Proszę mówić jaśniej!

Nie ma miesiąca, by na moim biurku nie lądowały książki, płyty czy pisma traktujące o demonach. Będzie tego z 66,6 kilo. Jak głosić Dobrą Nowinę, by ludzie nie zapamiętali z naszej gadaniny jedynie krzyku: „Ciemność widzę, ciemność”?

Moda na demona?

Znajomy egzorcysta był często zapraszany do szkół. Po kilkunastu prelekcjach zaczął odmawiać. Powód? Uczniowie chcieli słyszeć jedynie o manifestacjach złego ducha, o skowycie opętanych, wypluwaniu gwoździ, opresjach, agresji, bluźnierstwach i wymiotowaniu na krzyż. Nie interesował ich dalszy ciąg: opowieść o świetle, o uwolnieniu, o miłości zrywającej więzy. Zatrzymywali się na klimatach rodem z „Nocy żywych trupów”. „Nie chcę już więcej robić reklamy demonowi” – stwierdził znajomy kapłan i zaczął konsekwentnie odrzucać propozycje spotkań. „Ciemność widzę, ciemność” – wołał Jerzy Stuhr w „Seksmisji”. Coraz częściej wołamy podobnie. Krzyk jest uzasadniony, bo – widać to z dnia na dzień wyraźniej – ciemności naprawdę kryją ziemię. Tyle że tej ponurej prognozy pogody nie zmienimy krzykiem i nieustannym ostrzeganiem o duchowych zagrożeniach. Czy pochłanianie książek o egzorcyzmach nie grozi tym, że na każdym kroku będziemy widzieć ciemną stronę mocy i zaczniemy liczyć, ile demonów czai się na tabletce homeopatycznej? Pamiętam pogodną twarz ojca Jacquesa Verlinde, który podczas rozmowy nieustannie wplątywał w swą opowieść słowo „światło”. W jego przypadku wypowiedzenie słów: „Jezus jest Panem” w czasie spotkania modlitewnego dało więcej niż wiele modlitw o uwolnienie! Francuz mówił mi wprost: „Ciemności nie usuwa się, wyrzucając ją przez okno wiadrem, ale włączając światło pstryczkiem”. Czas, w którym żyjemy, to istne tornado okultyzmu, ezoteryzmu, wróżbiarstwa, magii, bioenergoterapii, a egzorcyści mają pełne ręce roboty. W ciągu 15 lat ich liczba w Polsce wzrosła z czterech do aż 120 (w Europie więcej pracuje tylko we Włoszech). Dobro trzeba nazywać dobrem, zło – złem, to jasne. Boję się jedynie niezdrowej fascynacji „ciemną stroną”. Zachowajmy właściwe proporcje!

Absolutne posłuszeństwo

Gdy recenzowałem pierwszy numer miesięcznika „Egzorcysta”, napisałem w GN: „We wstępniaku Artur Winiarczyk, redaktor naczelny, stwierdza jednoznacznie: »Szatan istnieje. Jednak to nie on, lecz Chrystus jest fascynujący«, a jednocześnie ogromną większość tekstów poświęca podobno mniej fascynującej »ciemnej stronie mocy«. Oby nie była to pułapka, w którą wpadną w kolejnych numerach autorzy miesięcznika”. Sporo fermentu wprowadzili autorzy artykułu w „Tygodniku Powszechnym” „Egzorcyści-celebryci” (na okładce wylądował Bogu ducha winny ks. Michał Olszewski). Wylali dziecko z kąpielą, bagatelizując temat i sztucznie arbitralnie ustawiając egzorcystów i biskupów po dwóch stronach barykady. Czy słowo egzorcysty znaczy nad Wisłą więcej niż słowo biskupa? – To nonsens – odpowiada ks. Przemysław Sawa (egzorcysta, doktor teologii, adiunkt w Zakładzie Teologii Dogmatycznej na Wydziale Teologicznym UŚ w Katowicach, założyciel Diecezjalnej Szkoły Nowej Ewangelizacji w Bielsku-Białej).

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10