Wyciągnęła ją z wojska

Dwa miesiące temu złożyła śluby wieczyste w Zgromadzeniu Sióstr św. Elżbiety. Przyjęła imię jednej z sióstr zamordowanych przez czerwonoarmistów w 1945 roku.

Beatyfikacja sióstr męczenniczek elżbietańskich Paschalis Jahn i jej dziewięciu towarzyszek odbędzie się w czerwcu 2022 roku. To ofiary „wyzwoleńczej” Armii Czerwonej. Do uroczystości w archidiecezji wrocławskiej przygotowujemy się poprzez udział w nowennie, która odbywa się w katedrze wrocławskiej w każdy trzeci wtorek miesiąca od 18.00. Szersze grono dopiero poznaje heroizm sióstr, ale niektórzy już kilka lat temu zachwycili się ich niezłomnością i świętością. Tak jak s. Paschalis.

Co ja tu robię?

– Nigdy nie myślałam poważnie, by pójść do zakonu – zaczyna swoją opowieść s. Paschalis. Przyznaje jednak, że jako mała Kasia i trochę większa Katarzyna regularnie uczestniczyła w Mszach św. w niedziele, a czasem również w tygodniu. – Kiedyś, jeszcze przed rozpoczęciem nauki w szkole średniej, z moimi przyjaciółmi Michałem i Kasandrą gadaliśmy sobie o przyszłości – gdzie wybierzemy się na studia. Michał był żartownisiem – powiedział, że pójdzie do seminarium. Zaczęłyśmy się śmiać, ale pomyślałam, że też zażartuję – powiedziałam, że ja pójdę do klasztoru i będziemy znajomymi po fachu. Kasandra wtedy dodała, że ona w takim układzie idzie na politechnikę i będzie nam kościoły budować – opowiada.

Dziewczyna pomimo deklaracji miała jasno sprecyzowaną przyszłość. Chciała zostać policjantką. Zdecydowała się więc na liceum policyjno-wojskowe w Lubomierzu. – Wybrałam wówczas jednak klasę wojskową. Przez te trzy lata polubiłam wojsko, ale wciąż mocno grała we mnie chęć wstąpienia do Policji. Po maturze złożyłam więc dokumenty do szkoły policyjnej i przystąpiłam do egzaminów. Oblałam ostatni – testy psychologiczne – wspomina.

Mundur wciąż jednak był jej miłością, więc zapisała się do wojska. – Pierwszym etapem rekrutacji były… testy psychologiczne. Pomyślałam, że jeśli nie zaliczyłam tych w Policji, to raczej wątpliwe, by udało się tym razem. Przeszłam je jednak bardzo dobrze, a dalej poszło już łatwo – dodaje. Szkolenie przygotowawcze do służby wojskowej odbywało się w Poznaniu. – W wojsku podczas takiego szkolenia obowiązują przepisy, że młodsi stopniem mogą się poruszać po jednostce tylko ze starszym stopniem. Była niedziela i znalazło się kilku chętnych, by pójść do kościoła polowego na Mszę św., ale nie było chętnego, by nas zaprowadzić. Byłam zirytowana, ale przełknęłam to i poszłam sobie poleżeć na pryczy – wspomina. Przez otwarte okno usłyszała bicie dzwonów i wtedy naszła ją refleksja. – Przypomniała mi się sytuacja z gimnazjum, ta nasza rozmowa o przyszłości. Pomyślałam sobie wtedy, że Michał jest w seminarium, Kasandra na politechnice… To co ja robię w wojsku?

Żołnierz na zawsze

Postanowiła napisać maila do jakiejś siostry. Problem w tym, że nie znała żadnej. W wyszukiwarce wpisała „siostry zakonne Wrocław”. Dlaczego Wrocław? Bo w tym czasie rozpoczęła kursy doszkalające w stolicy Dolnego Śląska. – Jako pierwsze wyskoczyły elżbietanki i do nich trafił mój list. Po dwóch dniach przyszła odpowiedź. Pisałyśmy tak z siostrą odpowiedzialną za powołania przez ok. trzy miesiące. W końcu dostałam zaproszenie na skupienie dla dziewczyn – opowiada. Kasia zaczęła w nich brać udział regularnie.

Co prawda wciąż była czynnym żołnierzem, ale oddelegowana na kursy doszkalające, cały czas mieszkała we Wrocławiu. Sprawy potoczyły się jednak dość szybko. – W marcu byłam na pierwszym skupieniu, w maju już byłam na rozeznaniu i wtedy podjęłam decyzję o wstąpieniu do zakonu – zaznacza. Nie był to jednak czas bez rozterek. Takim ostatecznym znakiem dla Katarzyny był wyjazd na pielgrzymkę z siostrami na grób s. Paschalis Jahn do Sobotina (Czechy).

– Przez całą drogę s. Miriam, postulatorka procesu beatyfikacyjnego sióstr męczenniczek, opowiadała o nich i ich heroiczności. Słuchałam tego i myślałam: jestem żołnierzem, a tych wszystkich okrucieństw siostry doświadczały właśnie od żołnierzy. Zapadałam się w fotelu. Przecież żołnierz ma bronić ojczyzny, a nie robić takie okrucieństwa – opowiada. Przełomem był moment stanięcia nad grobem s. Paschalis. – Mając na względzie to wszystko, czego się dowiedziałam, usłyszałam w sercu, że mogę być takim żołnierzem jak s. Paschalis. Tak naprawdę to właśnie wtedy zapadła definitywna decyzja o wstąpieniu do elżbietanek – mówi wzruszona.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11