Cena pogrzebu pieska

Organizowanie uroczystych pochówków ulubionych zwierząt to skutek powolnej utraty wiary w „ciał zmartwychwstanie”.

Na początek wspomnienie z Paryża. Któregoś wieczoru, po kolejnym dniu rekolekcji, jakie wygłaszałem w polskiej parafii na Place de la Concorde, wracając do miejsca zamieszkania, zauważyłem na ulicy kobietę niosącą szczelnie zawinięte maleństwo na ręku. Przytulała je do skroni, chroniąc przed wiatrem. Pognałem za madame, kierowany ciekawością. Zamurowało mnie, gdy wreszcie zobaczyłem, co chciałem. Z dziecięcych betów wyglądała wcale nie okrągła buzia bobaska, ale długa morda psa. Wiem, wiem, moje zdziwienie jest oznaką kompletnej nieznajomości życia. Taki wierny i sympatyczny piesek jest o niebo lepszy niż naburmuszony i grubiański mąż. Pamiętam, jak przed laty pewien zaprzyjaźniony ksiądz, który pojechał na naukę języka do Belgii, opowiadał mi o niedzielnych popołudniach w miejskim parku, gdzie zamiast matek z wózkami czy rodzin z potomstwem widział jedynie singli, czasem parkę, paradujących w większości z jakąś włochatą, szczekającą bestią.

Najnowsza ideologia

Oto najnowsza ideologia naszych czasów – animalizm, wymagający najradykalniejszych przejawów czci wobec każdego Bożego stworzenia, traktujący zwierzęta jako osobniki równe człowiekowi, o ile nie przewyższające go w szacunku. Zasługują one nie tylko na niemalże synowską troskę. Ich wzór może podziałać inspirująco na ludzi. Oto przykład: w Auvelais, nieopodal Brukseli, uchowała się jedna otwarta parafijka, w dodatku ze stałym księdzem do niej przypisanym, co w Belgii nie jest wcale normą. Biedny kapłan musiał zmierzyć się z topniejącą liczbą uczestników Mszy, a przychody, z których miał opłacać rachunki, niebezpiecznie zbliżały się do zera. Belgia, za przykładem masońskiej Trzeciej Republiki Francuskiej, wprowadziła ścisły rozdział Kościoła od państwa. Zatem nie tylko utrzymanie duchownego, ale i zaradzenie potrzebom pięknego historycznego budynku sakralnego uzależnione zostały jedynie od dobrowolnych datków wiernych. Proboszcz z Auvelais wpadł zatem na genialny pomysł. Skoro nawet dochody z pogrzebów skurczyły się do minimum, podczas gdy coraz modniejsze stawało się postnowoczesne spopielanie zwłok i upychanie ich w kształtnych urnach, to dlaczego nie zaproponować społeczeństwu ceremonii pogrzebowych dla psów i kotów? – pomyślał.

Opowiadam tę historię z zakłopotaniem, choć bez chęci wyśmiewania kogokolwiek. Otóż przed kilkoma miesiącami we wspomnianej belgijskiej świątyni odbyła się pierwsza ceremonia żałobna niejakiej mademoiselle Chiwa, 11-letniej suczki rasy chihuahua. Wpatrując się w fotkę psiej nieboszczki, połyskującą między figurami świętych i rozpostartymi skrzydłami aniołów, uczestnicząca w pogrzebowych obrzędach prowadzonych w kościele przez kapłana właścicielka pieska miała wszelkie powody, by żywić nadzieję na to, że jej ukochane zwierzę odnajdzie ukojenie w wiekuistym raju. Sprawa przypadła do gustu opinii publicznej. Wnet posypały się prośby o podobne pochówki z różnych stron kraju.

Zachwiana wiara

Animalizm to ideologia, ale i kolejna faza odchodzenia od żywej wiary w zmartwychwstałego Chrystusa. Gdy człowiek przestaje wierzyć w Boga, nie oznacza to, że nie wierzy w nic. Odwrotnie: jest gotowy uwierzyć we wszystko. Już przed niemal 200 laty mawiał św. Jan Vianney: „Pozostawcie jakiś kraj bez wierzącego kapłana, a już po roku ludzie zaczną adorować bestie”. Jeszcze, na szczęście, nikomu w naszym ukochanym kraju nie przyszło do głowy, by opracować obrzęd religijnego pochówku zwierzaków. Choć już przedziera się do nas myśl, która przypełzła z Zachodu, by zakładać cmentarze dla milusińskich czworonogów. Wszystko jest kwestią procesu i pochodną powolnego odsuwania się od wiary w „ciał zmartwychwstanie”. Wcześniej zlaicyzowany świat przyzwyczai nas do spopielania ludzkich zwłok, Mszy z urnami, a następnie przekona do romantycznego kultu „relikwii” po mężu czy rodzicu przechowywanych w marmurowej figurce umieszczonej na kominku albo kunsztownie przerobionych w szlachetny kamień w pierścionku. I nawet się nie spostrzeżemy, gdy widok wystawionych na katafalku zwłok kota nie będzie nas oburzał. Od czci Boga, który stał się człowiekiem, przejdziemy do kultu człowieka, który przeobraził się w osła. Życie ludzi bez Chrystusa wnet zamieni się w zoologię.

Duszpasterska refleksja

Nie jesteśmy już pokoleniem, które uczono umiejętności walki duchowej. Stąd sięganie przez ludzi po pomysły i rozwiązania życiowe jak najbardziej pogańskie i ateistyczne. Dziś trzeba podjąć walkę z powracającym pogaństwem w pierwszym rzędzie na poziomie własnej osoby. Może już jesteś w nim do połowy? Duchowa walka to nieustanne wezwanie do wolności, do wierności. Nie chodzi jednak o wartości same w sobie. Ich celem jest Chrystus – model i przeznaczenie człowieka odkupionego. Jednym z elementów strategicznych tej walki jest zwyciężanie bestii w sobie. Grzech uczynił człowieka zwierzęciem. Pozwalając sobie na zakamuflowane przesiąkanie złem, przechodzimy od antropologii do zoologii. Życie w Chrystusie wyrywa ludzi z zezwierzęcenia i prowadzi na wyżyny człowieczeństwa. Przykład wczesnochrześcijański: św. Honorat, mnich z V wieku, nazywany był „lekarstwem na czarownicę Kirke”. Chodziło o postać z „Odysei” Homera, żyjącą na wyspie Ajaja. Kirke zapraszała ludzi do jedzenia i picia, po czym zamieniała ich w zwierzęta. W zależności od przeważających cech ktoś stawał się wieprzem, ktoś wilkiem, szczurem, lwem, hieną, lisem, ropuchą… Kirke zamieniała ludzi w bestie, a św. Honorat zamieniał bestie w ludzi. Na skutek poddania ludzi Chrystusowi w miejsce wad pojawiały się cnoty. Chodzi oczywiście o przemianę wewnętrzną, nie o pozory. Z takiego przeobrażenia wewnętrznego biorą się warunki do przemiany postaci życia społecznego. Niezależnie od tego, na jak śmiesznym czy też przerażającym cywilizacyjnym zakręcie by się znajdowało. „Kościół – jak mawiał mądry Chesterton – to jedyne miejsce, w którym człowiek może zostać uratowany od banału życia i służalczej uległości względem własnej epoki”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • Gość
    25.05.2019 23:40
    "Organizowanie uroczystych pochówków ulubionych zwierząt to skutek powolnej utraty wiary w „ciał zmartwychwstanie”."
    a skąd to autor wie?
    "za przykładem masońskiej" typowy dyżurny wróg tylko co to ma do tematu?
    "przyzwyczai nas do spopielania ludzkich zwłok" co za zgroza, co innego palenie heretyków żywcem, prawda?
    "kunsztownie przerobionych w szlachetny kamień w pierścionku" prawo w Polsce tego zabrania
    "kultu człowieka, który przeobraził się w osła" czemu ubliżać temu zwierzęciu bardzo w Piśmie Świętym cenionemu?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7