Dziewięćdziesiąt siedem krzyży

O mało znanych polskich osiedlach, szkole generała Zarzyckiego i dziewczętach służących w RAF-ie opowiada prof. Hubert Chudzio, twórca Centrum Dokumentacji Zsyłek, Wypędzeń i Przesiedleń Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.

Krzysztof Błażyca: W listopadzie w ramach działań Waszego ośrodka odbudowaliście w Zimbabwe kolejne miejsce pamięci o Polakach. W lutym ukaże się książka podsumowująca dziesięć lat Waszej pracy. Jakie były początki?

Prof. Hubert Chudzio: Książka wyjdzie w 80. rocznicę pierwszej wywózki na Sybir. To publikacja „Zmarli Polacy w drodze do ojczyzny. Polskie cmentarze w Afryce Wschodniej i Południowej 1942–1952”. Jeszcze dziesięć lat temu sprawa ta była prawie nieznana. Dowiedziałem się o niej w 2000 roku, gdy ówczesny dyrektor telewizji krakowskiej Jan Rojek przyszedł do mnie z filmem nagranym wraz z Robertem Pencakiem w Ugandzie. Salezjanin ks. Jan Marciniak zabrał ich wtedy do Koja, pokazał polski cmentarz. Wtedy dowiedziałem się o polskich cmentarzach w Afryce. Osiem lat później, podczas inwentaryzacji grobów wojennych na terenach Małopolski ze studentami, rzuciłem, że inwentaryzację polskich grobów można robić nawet w Afryce.

Byli gotowi tam jechać?

Trzech od razu. Ale trzeba było zebrać środki, przekonać uczelnię… Dziesięć lat temu moi koledzy historycy mówili: „Jakie polskie cmentarze? W jakiej Afryce?”. Szlak Andersa był znany, historia II Korpusu: Bliski Wschód, Monte Cassino, Ankona, Bolonia… Ale szlak ludności cywilnej już mniej. A po układzie Sikorski–Majski, przy 80-tysięcznej polskiej armii, wyszło w 1942 roku ze Związku Sowieckiego dodatkowo 40 tys. cywilów. To kobiety, dzieci i mężczyźni niezdolni do walki. Rozmieszczono ich głównie w krajach, które były brytyjskimi koloniami czy protektoratami. Najpierw trafili na teren Iranu, a stamtąd część do Indii, a ponad 18 tys. do 22 osiedli na terenie Afryki Wschodniej i Południowej. Dodatkowo, gdy Indie uzyskały niepodległość w 1947 roku, wielu Polaków z osiedli w Indiach dołączyło do osiedli „Afrykańczyków” (sybiraków osiedlonych w krajach Afryki – K.B.). Wszystko było w tych osiedlach: kościoły, biblioteki, teatry, katolickie świetlice, sodalicje, harcerstwo i szkoły na różnych poziomach nauczania. Działało też wiele czasopism i polskie radio nadające z Nairobi.

Co wiemy o rozmieszczeniu ludności w tych osiedlach?

W Ugandzie były dwa duże ośrodki: Masindi z ok. 4 tys. mieszkańców i Koja nad Jeziorem Wiktorii z ok. 3 tys. ludzi. Na terytorium Tanzanii, czyli ówczesnej Tanganiki, największe było Tengeru, gdzie przewinęło się nawet do 5 tys. osób. Inne to: Kidugala, Kigoma, Morogoro, Ifunda. Były też dwa osiedla w Kenii. Jedno w Makindu, osiedle przejściowe, drugie to Rongai. Działał tam ośrodek dla dzieci prowadzony przez siostry. Wcześniej w Rongai stacjonowało lotnisko brytyjskie i prowadzono tam szkołę dla polskich dziewcząt do służby pomocniczej w RAF-ie. Ale była też Afryka Południowa: Rodezja Północna (dzisiejsza Zambia) i Rodezja Południowa (Zimbabwe). W Rodezji Płn. istniało osiedle w Abercorn (dzisiejsza Mbala), bardzo wysunięte na północ. Docierało się tam statkiem przez Tanganikę. Następnie Fort Jameson, położony na wysokości 3,5 tys. m n.p.m. Mieszkało tam ok. 170 osób. Były też duże osiedla, jak Lusaka czy Bwana Mkubwa, gdzie mieszkało ok. tysiąca osób. Polacy funkcjonowali też w Livingstone przy Wodospadach Wiktorii, ale bardziej w zarządzie, bo osiedla jako takiego tam nie było. Natomiast w Rodezji Płd. bardzo ważne są trzy miejsca: Marandellas (dziś Marondera) – ok. 600 osób – i oddalone o ok. 80 km Rusape, gdzie przebywało ok. 700–800 osób. Osiedla w Rusape i Marandellas funkcjonowały 3–4 lata. Po 1946 r. ludność została przeniesiona do Gatoomy (Gadoma), gdzie działał wcześniej obóz jeniecki dla Włochów. Tam też w zeszłym roku odnaleźliśmy cmentarz. Ważne osiedle funkcjonowało też niedaleko Marandellas, w Digglefold. Znajdowała się tam szkoła zarządzana przez generała Ferdynanda Zarzyckiego, przedwojennego senatora i ministra. Powstała jako szkoła mieszana, potem było to gimnazjum żeńskie. Co niesamowite, od lat 40. XX w. do dzisiaj na jednej ze ścian wisi portret generała. Na wejściu widać wyhaftowanego orła, a przed wejściem jest orzeł ułożony z cegieł. Placówka działa dla miejscowych dzieci. Było też osiedle dla ok. 500 polskich sierot w Oudtshoorn, niedaleko Kapsztadu, w RPA.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
1 2 3 4 5 6 7