Modlitwa ocali Ukrainę

O sytuacji Kościoła na terenach ogarniętych wojną oraz o odrodzeniu religijnym na Ukrainie z bp. Janem Sobiłą, biskupem pomocniczym diecezji charkowsko-zaporoskiej rozmawia Andrzej Grajewski

Andrzej Grajewski: Ksiądz Biskup brał udział w pielgrzymce stanowej kobiet do sanktuarium maryjnego w Piekarach Śląskich. Jakie są wrażenia Księdza Biskupa po tym pobycie?

Bp Jan Sobiło: Jestem pod ogromnym wrażeniem, zwłaszcza siły modlitwy tej wielkiej liczby kobiet i dziewcząt oraz ich wspaniałego śpiewu. Udział w godzinie młodzieżowej był dla mnie wielkim przeżyciem duchowym. Spoglądając na to wielkie zgromadzenie, pomyślałem, że Polska jest jednak mocna. Proszę pamiętać, że wspólnota katolicka na wschodzie Ukrainy jest mniejsza aniżeli ta pielgrzymka. Mieszka tam wprawdzie ponad 20 mln ludzi, ale my jesteśmy mniejszością. Jakby zebrać wszystkich naszych diecezjan, to byłoby ich prawdopodobnie mniej niż pątników, którzy przybyli do Piekar.

Jednocześnie ta mała wspólnota od ponad roku doświadcza dramatycznych skutków wojny toczącej się na wschodzie Ukrainy. Czy na terenach obu separatystycznych tzw. republik ludowych, czyli donieckiej i ługańskiej, mogą funkcjonować parafie katolickie?

W tej chwili nie funkcjonuje tam żadna parafia rzymskokatolicka. Dlatego w najbliższym czasie wybieram się do Doniecka, do parafii pw. św. Józefa. Od wielu miesięcy pozbawiona jest systematycznej opieki duszpasterskiej.

Czy są trudności z dotarciem do wiernych?

Między terenami kontrolowanymi przez siły ukraińskie a Doniecką Republiką Ludową jest bardzo pilnie strzeżona, zresztą przez obie strony, granica. Dlatego muszę otrzymać przepustkę od ukraińskiej Służby Bezpieczeństwa na wjazd oraz uzyskać od separatystów pozwolenie na pobyt w Doniecku. W tym rejonie stale toczą się jakieś utarczki i obie strony niechętnie udzielają takich zezwoleń. Mam jednak nadzieję, że uda mi się załatwić wszystkie formalności i dojadę do Doniecka. Wówczas odwiedzę naszą parafię i spotkam się z wiernymi. Ich proboszcz, ks. Mikołaj Pilecki, tylko co jakiś czas tam dojeżdża, a więc jest potrzeba, aby biskup pokazał katolikom z Doniecka, że Kościół o nich nie zapomniał.

Czyli nie ma dzisiaj żadnego kapłana katolickiego, który przebywałby na stałe w Doniecku?

Jest o. Mychajło Zawerczuk, kapłan greckokatolicki, który z wielką troską i oddaniem opiekuje się także wspólnotą rzymskokatolicką. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. Dałem mu zresztą wszelkie uprawnienia, aby obsługiwał także naszych wiernych. Parafianie przychodzą do niego się spowiadać, on chrzci ich dzieci, odwiedza chorych, a w razie potrzeby także odprawia pogrzeby. Na Wielkanoc święcił również naszym parafianom palmy. To wielkie poświęcenie i odwaga z jego strony, gdyż grekokatolikom jest trudniej niż nam działać na terenach kontrolowanych przez separatystów. Oni są bowiem bardziej na celowniku Moskwy niż my.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9