Wyniki badań religijności w diecezji. Antyklerykalizm przyczyną niewiary? Niedzielne kazania na trójkę!

Wyniki badań religijności wśród mieszkańców diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej przedstawił na pierwszej sesji synodalnej ks. dr Remigiusz Szauer.

Religijność, areligijność, irreligijność - portret postaw wobec wiary, Kościoła i moralności diecezjan. Taki tytuł nosiła prezentacja raportu z badań socjologicznych ks. Szauera, która odbyła się podczas pierwszej sesji synodalnej.

Areligijność oznacza tu odwrócenie się od religii, a irreligijność - postawę wobec niej wrogą. Jak podkreślił prelegent, wyniki badań, które były przeprowadzane od czerwca 2019 do lutego 2020 r., można więc określić jako obraz religijności mieszkańców diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej "między zaangażowaniem a obojętnością, wycofaniem czy wrogością".

Badania były przeprowadzane metodą ilościową z użyciem kwestionariuszy oraz jakościową, czyli za pomocą wywiadów indywidualnych i grupowych. Zanalizowano dotychczas 2346 ankiet i 45 wywiadów. Kolejne nadal spływają.

Zadbano, aby ankiety dotarły nie tylko do ludzi określających się jako wierzący i praktykujący, ale także do tzw. respondentów losowych. Dlatego informacje o badaniach i możliwości wzięcia w nich udziału pojawiły się także w mediach niezwiązanych z Kościołem. Ankieterzy docierali także do badanych przy okazji różnych wydarzeń.

W prezentacji podczas sesji synodalnej zostały także uwzględnione wyniki badań nad religijnością młodzieży, przeprowadzonych w roku 2016.

Jeden z badanych parametrów dotyczący identyfikacji wyznaniowej pokazuje, że ponad 30 proc. badanych nie określa siebie jako katolików, tylko chrześcijan. Jak zauważył ks. Szauer, wynika to z negatywnego postrzegania określenia "katolicki". Wielu ludzi identyfikuje "katolickość" ze źle postrzeganym konserwatyzmem czy zacofaniem.

Prelegent zwrócił uwagę na wyniki ukazujące autodeklarację wiary religijnej. Również wśród osób deklarujących się jako praktykujące niemal 24 proc. określa siebie jako "wątpiący-poszukujący" bądź "niezdecydowany, ale przywiązany do tradycji". Pokazuje to, że praktykowanie przez kogoś swojej wiary nie może prowadzić do duszpasterskiego uśpienia. - Są to ludzie znajdujący się jedną nogą poza Kościołem. Wielu z nich odejdzie. To właśnie o nich toczy się walka - stwierdził ks. Szauer.

Okazuje się również, że wbrew niektórym opiniom, antyklerykalizm nie jest najważniejszą przyczyną uzasadniającą niewiarę religijną badanych. Niemal 40 proc. niewierzących uzasadnia swoją niewiarę motywami egzystencjalnymi, czyli niemożnością znalezienia w wierze pomocy w rozwiązaniu bieżących problemów życiowych. Oznacza to, że dla wielu osób wiara okazała się czymś, co ma niewielki związek z życiem.

Niewiarę ze względu na Kościół deklaruje 33 proc. respondentów. Niemal 14 proc. wskazuje przyczyny z poziomu intelektualnego, czyli brak przekonujących argumentów za prawdziwością przekazu wiary, a ponad 13 proc. nie wierzy ze względu na takie, a nie inne wychowanie.

Okazuje się również, że wiara w Boga kojarzy się ludziom najbardziej z zasadami i obowiązkami, a dosyć słabo z relacją. Na uwagę zasługują też wyniki ukazujące deklarację praktyk. Wśród tzw. respondentów losowych praktyki coniedzielne deklaruje niespełna 22 proc. Jednak w wybrane dni w roku, szczególnie w niektóre, liczby te są znacznie większe: Trzech Króli - 44 proc., Boże Ciało - 41 proc., Wszystkich Świętych - 55 proc. - Są to zatem ważne okazje duszpasterskie, na które warto zwrócić uwagę - wskazał ks. Szauer.

Respondenci mają również poważne problemy z uznawaniem podstawowych dogmatów wiary katolickiej. Zadziwia fakt, że tylko 46 proc. osób deklarujących się jako praktykujące wierzy w przemianę chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa podczas Eucharystii. - Musimy sobie zadać pytanie, jak sprawić, żeby doktryna była komunikatywna - powiedział ks. Szauer.

Okazuje się także, że wciąż dużą rolę w przekazie wiary pełni homilia. Respondenci mają wysokie oczekiwania w tym zakresie. Niemal 45 proc. badanych ocenia kazania słuchane w diecezji jako przeciętne, 22 proc. - słabe, 16 proc. - bardzo słabe. Tylko 17 proc. badanych ocenia głoszone w diecezji kazania jako dobre i bardzo dobre. Ogólna ocena w skali od 1 do 5 wynosi 2,7.

Opracowanie raportu z badań członkowie synodu otrzymają w najbliższym czasie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • pogodzona
    23.02.2020 12:35
    "wiara w Boga kojarzy się ludziom najbardziej z zasadami i obowiązkami, a dosyć słabo z relacją." Tak też jest z reguły przedstawiana w kazaniach, homiliach. Pytanie - czyżby kapłani sami nie mieli osobistej relacji do Boga, że nie potrafią się nią po prostu podzielić? Przecież nie chodzi o wykłady akademickie, tylko proste podzielenie się wiarą i komentarz do Słowa Bożego.
  • teofanes
    23.02.2020 15:30
    Biskupi w Polsce są najsłabszym ogniwem naszego Kościoła. Nie dość, że sami nie uczą zasad wiary katolickiej, to jeszcze co gorliwszych kapłanów uciszają (suspensą, nakazem milczenia, pozbawieniem stanowiska np. proboszcza itd.). To powoduje, że księża także wolą milczeć, albo głosić krótkie homilie, z których nic nie wynika. Dlatego ludzie odchodzą od Kościoła, bo tam bardzo niewiele otrzymują (na szczęście, udziela się jeszcze sakramentów). Wierni nie słyszą porządnych kazań na tematy ewangeliczne, o rzeczach ostatecznych, a przecież najważniejszych dla nas: o zbawieniu i potępieniu (niebie, czyśćcu, piekle), o właściwym pojmowaniu miłosierdzia, miłości i sprawiedliwości Bożej, nie objaśnia się przykazań Dekalogu, jakże ważnych dla współczesnego człowieka, istoty Mszy św., sakramentów, chrześcijańskich zasad moralnych (dogłębnie i porządnie). Niestety, przeciętny wierny chciałby słyszeć coś w kościele na te tematy, a nie słyszy prawie nic. Za to winę ponoszą biskupi, który bardziej boją się "Gazety Wyborczej" niż Boga. Wolą mieć święty spokój. Po co się wychylać.
  • karban
    23.02.2020 22:04
    Z kazaniami to wygląda tak: dzisiejsza ewangelia mówi nam o miłosiernym Samarytaninie (wstawić dowolny fragment). Stop. Samarytanin spotkał kogoś w potrzebie. Stop. My też powinniśmy się spotykać. Stop. A najważniejsze spotkanie to Eucharystia. Stop. Amen.
  • karban
    23.02.2020 22:18
    Miałem na myśli to, że ksiądz dla którego Eucharystia jest także często, bądź co bądź, głównym źródłem doczesnego utrzymania brzmi trochę groteskowo ciągle podkreślając nadrzędną rolę Eucharystii w każdym kazaniu. Wiem, że tego pewnie uczą w seminarium, ale trochę to brzmi fałszywie. A np. o małżeństwie, jedynym sakramencie którego ksiądz nie może udzielić ani przyjąć to raczej cisza. A właśnie gdyby o tym mówił więcej to więcej respektu dla kapłaństwa, Eucharystii i Kościoła by taki farorz zyskał.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11