Siła życiowa

Ksiądz Severino Fabriani nie miał jeszcze 22 lat, kiedy zaczął wykładać nauki przyrodnicze. Do pracy z głuchoniemymi zachęciła go własna niepełnosprawność.

Do osób zajmujących się głuchymi ks. Severino Fabriani pisał: „Święci słudzy Boży, oto nowy apostolat, który przedstawia wam niebo. Nie doznacie bohaterskiego cierpienia na wzburzonym morzu lub podczas przemierzania barbarzyńskich ziem, nie przelejecie krwi, niosąc imię Boga żyjącego dalekim narodom. Ten lud, który nie zna Boga, jest między wami i aby być doprowadzonym do Boga, nie potrzebuje on niczego poza pokorą i cierpliwą miłością”.

Ksiądz Fabriani założył w Modenie swój ośrodek w pierwszej połowie XIX w. Dziś kontynuatorki jego misji działają w Brazylii, Nigerii i na Sri Lance.

Rozprawy o metodach

Modeński ośrodek odwiedził w 1842 r. Ludwik I Wittelsbach, książę Bawarii. Był zachwycony pracą ks. Fabrianiego i jego pomocników. Nalegał jednak, by wprowadzili oni tzw. metodę ustną, podczas gdy w Modenie posługiwano się mimiczną. Na czym polegała różnica? Metoda ustna to czytanie z ruchu warg. Taki sposób kontaktu z niesłyszącymi stosowano powszechnie w krajach niemieckojęzycznych. Metodę opracowano jeszcze w XVII w. i jest ona często wykorzystywana również dziś, choć raczej jako wspomaganie innych form rozmowy. Do nauki przydają się tu specjalne ilustrowane alfabety, w których narysowany jest kształt ust podczas wymawiania danej głoski.

Ksiądz Severino Fabriani próbował jej wobec części podopiecznych, ale eksperyment zakończył się niepowodzeniem. Jednak aby zadośćuczynić woli księcia Ludwika, kupił swoim głuchoniemym wielkie lustro, aby mogli widzieć swoje usta podczas ćwiczeń. Kilkadziesiąt lat po śmierci ks. Fabrianiego metoda ustna została wprowadzona we Włoszech jako obowiązkowa. On jednak, podobnie jak francuskie ośrodki, z którymi się kontaktował, wolał metodę zwaną mimiczną. Wbrew nazwie nie była to komunikacja wyłącznie za pomocą wyrazu twarzy, ale przede wszystkim poprzez gestykulację. To z niej wywodzą się współczesne języki migowe.

Dziś spór między zwolennikami dwóch metod wydaje się bezsensowny. Sposobów kontaktu z osobami niesłyszącymi jest aktualnie więcej i często stosuje się kilka jednocześnie – tłumacz może mówić na migi, ruszając przy tym ustami. W czasach ks. Fabrianiego było inaczej, ale i dla niego najważniejszą sprawą w pracy z podopiecznymi nie było to, w jaki sposób będą się porozumiewać, ale to, jak zostaną wychowani w sensie moralnym i intelektualnym.

Wykłady dwudziestolatka

Severino Fabriani urodził się w 1792 r. w Spilamberto niedaleko Modeny. Został ochrzczony w tamtejszym kościele pw. św. Adriana. Miał dwie siostry i brata. Ojciec Severina, Luigi, pracował jako lekarz. W 1799 r. Luigi Fabriani zmarł. Trzy lata później odeszła także jego żona. Wychowaniem dzieci zajęli się dwaj bracia Luigiego: Pietro oraz Giuseppe, który był księdzem, profesorem teologii, kanonikiem katedry w Modenie, a od 1808 r. wikariuszem generalnym diecezji modeńskiej. Severino już jako 14-latek wstąpił do seminarium. Był lubiany przez przełożonych, w tym przez kierownika duchowego ks. Luigiego Reggianiniego, późniejszego biskupa Modeny. Był tak bystrym uczniem, że jeszcze przed uzyskaniem święceń zaczął uczyć innych studentów fizyki oraz nauk przyrodniczych. W wieku 22 lat przyjął święcenia kapłańskie. Pozostał w seminarium jeszcze przez 6 lat, by prowadzić wykłady. W 1820 r. musiał się przenieść do mieszkania dla kleryków poza terenem uczelni. Wynikało to ze słabego zdrowia ks. Fabrianiego, zmian administracyjnych w seminarium, ale też z ingerencji władz (Modena była niezależnym księstwem) w życie diecezji.

Pierwsza przyczyna

Ksiądz Fabriani opuścił mury seminarium, ale pozostał członkiem modeńskiej elity społecznej, a nawet w niej awansował. W 1821 r. został zaproszony do pracy w Akademii Nauk, Literatury i Sztuki, która już wtedy miała za sobą 150-letnią tradycję. Istnieje w Modenie do dziś. Jako naukowiec ścierał się publicznie z racjonalistycznie nastawionymi kolegami po fachu. W 1825 r. wydał polemikę z niejakim Bufalinim, który twierdził, że siła życiowa (czyli coś, co sprawia, że istota jest żywym organizmem) wywodzi się z materii. W 25-stronicowej broszurze ks. Fabriani obalał argumenty Bufaliniego. Przywoływał w swoim tekście poglądy Francisa Bacona, ­Jeana-Baptiste’a Lamarcka, Galileusza i Newtona, a zatem uczonych, którzy nie opierali swoich poglądów na Biblii. Ks. Fabriani przypominał, że nawet Newton uważał, iż powstania organów i instynktów nie da się przypisać „innej przyczynie niż inteligencja i władza Wszechmocnego Bytu”. Swój wywód ksiądz z Modeny puentował: „Pierwszą przyczyną jest Bóg; od Boga, nie z natury pochodzi siła życiowa”.

Kryzys dzieła

Polemika z Bufalinim powstała w czasie, gdy ks. Fabriani mógł już tylko pisać. Na początku 1822 r., tuż przed 30. urodzinami, dopadła go dziwna choroba, która sprawiła, że przestał mówić. Z dnia na dzień stracił więc możliwość wykładania, głoszenia homilii i odprawiania Mszy św. Bardzo z tego powodu cierpiał, ale mimo wielu starań zdołał odzyskać mowę tylko częściowo. Zaczął częściej niż przedtem adorować krzyż i medytować przed nim. Nie zamknął się przy tym na świat. W tym samym roku podjął współpracę z katolickim czasopismem wydawanym przez ks. Giuseppe Baraldiego, który był jedną z ważnych postaci życia intelektualnego w Modenie.

Choroba sprawiła, że ks. Fabriani zaczął pomagać innym osobom mającym podobny problem. Podjął pracę w ufundowanej przez zamożne mieszkanki Modeny szkole dla głuchoniemych dziewcząt. W 1823 r. ks. Baraldi poprosił go o zajęcie się 11-letnią Santą Bonvicini, która także nie mówiła i nie słyszała. W kolejnym roku ks. Fabriani został dyrektorem szkoły kształcącej głuche dziewczęta. Pomaganie im stało się jego życiową misją. Jeździł do Genui i Mediolanu, aby oglądać działające tam ośrodki dla niesłyszących. Kontaktował się też ze specjalistami z Paryża. Zakonnicom, które pracowały z podopiecznymi, zalecał, by miały w sobie „miłość, gorliwość, cierpliwość, jak matka dla ukochanego dziecka, jak apostoł dla nowego ludu wierzących”. Mimo dobrych wyników pracy sytuacja szkoły wkrótce się skomplikowała. Z powodu donosów władze kurii zaczęły podejrzliwie patrzeć na dzieło ks. Fabrianiego. Pojawiły się też problemy ze świecką władzą, a na dodatek brakowało pieniędzy na działalność. Z tego powodu kilka sióstr i uczennic musiało opuścić ośrodek. Zostały tam trzy zakonnice i 30 niepełnosprawnych dziewcząt.

Wielka spuścizna

Ksiądz Fabriani musiał być bardzo zdeterminowany, bo w ciągu 2 lat odwrócił sytuację o 180 stopni. W 1828 r. szkoła zyskała status państwowego instytutu, co oznaczało awans i gwarancję finansowania. Pracujące tam zakonnice zaczęto nazywać Córkami Opatrzności od Głuchoniemych. Szkoła cały czas miała pod opieką kilkadziesiąt dziewcząt. Ks. Fabriani opisał historię jednej z nich. Rosa Zanasi przed przyjściem do instytutu uciekała z domu i spędzała czas z ludźmi z marginesu społecznego. Miała wybuchy wściekłości. 30 miesięcy u Córek Opatrzności, gdzie – jak pisał autor – najcięższą karą było groźne zmarszczenie brwi, sprawiło, że Rosa zaczęła się zmieniać, choć niełatwo było jej opanować wybuchy gniewu, kiedy nie potrafiła porozumieć się z innymi. Zaczęła też przystępować do Komunii św., choć wcześniej myślała, że nie jest jej godna.

W rozwoju dzieła ks. Fabrianiego pomogło objęcie diecezji modeńskiej przez Luigiego Reggianiniego. Między innymi dzięki niemu w 1845 r. papież Grzegorz XVI zaakceptował powstanie Instytutu Córek Opatrzności od Głuchoniemych, w którym siostry składają ślub posługi osobom z tą niepełnosprawnością. Zgromadzenie zaczęło się rozrastać. Powstały pierwsze ośrodki dla chłopców. Stolica Apostolska uznała ostateczną wersję konstytucji zakonu niemal 100 lat później. Dziś siostry pracują na kilku kontynentach.

Latem 1849 r. w domu ks. Fabrianiego wybuchł pożar. Twórca Instytutu rzucił się, by ratować swoje zapiski. Doznał ataku apopleksji i przeżył już tylko dobę. Oprócz prężnie działającego zgromadzenia pozostawił po sobie dzieła, w których opracował zasady włoskiej gramatyki dla osób niesłyszących. 19 czerwca 2021 r. papież Franciszek podpisał dekret uznający heroizm cnót ks. Severino Fabrianiego. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9