Odpuść

Żonglując tezami o czyimś upadku, łatwo można zapomnieć, że i my możemy i niestety, wybieramy zło.

Mamy swoje rozmaite prywatne pewniki: „Ja to nie jem po 22.00”, „Ja bym nie wychował tak syna”, „Nie rozumiem, jak można się tak nerwowo zachowywać!”… Takie tworzone na własny użytek zasady przyzwoitości, których słuszność wydaje się nam oczywista. Jednak już nawet pomijając fakt, że może niekoniecznie mamy okazję granice takie przekroczyć (bo na przykład nie mamy syna albo nasz flegmatyczny charakter nie sprzyja wybuchom irytacji), zastanawiające jest, jak wielką przywiązujemy do nich wagę. Widać tu czasem jakiś brak proporcji, tak jakby złamanie tych akurat naszych własnych zasad było o wiele gorsze niż inne występki.

Jesteśmy przy tym tacy dumni z siebie, bo przecież my nigdy…, bo my zawsze… Charakterystyczne, że ostrze krytyki skierowane jest zazwyczaj w stronę tych, których uważamy za gorszych od siebie albo – może nawet częściej – tych, którzy mogliby wydać się lepsi, ale my udowodnimy, że tak nie jest. Nie przepuścimy zatem ani domownikom, ani celebrytom, ani tym, co mają władzę, ani tym nam podporządkowanym, ani lepiej ubranym, ani mniej zaradnym, nikomu.

Nazwać zło po imieniu – tak, poproszę. Ale ten obecny u wielu obserwatorów życia publicznego cień satysfakcji, gdy któryś bliźni pokaże się – tak to nazwijmy –  nie od najlepszej strony! Pisząc „obserwatorzy”, nie mam na myśli bynajmniej jakiegoś internetowego portalu, ale nas samych – którzy przecież przyglądamy się światu z taką uwagą.

Co jednak jeśli ludzie, od których oczekujemy tak wiele, zwyczajnie budzą nasze rozczarowanie? Czy to, że jest ono aż tak dotkliwe, nie wynika niekiedy i stąd, że problem leży trochę po naszej stronie? Nasza lista zasad, nasz zakres oczekiwań są nieadekwatne do rzeczywistości. Znamy takie sytuacje: coś mocno wytrąciło nas z równowagi i od lat przysłania nasz osąd. Albo tak się przywiązaliśmy do jakiejś interpretacji, że pomijamy fakt, że nie znamy, nie możemy znać wszystkich faktów. Albo lubujemy się w kolejnych wymyślnych metaforach na temat bliźniego…

Problem z tymi widocznymi gołym okiem grzechami czy niedoskonałościami, które z taką łatwością skłonni byśmy oceniać (u innych), nie polega zresztą tylko na ich wyolbrzymianiu (dodajmy: wtedy i tylko wtedy, gdy tak nam pasuje). Żonglując tezami o czyimś upadku, łatwo można zapomnieć, że i my należymy do tej samej grupy: osób, które mogą wybrać zło i je wybierają, niestety.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6