Człowiek musi być trochę takim trolejbusem...

Garść benedyktyńskich refleksji na dziś.

W naturze miłości jest delikatność, w naturze miłości jest, że ona prosi o przyjaźń, lecz do niej nie zmusza, puka do drzwi, lecz ich nie wyważa. W naturze miłości jest, że chce być przyjęta jedynie przez akt zupełnie wolny, a więc przez akt miłości. Ale z tego wynika, że może być również odrzucona, a odrzucenie miłości Boga jest równoznaczne z potępieniem / „Świadectwo Boga” /

*

Widzieliście te maszyny, które się nazywa trolejbusami, chociaż w Krakowie ich nie ma. Otóż człowiek musi być trochę takim trolejbusem. Bo tramwaj jedzie tylko po szynach, nie ma żadnej swobody. Samochód ma całkowitą swobodę. A trolejbus ma swobodę, ale w ramach kontaktu. Nie może tracić kontaktu, bo traci całą energię i światło w nim gaśnie i się zatrzymuje. Więc coś podobnego jest z człowiekiem: człowiek ma swobodę, ale musi czuwać, żeby nie zerwać kontaktu z Bogiem. Żeby sobie nie dać takiej swobody, która go uniezależni od Boga, a przez to wyrwie jego korzeń z gleby życiodajnej i wtedy uschnie. Pan Jezus powiedział: Trwajcie we mnie. I cechą człowieka o pewnym wyrobieniu wewnętrznym jest to, że on sobie uświadamia, co to znaczy, że to nie jest dla niego tylko abstrakcja czy teoria. I tak dzieła wartościowe w Kościele nie powstają na siłę, nie powstają tylko z przemyślenia intelektualnego, nie powstają w mózgu, ale rodzą się organicznie z tego spotkania człowieka z Bogiem, z tego  współdziałania z Bogiem. I to jest życie wewnętrzne. Życie wewnętrzne człowieka jest dostrojeniem się do Ducha, który jest niepojęty i nieskończony. Tu jest problem. Problem wielki, ale na tym polega, bez tego nie ma życia wewnętrznego. Dlatego musi być w człowieku pewna giętkość, podatność, gotowość, bo inaczej, jak będzie sztywny, to się nie dostroi, to się nie porozumie ze swoim przewodnikiem / „W głąb misterium” /

*

Nie może dobrze modlić się ten, kto ma mentalność posiadacza, bo posiadanie uśmierca owo sanctum desiderium – święte pragnienie – o którym wspomina często św. Grzegorz, a które jest nieodzownym warunkiem modlitwy, jeżeli nie jest samą modlitwą. Kto posiada, ten nie pragnie. Ubóstwo jest matką nadziei i jej córką zarazem. Pasażer, który w restauracji dworcowej obstawił się smacznymi kąskami, nie będzie oczekiwał z napięciem przyjścia pociągu, ale raczej będzie trwożnie patrzył na zegarek i życzył sobie spóźnienia się pociągu, aby zdążył wszystko skonsumować. Ale pasażer, który w lekkim okryciu w mroźny dzień szybko chodzi po peronie, wygląda z utęsknieniem oczekiwanego pociągu i usłyszy go z daleka, a gdy pociąg nadejdzie, wskoczy do wagonu, zanim on się całkowicie zatrzyma. Między ubóstwem a nadzieją, między stanem kenozy a modlitwą, zachodzi więc bardzo ścisły związek / „W szkole modlitwy” /

*

Radość psalmów to jakaś radość inna od wszystkich ziemskich radości, to radość zwycięska. Mówi się często, że psalmy odpowiadają uczuciom serca ludzkiego. Trzeba powiedzieć więcej: one wyrywają serce ludzkie z ciasnoty jego granic. One każą mu śpiewać hymny radosne nawet wtedy, gdy nie jest do tego skłonne. Możemy być bardzo smutni i przygnębieni, a jednak tekst natchniony każe nam śpiewać radość: Uradowałem się, gdy mi powiedziano: „Pójdziemy do domu pańskiego”. Jeżeli uwierzymy psalmowi i damy się prowadzić przez niego i damy się posłusznie wyprowadzić z nas samych, poznamy i my tę radość transcendentną i niezmienną, niezależną od zmienności kolei naszych na ziemi, od cierpień i łez. Poznamy radość z Boga, z tego, czym Bóg jest i z tego, co Bóg czyni, z cudownych dzieł Jego / „Medytacje nad Psalmami” /

*

Umartwienie zmysłów: wzroku, słuchu, smaku, jak również i umartwienie języka mają to do siebie, że łączą bardzo wielką wartość leczącą z zupełnym bezpieczeństwem ze strony zdrowia. Zaiste nikt jeszcze nie umarł ani nie zachorował od umartwienia swej ciekawości widzenia i słyszenia albo od umartwienia swego gadulstwa, a pożytek z tego wielki i głęboko duchowy, bo duch ludzki, zamykając okna zmysłów, przez które się wylewa zwykle na zewnątrz, skupia się w sobie, znajdując wiele światła i mocy. To umartwienie ma o wiele bliższy i bezpieczniejszy związek z życiem wewnętrznym, powodując to ogólne uciszenie duszy, które umożliwia bliskie obcowanie z Bogiem / „Kierownictwo duchowe” /

 

Fragmenty pochodzą z książki „Myśli, powiedzenia, anegdoty”.

Piotr Rostworowski OSB / EC – benedyktyn, pierwszy polski przeor odnowionego w 1939 roku klasztoru w Tyńcu. Więzień za czasów PRL-u. Kameduła – przeor eremów w Polsce, Włoszech i Kolumbii. W ostatnim okresie życia rekluz oddany całkowitej samotności przed Bogiem. Zmarł w 1999 roku i został pochowany w eremie kamedulskim we Frascati koło Rzymu. Był zawsze bliski mojemu sercu – napisał po Jego śmierci Ojciec Święty Jan Paweł II. Autor licznych publikacji z dziedziny duchowości i życia wewnętrznego.

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9