Państwo dzierży kij

Gdybyśmy wszyscy byli aniołami... Niestety, nie jesteśmy. Stąd też władza nawet w najlepiej urządzonym państwie musi używać siły.

Reklama

W naszych rozważaniach dotyczących katolickiej nauki społecznej doszliśmy właśnie do momentu, w którym wypada zapytać o karanie. No bo wiadomo, państwo powinno być urządzone sprawiedliwie. To znaczy tak, by chroniło dobro wspólne. Zawsze jednak, w każdej społeczności znajdą się tacy, którzy będą chcieli mieć więcej nie przez cięższa pracę, ale przez ignorowania praw innych członków wspólnoty. Stąd potrzeba istnienia policji i sądów.

Gdyby próbować odpowiedzieć na pytanie skąd bierze się coś takiego, że jeden człowiek dla osiągnięcia swoich celów próbuje wykorzystać drugiego pozbawiając go przy tym jego praw, trzeba by chyba wskazać na grzech pierworodny i wynikłe z niego zranienie ludzkiej natury. Niewątpliwie jednak pewną rolę w tym wszystkim odgrywa też brak poszanowania ludzkich praw. Jeśli państwo toleruje albo i wspiera jakąś niesprawiedliwość, to przyczynia się do powstawania zachowań niezgodnych z dobrem wspólnym. Czy to będzie wspieranie bogatych a ignorowanie biednych, czy dopuszczanie do głosu jednych a kneblowanie drugich. Poczucie krzywdy – obiektywnie uzasadnione czy nie – zawsze będzie dodatkowym zarzewiem nieporządków społecznych. I każda dalekowzroczna władza powinna to widzieć. Nawet jeśli w danej chwili poszkodowani opuszczają głowy i nic nie mówią.

Na niesprawiedliwość państwo powinno reagować. I właśnie po to, by chronić dobro wspólne – uczy katolicka nauka społeczna – „władza publiczna ma prawo i obowiązek wymierzania kar proporcjonalnych do ciężaru popełnionych przestępstw”. Państwo ma więc podwójny obowiązek: samo ma powstrzymywać się od zachowań uderzających w prawa człowieka i podstawowe zasady współżycia społecznego, ale i ma zapobiegać takim działaniom przez system kar przewidziany dla tych, którzy te zasady łamią. W systemie demokratycznym służą temu celowi przede wszystkim sądy.

Kościół zwraca jednak w tym kontekście uwagę na kilka spraw.

Po pierwsze, kara nie ma jedynie bronić ładu publicznego i zapewnić obywatelom bezpieczeństwo. Ma też być narzędziem poprawy winnego. Sprawiedliwie wymierzona ma winnego przywrócić społeczeństwu. Na pewno więc katolik powinien wykluczyć ze swojego myślenia pewien swoisty dualizm, wedle którego istnieją porządni obywatele i przestępcy, i dla ochrony tych pierwszych można tych drugich wdeptać w ziemię. Nie, przestępca nigdy nie przestaje być człowiekiem. A Kościół mówi wręcz o zadośćuczynieniu za zło, gdy przestępca dobrowolnie przyjmuje karę.

Po drugie, wszelkie dochodzenia prowadzone przez wymiar sprawiedliwości powinny być prowadzone z szacunkiem należnym każdemu człowiekowi, z domniemaniem niewinności włącznie. Z tego też powodu Kościół uczy, że niedopuszczalne jest stosowanie w śledztwie tortur. Nawet jeśli miałyby one przysłużyć się bezpieczeństwu społeczeństwa. Podobnie nie można człowieka pozbawiać wolności tylko po to, by zyskać informacje potrzebne do procesu. No i co także nie bez znaczenia, państwo powinno zapewnić sprawny przebieg procesów. Ich przedłużanie, uciążliwe dla oskarżonych – przypomina katolicka nauka społeczna – prowadzi do niesprawiedliwości. Gołym okiem widać, że w tych kwestiach polskie państwo ma jeszcze wiele do zrobienia...

A po trzecie... Kościół uczy, że ze względu na możliwość sądowych pomyłek muszą istnieć instytucje odwoławcze.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że Kościół, choć w historii zgadzał się na karę śmierci, obecnie wspiera wysiłki, by jej nie stosować. Przynajmniej nie poza absolutnymi wyjątkami. Pomijając nawet kwestie możliwych pomyłek społeczeństwo ma bowiem – przypomina Kościół – inne możliwości trwałego wykluczania jednostek ze społeczeństw i nie musi stosować kary odbierającej człowiekowi ostatecznie i nieodwołalnie wszystkie jego prawa.

Podsumowując: skoro celem państwa jest dobro wspólne, to musi mieć też ono możliwość zaprowadzania porządku tam, gdzie został on złamany. Zawsze jednak trzeba pamiętać, że działania państwa nie powinny prowadzić do jeszcze większych naruszeń ludzkich praw.

Korzystałem z „Kompendium nauki społecznej Kościoła” opracowanego przez Papieską Radę Iustitia et Pax, Jedność, Kielce, 2005.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Solidarny
    17.02.2015 12:51
    "Prawa" a prawidłowo łaski życia wiecznego nawet kara śmierci nie jest w stanie człowiekowi odebrać. Jak to jest, że w kościele powtarzamy co niedziela: "wierzę w ... żywot wieczny" a w artykule nawet na portalu katolickim śmierć jest końcem ostatecznym i nieodwołalnym? Czy nie lepiej cierpieć słuszną karę śmierci na ziemi (jak to powiedział dobry łotr Jezusowi i drugiemu łotrowi) niż narażać się na o wiele trudniejsze do zniesienia męki czyśćcowe?
    Św. Paweł pisał: Nie na próżno władza nosi miecz. Wygląda na to, że władzę obecnie mają bandyci. Oni mordują kogo zechcą, a sami kary się nie boją. Czy o taką władzę chodzi w katolickiej nauce społecznej?
  • JAWA25
    17.02.2017 18:45
    "Kościół zwraca uwagę" "Kościół uczy" zaliczany do świętych Tomasz z Akwinu radził by apostatów karać na gardle
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9