Marzenia Diogenesa

Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Kazaniu, konsekrowany w 2008 r. przez kard. Angelo Sodano fot. Roman KoszowskiPodążając za "watykańską" ikoną Matki Bożej, trafiliśmy do parafii katolickiej w Kazaniu. Jej proboszcz chciałby zaprosić tam kard. Dziwisza.

Kościół widać z daleka. Błękitny budynek stoi w centrum miasta, nieopodal rozległego parku Tysiąclecia, utworzonego niedawno dla uczczenia jubileuszu założenia miasta. W jednej ze ścian kościoła ustawiono naturalnej wielkości pomnik Jana Pawła II. Czekając na proboszcza o. Diogenesa Valentina Urquizę, rozmawiamy z s. Marią, która opiekuje się świątynią oraz prowadzi katechezę dla miejscowych dzieci. Z wykształcenia jest pedagogiem, więc jako zakonnica realizuje również swe świeckie powołanie.

Choć jest wczesne popołudnie, do świątyni wchodzą już ludzie. – Tak jest każdego dnia – mówi. – Ludzie zaglądają z ciekawości, także prawosławni i muzułmanie. Nasi przychodzą dopiero na nabożeństwo bądź Mszę św. Wchodzi młoda para. Kręcą się chwilę po kościele, wreszcie pytają, gdzie mogą świeczkę zapalić. – Dla prawosławnych wizyta w świątyni bez zapalenia świeczki przed ikoną jest nieważna – śmieje się s. Maria. Podprowadza młodych do figury Matki Boskiej Fatimskiej, wskazując, gdzie mogą zapalić świeczkę. Nam zaś wyjaśnia, że figura jest darem papieża Pawła VI, który w 1968 r. wyraził życzenie, aby trafiła do Rosji. Dopiero kiedy rozpadł się Związek Sowiecki, papieskie życzenie zostało spełnione, a figura w końcu trafiła do Kazania.

Polski ślad
Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego został poświęcony przez kard. Angelo Sodano przed rokiem, ale parafia obchodziła niedawno jubileusz 150-lecia istnienia. Jej założycielami byli Polacy – zesłańcy po powstaniach listopadowym i styczniowym oraz żołnierze. W Kazaniu stacjonował także IV Korpus carskiej armii, w którym służyło wielu naszych rodaków z ziem znajdujących się pod rosyjskim zaborem. Do tego dochodziła polska inteligencja, pracująca na Uniwersytecie Kazańskim. Wielkim wydarzeniem dla miejscowych katolików było przekazanie im przez papieża Piusa IX relikwii Krzyża Świętego. Dało to początek parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego oraz budowie kościoła w 1858 r.

Świątynia była wielokrotnie przebudowywana, a swój ostateczny kształt otrzymała w 1904 r. Korzystało z niej wówczas ponad 20 tys. wiernych z całej guberni kazańskiej, a wspólnota była największą katolicką parafią w carskiej Rosji. Jej kres nastał po zwycięstwie bolszewików. Od 1923 r. nie było już w mieście katolickiego księdza, a w 1927 r. budynek świątyni został znacjonalizowany. Parafia odrodziła się dzięki Argentyńczykom z Instytutu Wcielonego Słowa (IVE), który tam powstał w latach 80. Dwóch z nich, o. Juan Carlos Sakk i Eugenio Macceo, przyjechało do Kazania w 1995 r. Po roku dołączył do nich o. Diogenes Urquiza.

Truba
Słuchając opowieści o. Diogenesa o losach katolików w Kazaniu, nie mogłem zrozumieć, dlaczego władze miasta zamiast oddać parafii stary kościół, zdecydowały się na budowę nowego. Powodem miała być tajemnicza aerodynamiczna „truba”, której ze starego kościoła nie można usunąć. Poprosiliśmy, aby nas zawiózł do starego kościoła. Wymalowana na żółto bryła świątyni z zewnątrz wydawała się w doskonałym stanie. W pewnym momencie podeszła do nas jedna z kobiet pracujących w środku z pytaniem, czy w nowej świątyni są takie same gipsowe stiuki jak te, które zachowały się w starej.

Zapytałem, czy możemy je zobaczyć. – Zgoda, ale nie możecie fotografować – odparła, zapraszając do środka. Po drodze zwróciłem uwagę na tabliczkę informującą, że budynek należy do Instytutu Lotnictwa sławnego Kazańskiego Uniwersytetu Technicznego im. A. Tupolewa. Gdy weszliśmy do nawy głównej kościoła – oniemiałem. Gipsowe stiuki na suficie były rzeczywiście piękne, ale co było pod nim! Całą przestrzeń kościelnej nawy wypełniał potężny tunel aerodynamiczny. – To był pierwszy tunel aerodynamiczny w Sowieckom Sojuzie – podkreślał z dumą dyrektor placówki. – Powstał w drugiej połowie lat 30. W nim testowano modele sławnych Jaków i Iłów, które tak dobrze sprawdziły się w latach II wojny światowej. Dzisiaj tunel służy lotnictwu cywilnemu.

Jedyni w Tatarstanie
Parafia nie jest wielka, liczy około 300 osób. Początki były typowe dla duszpasterskich poczynań w całej Rosji. Ojcowie z Argentyny kupili prywatne mieszkanie, gdzie zaczęli gromadzić się pierwsi wierni. Po roku władze miasta zezwoliły na odprawianie nabożeństw w kaplicy położonej na starym cmentarzu. Wyremontowano ją dzięki pomocy wiernych z Niemiec, Włoch i USA. Wkrótce było tam jednak ciasno, poza tym ludzie bali się przychodzić wieczorem, gdy trzeba było iść przez stary cmentarz, wspomina o. Diogenes, dla którego było to pierwsze doświadczenie kapłańskie. Urodził się w wielodzietnej rodzinie w mieście Cordoba. Chciał być misjonarzem, ale nie sądził, że przyjdzie mu pracować w miejscu tak egzotycznym. Przez kilka lat uczył się języka, którym dziś włada już bardzo sprawnie. Jeszcze trudniej, wspomina, było przyzwyczaić się do miejscowych stosunków, ale i do tego przywykł. Jest lubiany przez swoich, a także prawosławnych. Utrzymuje także dobre kontakty z duchowieństwem muzułmańskim.

W pracy pomogły mu lokalne media, zainteresowane tak niezwykłą w tym mieście osobą jak katolicki ksiądz. W 1997 r. przyjechał do Kazania bp Tadeusz Kondrusiewicz, któremu wówczas podlegała cała europejska część Rosji. Spotykał się z ludźmi, rozmawiał z władzami miasta. To wówczas losami parafii zainteresowały się media, opisując jej przeszłość i bieżące kłopoty. W ten sposób wielu katolików dowiedziało się o istnieniu parafii w Kazaniu. Pozytywny wpływ na ich życie miało także utworzenie w 1999 r. administratury apostolskiej, przekształconej później w diecezję św. Klemensa z siedzibą w Saratowie, na której czele stanął bp Clemens Pickel. Kazań jest częścią tej diecezji. Decydującym jednak momentem był powrót do miasta ikony Matki Bożej Kazańskiej. To spowodowało budowę nowej świątyni w centrum miasta, finansowanej przez władze Tatarstanu, dokładnie według planów starego kościoła. Kościół przejął także historyczne wezwanie Podwyższenia Krzyża Świętego.

O. Diogenes swoich parafian zna dobrze. Większość ma polskie, litewskie, bądź ukraińskie korzenie. Wielu z nich to potomkowie tych, którzy w ubiegłych stuleciach budowali pierwszą wspólnotę katolicką w mieście. Ale sporo jest także ludzi z mieszanych małżeństw, pochodzenia tatarskiego. Wskazuje na wiszące na drzwiach ogłoszenie o ślubie, który odbędzie się w najbliższą niedzielę. – Nazwiska, zarówno pana młodego, jak i jego partnerki, wskazują na tatarskie pochodzenie – mówi. – W tym tyglu narodów i wyznań, jakim jest Kazań, różne warianty są możliwe.

Tutaj proboszcz musi znać prawie każdego po imieniu i troszczyć się o jego losy. Gdy kogoś dłużej nie ma – mówi – staram się do niego dotrzeć, aby sprawdzić, co się stało. Następnego dnia przekonaliśmy się, że nie były to tylko opowieści. Gdy o. Diogenes zawiózł nas na spotkanie z prawosławnym metropolitą Kazania, sam poszedł do pobliskiego szpitala, aby odwiedzić ciężko chorą parafiankę. – Jest w krytycznym stanie, a zostawia małe dziecko, któremu parafia musi jakoś pomóc, mówił nam później zatroskany. Tutaj trzeba być blisko ludzi, podkreśla, aby w parafii znajdowali wspólnotę i oparcie. Gdy znajdujemy się w kościele, pytam, dlaczego nie ma w nim wizerunku Ikony Kazańskiej. – Będzie, i to już wkrótce – zapewnia o. Diogenes, wskazując miejsce, gdzie stanie poświęcony jej ołtarz. Marzy mu się, aby świątynia była centrum pielgrzymkowym i mogła przyjąć większe grupy, przybywające do Matki Boskiej Kazańskiej. Dlatego w podziemiach kościoła rozbudowuje salę spotkań i zaplecze socjalne. Przyjmował już pielgrzymów z Ameryki, Niemiec i Włoch oraz pielgrzymkę księży katolickich z Kazachstanu. – Myślę, że Kazań ma szanse stać się ważnym centrum ekumenicznym nie tylko dla Rosji – dodaje o. Diogenes. – Chciałbym też, aby przyjechał do nas kard. Dziwisz. Poszlibyśmy razem pomodlić się przed ikoną, a Jan Paweł II uśmiechałby się do nas z nieba.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7