Ekonomia w służbie człowieka

Społeczne nauczenia Kościoła daje też wskazania odnośnie do funkcjonowania rynku. I o tym parę słów w dzisiejszym odcinku naszego wiarowego cyklu.

Reklama

Ile daje człowiekowi świat? Na pewno nie tyle, że mamy raj na ziemi i o nic nie musimy się troszczyć. Wykorzystanie szczupłych w stosunku do potrzeb i ambicji człowieka zasobów ziemi, to nie lada sztuka. Kościół uważa, iż „istnieją niepodważalne racje” ku temu by uznać, że w wielu sytuacjach najbardziej skutecznym narzędziem  w realizacji tego celu jest wolny rynek. Prawdziwie wolny pomaga wcielać w życie zasady sprawiedliwości: ograniczać przesadny zysk poszczególnych przedsiębiorstw, odpowiadać na wymogi konsumentów, lepiej wykorzystać i oszczędzać zasoby oraz nagradzać wysiłki i wprowadzanie innowacji.

Ale racją istnienia wolnego rynku zawsze jest człowiek. I człowiekowi powinien on służyć. Do ludzkiego sumienia i odpowiedzialności publicznej należy ustalenie słusznego stosunku między środkami, a celami którym powinien służyć. Nigdy nie może nim być zysk, nawet uczciwy. Obok niego stoi zawsze jeszcze korzyść społeczna. Realizowana w zgodności, a nie w konflikcie z logiką rynku, ale jednak. Gdy relacja między owymi środkami i celami jest zaburzona, rynek może stać się instytucją nieludzką. I rodzić niekontrolowane, złe konsekwencje.

Rynek – według społecznej nauki Kościoła – musi być oparty na podstawach moralnych. I nie można mu powierzyć dostarczania człowiekowi dóbr wszelkich kategorii, bo niektóre z nich nie są zwykłym towarem, a więc nie mogą podlegać zasadzie „równorzędnej wymiany” i logice kontraktu. Człowiek jest nie tylko konsumentem. Jest osobą. By uświadomić sobie, że nie wszystko może regulować wolny rynek wystarczy wspomnieć tu o takich dobrach jak wykształcenie, ochrona zdrowia, czy pokój. Dobra materialne to tylko jedna z kategorii dóbr, które człowiekowi są potrzebne.

Jak sprawić, by rynek naprawdę służył człowiekowi? Potrzeba, by państwa przez odpowiednie prawodawstwa tworzyły odpowiednia ku jego istnieniu przestrzeń, wyznaczając regulujące go zasady i ograniczając jego zasięg tak, by wolność rynku służyła wolności ogólnoludzkiej. Bo gdy człowiek z osoby staje się jedynie producentem czy konsumentem rzekoma wolność jedynie wyobcowuje i przytłacza.  Chodzi więc o określenie norm prawnych w celu regulacji stosunków ekonomicznych,  stworzenie podstawowych warunków wolnej ekonomii tak, by służyła wolności stron, a nie ich zniewoleniu. Rynkowi trzeba poczucia bezpieczeństwa w zakresie gwarancji indywidualnej wolności i własności, stabilności pieniądza oraz istnienia sprawnych służb publicznych.  W tym wszystkim działania państwa musza być niezwykle ostrożne. Tak, by nie doprowadziły do zaburzeń działania wolnego runku.

Działania państwa – przypomina katolicka nauka społeczna – tam gdzie chodzi o tworzenie warunków sprzyjających rozwojowi ekonomicznemu powinny być podporządkowane zasadzie pomocniczości. Jednocześnie jednak muszą być inspirowane zasadą solidarności; stawiać ograniczenia autonomii stron życia społecznego tak, by bronić najsłabszych. Warto przy tym dodać, ze obie zasady powinny być stosowane jednocześnie: solidarność bez pomocniczości łatwo redukuje się do opiekuńczości. Pomocniczość zaś bez solidarności może wspierać jedynie interesy wąskich grup.

Warto też zauważyć, że nauczanie społeczne Kościoła nie wyklucza w pewnych sytuacjach konieczności interwencji państwa w rynek. Na przykład wtedy, gdy tworzą się monopole zagrażające rozwojowi. W niektórych zaś sytuacjach państwo może też i powinno, nie zapominając o swojej funkcji harmonizowania rozwoju i kierowania nim, przejąć funkcje wobec instytucji rynku zastępcze. I tu potrzeba rozwagi,  nie zastępowania jednostek  wbrew ich prawu do wolności ekonomicznej. Bo zbyt narzucająca się interwencja skutkuje tym, że ludzie tracą poczucie odpowiedzialności za to co się dzieje. Nie mówiąc już o rozwoju biurokracji.

Kiedy mowa o ekonomii w służbie człowieka nie sposób nie wspomnieć też kwestii podatków. Zasilając to, co nazywa się finansami publicznymi mają służyć rozwojowi i wspieraniu solidarności. Dobry system podatkowy wspiera rozwój zatrudnienia i podtrzymuje działalności przedsiębiorczą. Jego ważnym celem jest też finansowanie wszelkich potrzebnych społeczeństwu i państwo działań czy inicjatyw bezdochodowych.  Chodzi na przykład o utrzymanie wojska i policji, systemu szkolnictwa ale i systemu ubezpieczeń społecznych. Dobrze urządzone na pewno służą dobru wspólnemu.

Na koniec warto dodać jeszcze jedno: Kościół świadom, że w społeczeństwie żyją ludzie, którzy maja znacznie więcej, niż są w stanie skonsumować. Nie potępia ich. Zwłaszcza jeśli osoby te potrafią się swoim bogactwem dzielić. Niekoniecznie przez rozdawania czy kupowanie, ale też inwestowanie. Bo podjęcie decyzji o inwestycji jest też wyborem moralnym i kulturowym. Ale o tym szerzej może przy innej okazji...

Korzystałem z „Kompendium nauki społecznej Kościoła” opracowanego przez Papieską Radę Iustitia et Pax, Jedność, Kielce, 2005.

Od redakcji Wiara.pl

Wielkimi krokami zbliżają się nasz rekolekcje, Wielki Tydzień i Wielkanoc.  Póki co przerywamy więc naszą aktywność na polu przypominania społecznej nauki Kościoła. Wrócimy do niej po świętach.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9