Ucieczka

Im bardziej ją poznawałem, tym stawała mi się droższa. Najstarsza znana nam maryjna modlitwa powstała w ogromnym ucisku, gdy krew lała się strumieniami, a chrześcijanie zmuszeni byli do dokonywania dramatycznych wyborów. Nic dziwnego, że Franciszek, pisząc do nas majowy list, uciekł się „pod Jej obronę”.

Który czas był największym bagnem, w jakim pogrążył się Kościół? – pytałem przed kilkoma miesiącami abp. Grzegorza Rysia. – Nie odważę się wymienić jednego zawirowania czy zakrętu – odpowiedział. − Można prześledzić całą historię Kościoła i zachwycić się tym, w jaki sposób, raz po raz, Bóg wyprowadzał go na prostą. Pierwszy bolesny zakręt? W połowie III wieku w trakcie krwawych prześladowań za Decjusza wielu chrześcijan zaparło się wiary i po raz pierwszy w dziejach Kościoła pojawiła się masowa apostazja.

Ratunku!

Krew polała się strumieniami. Decjusz Trajan, obwołany przez legiony cesarzem pod koniec 249 roku, okazał się twardym, zdecydowanym władcą, dążącym do wzmocnienia pozycji imperatora i przywrócenia tradycyjnej rzymskiej pobożności. Już trzeciego dnia 250 roku, tuż po złożeniu dorocznej ofiary Jowiszowi, wydał edykt nakazujący wszystkim mieszkańcom gigantycznego cesarstwa złożenie ofiary rzymskim bogom. To miał był test lojalności obywateli imperium. Dopilnować tego mieli wyznaczeni urzędnicy, a złożenie ofiary potwierdzał „libellus”, czyli zaświadczenie podpisane przez sędziego i świadków.

Wyznawcy Chrystusa zostali postawieni pod ścianą. Mieli wybór: albo pokłonią się bogom imperium, zapierając się wiary w Bożego Syna, albo czeka ich koszmarna śmierć. Jednym ze sposobów egzekucji było popularne „damnatio ad bestias”, czyli rzucenie ofiar na pożarcie dzikim zwierzętom (lwom, tygrysom lub niedźwiedziom).

Wszyscy mieszkańcy imperium (poza Żydami, którym tym razem udało się pozostać bez prawnych represji przy wierze ojców, ponieważ uznano, że nie oddadzą czci wizerunkowi cesarza) byli zmuszeni do składania ofiar i palenia kadzidła rzymskim bogom. Nowa chrześcijańska religia od lat niepokoiła władców. Uznali, że może doprowadzić do społecznego wrzenia.

Dla wyznawców Chrystusa edykt był trzęsieniem ziemi i zmuszał ich do dramatycznych wyborów. Polała się krew.

Wołanie w ciemności

− Pierwsi męczennicy nie prowokowali swych prześladowców – opowiada abp Ryś. − W pracy o ucieczce w czasie prześladowań Tertulian, który był już poza Kościołem, pisał, że czymś niegodziwym jest uciekać. Jego najbliższy duchowy uczeń − Cyprian z Kartaginy – pisząc o ludziach, którzy wyparli się wiary, główny zarzut uczynił z tego, że… nie uciekli. Powinni byli uciec – pisał – ale zadomowili się na ziemi, kupili pola, zbudowali domy i nie chcieli tego zostawić, więc wpadli w ręce prześladowców, a potem załamali się i ostatecznie wyparli się wiary. „Trzeba było uciekać!” – przypominał Cyprian, główny biskup północnej części Czarnego Lądu, zwany nawet „papieżem Afryki”. Sam uciekł. W czasie najbardziej intensywnych prześladowań kierował diecezją z wygnania. Napisał traktat „O upadłych”, w którym pisał, że ucieczka przed śmiercią to zdrowy odruch. Kiedy prześladowania wróciły, święty Cyprian przestał uciekać, poczekał na swoich oprawców i… przyjął ich kolacją. Czy to nie piękne?

W wyniku okrutnych prześladowań zamordowano nawet samego papieża Fabiana (zginął 20 stycznia 250 r. i spoczął w podziemnym labiryncie katakumb św. Kaliksta) oraz patriarchę Jerozolimy Aleksandra. Krwawe igrzyska zatrzymała dopiero wojna z Gotami, a prześladowania ustały ze śmiercią cesarza 1 lipca 251 roku.

W tym mrocznym czasie Kościół w Egipcie modlił się słowami, które, jak pokazało życie, na stałe weszły do duchowego krwiobiegu. Zwracając się do Maryi, wołał: „Pod Twoją obronę uciekamy się…”.

Tą starą antyfoną modlili się koptyjscy chrześcijanie już w połowie III wieku! Znaleziony nieopodal Aleksandrii przez brytyjskich archeologów zniszczony skrawek papirusu o kształcie prostokąta (9 + 18 cm) zawierał właśnie modlitwę prześladowanego Kościoła. Grecki tekst przetłumaczono jako wezwanie: „Pod Twoje Miłosierdzie uciekamy się, Bogurodzico. Naszych próśb nie pomijaj w potrzebie, ale od niebezpieczeństwa wybaw nas: jedyna święta, Ty błogosławiona”.

Po wieloletnich badaniach ustalono, że modlitwa z papirusu, który opublikowano w 1938 roku, powstała prawdopodobnie około 250 roku w środowisku koptyjskim.

W kleszczach przeciwieństw

Kim są Koptowie? To rdzenni mieszkańcy Egiptu, w ich żyłach płynie krew faraonów. Określeniem „Kopt” Arabowie nazwali starożytnych mieszkańców kraju piramid. Dziś poznać ich można po wytatuowanych na dłoniach krzyżach, surowych postach i wielogodzinnej liturgii. Trwają w kleszczach przeciwieństw już od dwóch tysięcy lat. Nie bez przyczyny Biblia określa Egipt słowem „Micraim”, czyli „ziemia ucisku”.

A ponieważ od czasu arabskiej wiosny sytuacja chrześcijan na spalonej słońcem ziemi pogarsza się z każdym rokiem, wołanie o ratunek pozostaje aktualne jak nigdy.

Hymn „Pod Twoją obronę” powstał prawdopodobnie jako błaganie o Bożą interwencję w czasie okrutnych prześladowań. Świadczyć może o tym tytuł „Matka Boga”, który Egipcjanie stosowali pierwotnie w stosunku do Izydy (matki Horusa), a chrześcijanie przejęli i odnieśli do Maryi. To również niezbity dowód na to, że określanie Maryi jako „pośredniczki” nie jest żadnym późniejszym wymysłem katolików.

Pierwszej poważnej zmiany tekstu dokonał w VII wieku św. Grzegorz Wielki. Zmienił słowo „miłosierdzie” na „obronę”. W połowie XVI wieku, po Soborze Trydenckim, w liturgii godzin znajdziemy już dopisek „Panno chwalebna i błogosławiona”, a znane doskonale Janowi Kowalskiemu zwieńczenie modlitwy: „O Pani nasza, Orędowniczko nasza, Pośredniczko nasza, Pocieszycielko nasza. Z Synem swoim nas pojednaj, Synowi swojemu nas polecaj, swojemu Synowi nas oddawaj” dodane zostało w XVII wieku w związku z rozwojem Sodalicji Mariańskich.

Tekst zainspirowany był płomiennymi mowami Bernarda z Clairvaux. Ponieważ modlitwa funkcjonowała w wielu wersjach, w 1724 roku Benedykt XIII ujednolicił jej formę.

Pod płaszczykiem

To znak jedności, wołanie Kościoła sprzed dramatycznego podziału. Dlatego modlitwę tę odmawiają chrześcijanie Wschodu i Zachodu. Do dzisiaj jest wykorzystywana zarówno w Kościele katolickim, jak i w Cerkwi prawosławnej czy Kościołach wschodnich. Wierni obrządku bizantyjskiego szepczą: „Pod Twoje miłosierdzie uciekamy się, Boża Rodzicielko. Naszych próśb Ty nie odrzucaj”, a Ormianie: „Padamy przed Tobą, o Boża Rodzicielko, i błagamy Cię, o Panno Niepokalana. Ty wypraszaj łaskę dla nas”.

Co ciekawe, gdy wejdziemy do kościoła za granicą, nie usłyszymy najprawdopodobniej znanej nad Wisłą części zaczynającej się od słów: „O Pani nasza, Orędowniczko nasza…”. Tę dłuższą wersję odmawia się jedynie w Polsce, Niemczech i niektórych regionach Hiszpanii.

Modlitwę tę szczególnie ukochali dominikanie. Pamiętam, jak szeptali ją nowicjusze na korytarzu poznańskiego klasztoru. Nic dziwnego. Wedle ich legendy „Dominik porwany został w duchu przed Boży tron i zobaczył, że przed Bogiem stoją zbawieni ze wszystkich zakonów, ze swojego jednak Zakonu nie zobaczył nikogo. Zaczął gorzko płakać i stojąc z daleka, nie odważał się przystąpić do Pana i do Jego Matki. Wtedy Pani nasza skinęła, aby do Niej podszedł. »Czemu tak gorzko płaczesz?« On zaś: »Płaczę, bo widzę tutaj ludzi ze wszystkich zakonów, a z mojego Zakonu nie ma tu nikogo«. Pan zaś, położywszy rękę na płaszczu Błogosławionej Dziewicy, rzekł Dominikowi: »Zakon twój powierzyłem mojej Matce. Czy chcesz go zobaczyć?«. Wówczas Błogosławiona Dziewica rozpięła swój płaszcz i rozłożyła go przed błogosławionym Dominikiem. Płaszcz był tak ogromny, że wydawał się obejmować całą niebieską ojczyznę, a pod nim zobaczył niezmierzoną liczbę braci” (o. Jacek Salij, „Legendy dominikańskie”).

W czasach zarazy

Do tego poruszającego hymnu nawiązał papież Franciszek, pisząc do pozamykanych w domach wiernych piękny list na maj. „Drodzy Bracia i Siostry, wspólna kontemplacja oblicza Chrystusa z sercem Maryi, naszej Matki, sprawi, że będziemy jeszcze bardziej zjednoczeni jako rodzina duchowa, i pomoże nam przezwyciężyć tę próbę. Będę się za was modlił, zwłaszcza za najbardziej cierpiących, i proszę was, módlcie się za mnie” – pisał Franciszek. „W obecnej dramatycznej sytuacji, pełnej cierpienia i udręki, która ogarnia cały świat, wołamy do Ciebie, Matko Boga i nasza Matko, i uciekamy się pod Twoją obronę. O Dziewico Maryjo, miłosierne oczy Twoje na nas zwróć w tej pandemii koronawirusa, i pociesz tych, którzy są zagubieni i opłakują swoich bliskich zmarłych, niekiedy pochowanych w sposób raniący duszę. Wspieraj tych, którzy niepokoją się o osoby chore, przy których, by zapobiec infekcji, nie mogą być blisko. Wzbudź ufność w tych, którzy są niespokojni z powodu niepewnej przyszłości i następstw dla gospodarki i pracy. Zawierzamy się Tobie, która jaśniejesz na naszej drodze jako znak zbawienia i nadziei, o łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Maryjo! Amen”.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7