Miłość to odpowiedzialność

Małżeństwo to święty związek. I pewnie dlatego tyle brudów zła mu zagraża.

Z cyklu "Jak żyć, by podobać się Bogu" na kanwie KKK 2380-2391

Szóste przykazanie – jak pokazuje choćby ilość tekstów z nim związanych napisanych w tym cyklu – to tematyka dość szeroka. Ale, co warto zauważyć, to nie tylko i nie przede wszystkim katalogi różnorakich grzechów, ale głównie wskazanie na wartości, których broni. O grzechach – przeciwko czystości – mowa była tylko w jednym z tych odcinków. Dziś drugi. O grzechach przeciwko godności małżeństwa. I ostatni w tym cyklu, dotyczący szóstego przykazania :) Tak, tematyka szóstego przykazania to coś, w czym autor cyklu nie czuje się dobrze. No ale skoro chodzi o przypomnienie „Jak żyć, by podobać się Bogu”,  nie wolno wybierać, o czym pisać, a o czym nie :)

Cudzołóstwo

Dziś więc o grzechach przeciw godności małżeństwa. A pierwszym z nich, przynajmniej w Katechizmie Kościoła Katolickiego, jest cudzołóstwo. To tego właśnie grzechu wprost i bezwzględnie zakazuje szóste przykazanie. Oznacza ono małżeńską niewierność, czyli sytuację, gdy któreś z małżonków nawiązuje stosunki płciowe z inną osobą. Choć sama stanu wolnego, także ta osoba, która godzi się na takie stosunki z osobą związaną węzłem małżeńskim,  popełnia cudzołóstwo. Dla określenie takich relacji jako cudzołożne nie ma znaczenia, czy to coś trwałego czy przelotnego. I jedno i drugie jest poważnym złem. A Chrystus, w kazaniu na górze, potępił nawet taką formę cudzołóstwa, która jest pożądaniem, czyli czymś, co rozgrywa się ludzkiej głowie. To też jest złe i często do jeszcze większego zła prowadzi.



Na czym polega zło grzechu cudzołóstwa? Warto to wyartykułować, by jasno sobie uświadomić: „Cudzołóstwo jest niesprawiedliwością – czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego (2381). Ten, kto je popełnia, nie dotrzymuje podjętych zobowiązań. Rani znak przymierza, jakim jest węzeł małżeński, narusza prawo współmałżonka i godzi w instytucję małżeństwa, nie dotrzymując umowy znajdującej się u jego podstaw. Naraża na niebezpieczeństwo dobro rodzicielstwa ludzkiego oraz dzieci, które potrzebują trwałego związku rodziców”. Tak, to krzywda wobec współmałżonka, zgorszenie dla świata i narażenie na niebezpieczeństwo dobra własnych dzieci. Warto dodać: to czyn sam w sobie zawsze zły. Żadne okoliczności nie sprawią, ze stanie się dobry.

Rozwód

Innym grzechem przeciwko godności małżeństwa jest rozwód. Warto przypomnieć: był on dopuszczany prze Stare Prawo. Jezus wyraźnie stwierdził jednak, że było to jedynie ustępstwo ze względu na „zatwardziałość ludzkich serc”. Zgodnie z pierwotnym Bożym zamysłem małżeństwo powinno być jednak nierozerwalne; każdy, kto porzuca żonę a bierze inną – grzeszy. Grzeszy także kobieta, żyjąc z kolejnym mężczyzną. „Między ochrzczonymi «małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci»” (Katechizm Kościoła Katolickiego 2382).

Pomińmy tu wymagającą osobnego tekstu kwestię ważności zawarcia małżeństwa. Zwróćmy tylko uwagę, że to, czasem nazywa się „katolickim rozwodem” w żadnym wypadku rozwodem nie jest. Jest orzeczeniem kompetentnego kościelnego sądu, że związek nigdy nie został ważnie zawarty, bo w chwili, gdy go zawierano istniały przyczyny, dla których nie dało się go ważnie zawrzeć. No i zauważmy, że w Katechizmie  jest też mowa o innym wyjątku, małżeństwie zawartym ważnie, ale niedopełnionym przez współżycie. Jeśli jednak małżeństwo zostało zawarte i dopełnione, żadna ludzka władza nie może tego związku rozłączyć. Dlatego rozwiedzenie się zasadniczo jest grzechem.

Zasadniczo, ale nie zawsze. Prawo kościele, pod pewnymi warunkami, dopuszcza separację małżonków. Jeśli w konkretnym przypadku rozwód jest de facto taką właśnie separacją, nie jest grzechem. „Jeśli rozwód cywilny pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego” (KKK 2383). Podobnie w sytuacji osoby, która rozwodu nie chciała, ale władza cywilna go orzekła. „Może zdarzyć się, że jeden ze współmałżonków jest niewinną ofiarą rozwodu orzeczonego przez prawo cywilne; nie wykracza on wówczas przeciw przepisowi moralnemu” – wyjaśniono w KKK 2386 i dodano: „Istnieje znaczna różnica między współmałżonkiem, który szczerze usiłował być wierny sakramentowi małżeństwa i uważa się za niesłusznie porzuconego, a tym, który wskutek poważnej winy ze swej strony niszczy ważne kanonicznie małżeństwo”.

Jakie są powody, dla których Kościół uważa rozwód za zło, czyli grzech? Prócz tego najbardziej oczywistego, że tak uczył Chrystus?

  • To wykroczenie przeciw prawu naturalnemu
  • To znieważenie zbawczego przymierza między Bogiem a ludźmi
  • To szkoda dla współmałżonka i całej rodziny
  • To szkoda dla społeczeństwa

Może po kolei. Po pierwsze, to poważne wykroczenie przeciw prawu naturalnemu. „Zmierza do zerwania dobrowolnie zawartej przez małżonków umowy, by żyć razem aż do śmierci” (KKK 2348). Faktycznie, trudno nie widzieć w zerwaniu takiej umowy jakiejś kosmicznej tragedii. Jak pisałem wcześniej, miłość z natury swojej powinna być nie tylko dozgonna, ale wieczna. Jeśli niby się kończy, to tak naprawdę czym było to, co dwoje ludzi kiedyś łączyło? Kompletne nieporozumienie….

Po drugie – jak napisano w KKK 2348 - „rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne”. Niejasne? Chodzi o to, że w Nowym Testamencie małżeństwo jest obrazem miłości Boga do człowieka. Miłości wiecznej. Jeśli jako chrześcijanin ślubuję przed Bogiem, „że nie opuszczę aż do śmierci”, a potem opuszczam, to w pewnym sensie poddaję w wątpliwość  fakt, że Bóg kocha wiecznie. Dziś kocha, jutro nie kocha – pomyśli ktoś czytając o Bożych obietnicach. Przecież miłość kończy się, kiedy obiekt miłości się znudzi, a znajdzie się kogoś ciekawszego. Czemu Bóg miałby kochać wiecznie? Straszne zgorszenie....

Po trzecie, rozwód jest często krzywdą dla współmałżonka oraz – zawsze – dla dzieci. Współmałżonkowi, zwłaszcza jeśli nie chce rozwodu, grunt usuwa się spod nóg, a świat wali się na głowę. To wymaga zupełnego przeorganizowania własnego życia, nie mówiąc o bólu, jaki niesie ze sobą odrzucenie. Sytuacja dzieci jest jeszcze gorsza. Często czują się odrzucone, niekochane, często – irracjonalnie – czują się winne sytuacji (bo rodzice znajdując różne powodu do kłótni kłócą się między innymi o sprawy związane z wychowaniem dzieci). A negatywne skutki rozwodu są jeszcze gorsze, gdy rodzice walczą o opiek nad dziećmi czy wciągają ich w rozgrywki z mężem/żoną.

Po czwarte, rozwód szkodzi społeczeństwu. I nie chodzi tylko – jak napisano w Katechizmie (2385) – o zły przykład dla innych. Problemy każdego członka społeczeństwa zawsze rzutują na całość. To nerwowość w pracy, różne negatywne zachowania w szkole i wiele, wiele innych...

Warto w tym miejscu dodać: choć sam rozwód – z wyjątkiem sytuacji opisanych wcześniej –  jest grzechem, to wielkość zła powiększa „fakt zawarcia nowego związku, choćby był uznany przez prawo cywilne (...) stawia bowiem współmałżonka żyjącego w nowym związku w sytuacji publicznego i trwałego cudzołóstwa: « Jeśli mąż, odłączywszy się od swej żony, łączy się z inną kobietą, sam jest cudzołożnikiem, ponieważ każe popełnić cudzołóstwo tej kobiecie; także kobieta, która mieszka z nim, jest cudzołożnicą, ponieważ pociągnęła do siebie męża innej kobiety »” (KKK 2384).

Poligamia
Innym grzechem przeciwko godności małżeństwa jest poligamia. W naszej kulturze od wieków stanowczo potępiana (choć są wyjątki), jednak jest problemem w krajach, gdzie jest dopuszczana, a człowiek nawraca się na chrześcijaństwo. Odnosząc się do tego problemu autorzy Katechizmu tak napisali (2387).

„Zrozumiały jest dramat tego, kto pragnąc wrócić do życia zgodnego z Ewangelią, zmuszony jest oddalić jedną lub wiele kobiet, z którymi dzielił przez lata życie małżeńskie. Jednak poligamia nie jest zgodna z prawem moralnym: «Zaprzecza ona radykalnie komunii małżeńskiej, przekreśla bowiem wprost zamysł Boży, który został objawiony nam na początku, gdyż jest przeciwna równej godności osobowej mężczyzny i kobiety, oddających się sobie w miłości całkowitej, a przez to samo jedynej i wyłącznej»”. I zaraz dodano: „Chrześcijanin, uprzednio żyjący w poligamii, jest odpowiedzialny ze sprawiedliwości za wypełnienie z całą powagą zobowiązań podjętych wobec swoich dawnych żon i swoich dzieci”. Podjęcie decyzji o zostaniu chrześcijaninem nie jest więc w sytuacji poligamisty łatwe. Nie może on po prostu odejść od żon i przestać interesować się swoimi dziećmi. Musi o nie dalej dbać. Ale nie może być już dla owych kobiet mężem. Trudne to wymaganie, ale powód dla którego się go stawia jest jasny.

Kazirodztwo

Autorzy katechizmu w kontekście grzechów przeciwko godności małżeństwa wspomnieli także kazirodztwo. Czyli „intymne relacje między krewnymi lub powinowatymi stopnia zakazującego pomiędzy nimi małżeństwa”. Jak napisali, takie postępowanie niszczy związki rodzinne i „jest oznaką cofnięcia się do zwierzęcości”. Bardzo surowa ocena.

W tym kontekście poruszono także problem seksualnego wykorzystywania małoletnich przez osoby, które mają nad nimi sprawować opiekę. Kiedy powstawał katechizm był początek lat 90 ubiegłego stulecia, a świat zdawał się zmierzać ku legalizacji związków dorosłych z dziećmi. Wyraźnie jednak napisano: „Grzech ten jest jednocześnie gorszącym zamachem na integralność fizyczną i moralną młodych, którzy będą nosić jego piętno przez całe życie, oraz pogwałceniem odpowiedzialności wychowawczej”.

Wolne związki
Kolejnym grzechem, który wymienia się w kontekście godności małżeństwa jest tzw. wolny związek. Ma on miejsce wówczas – napisano – „gdy mężczyzna i kobieta odmawiają nadania formy prawnej i publicznej współżyciu zakładającemu intymność płciową” (KKK 2390). Może on przybrać róże formy. W adhotacji Familiaris consortio Jan Paweł II tak to opisał.

Niektóre osoby bowiem czują się niemal przymuszone do tego rodzaju życia przez trudne sytuacje ekonomiczne, kulturowe i religijne, gdyż zawarcie prawidłowego małżeństwa naraziłoby je na szkody, na utratę korzyści ekonomicznych, na dyskryminację itd. Natomiast u innych stwierdza się postawę pogardy, kontestacji i odrzucenia społeczeństwa, instytucji rodziny, porządku społeczno-politycznego, albo też wyłączne poszukiwanie przyjemności. Innych wreszcie popycha do tego zupełna nieświadomość i krańcowe ubóstwo, nieraz zaś uwarunkowania wynikające z sytuacji rzeczywistej niesprawiedliwości, lub pewna niedojrzałość psychiczna, która sprawia, że są zbyt niepewni i bojaźliwi, by zawrzeć trwały i ostateczny związek. W niektórych krajach tradycyjne zwyczaje przewidują zawarcie właściwego i prawdziwego małżeństwa jedynie po pewnym okresie wspólnego mieszkania i po urodzeniu się pierwszego dziecka.

Kościół ocenia taką postawę jednoznacznie: „Wszystkie te sytuacje znieważają godność małżeństwa; niszczą samo pojęcie rodziny; osłabiają znaczenie wierności. Są one sprzeczne z prawem moralnym” I przypomina: „Akt płciowy powinien mieć miejsce wyłącznie w małżeństwie; poza nim stanowi zawsze grzech ciężki i wyklucza z Komunii sakramentalnej” (KKK 2390).  

Grzech i koniec? Bez argumentacji? Nie. Przede wszystkim autorzy katechizmu zauważyli jak zwodnicze jest określenie „wolne związki”. I pytają: „Co może oznaczać związek, w którym osoby nie podejmują zobowiązań wobec siebie i dają w ten sposób wyraz brakowi zaufania w odniesieniu do drugiej osoby, do samej siebie lub do przyszłości?”.

To bardzo ważna uwaga. Innym imieniem miłości jest przecież odpowiedzialność. Czym jest w takim razie miłość, która zostawia sobie furtkę, by w razie czego czmychnąć? To niepoważne. Jak niepoważnym byłoby powiedzenie partnerowi górskiej wspinaczki, że, owszem, łączy nas lina, ale gdyby zdarzyło się, że będzie w niebezpieczeństwie, wtedy rezerwujemy sobie prawo do odwiązania się i zostawienia go samego. „Wolne związki” to tak naprawdę związki wolne od wzięcia na siebie ciężaru odpowiedzialności za osobę, którą się rzekomo kocha. To powiedzenie: zostanę jak długo będzie mi z tobą po drodze. To nie jest miłość. To coś skrajnie odległego od prawdziwej miłości.

Autorzy katechizmu mocno skrytykowali też związane z  „wolnymi związkami” żądanie „prawa do próby”. W sensie podejmowania przedmałżeńskiego współżycia oczywiście. Nie chodzi o próbę, jaka jest poznawanie się przez tzw. chodzenie ze sobą czy narzeczeństwo. „Bez względu na powagę tego zamiaru (zamiaru bycia w trwałym związku) ci, którzy podejmują przedmałżeńskie stosunki płciowe, «nie są w stanie zabezpieczyć szczerości i wierności relacji międzyosobowej mężczyzny i kobiety, a zwłaszcza nie mogą ustrzec tego związku przed niestałością pożądania i samowoli» . Oczywiście: obietnica „kocham cię i będę kochał do końca życia” nic nie znaczy, skoro chodzi o wypróbowanie partnera, jakby był koniem, sportowym samochodem albo żaglówką. Jasne, że  poznawanie się zakłada pewne wypróbowywanie, sprawdzenie kim tak naprawdę jest ten, którego się kocha. Ale akurat wypróbowywanie jego umiejętności seksualnych to potraktowanie go jak przedmiot. „Zjednoczenie cielesne – przypomnieli autorzy Katechizmu – jest moralnie godziwe jedynie wtedy, gdy wytworzyła się ostateczna wspólnota życia między mężczyzną i kobietą”. I dodali: „Miłość ludzka nie toleruje «próby». Domaga się całkowitego i ostatecznego wzajemnego daru z siebie”.

Tak, jestem przy tobie i chcę być, choćby nie wiadomo co się działo. Jesteśmy razem i to ci ślubuję. Dopóki śmierć nas nie rozłączy. A i w wieczności będziesz mi najmilszym przyjacielem/przyjaciółką

Na tym zakończylibyśmy omawianie kwestii szóstego przykazania. Zdaję sobie sprawę, że można by napisać na ten temat dużo więcej i znacznie bardziej szczegółowo, ale niech wystarczy, jak w przypadku innych przykazań, przekazanie głównych zarysów tego, czego wymaga to przykazanie. Poniżej jeszcze tylko te fragmenty Katechizmu, które wykorzystałem przy pisaniu tego tekstu oraz – jako że to zakończenie – skrótowe przypomnienie wszystkich zagadnień związanych z szóstym przykazaniem. Także oczywiście pochodzące z Katechizmu Kościoła Katolickiego. Po krótkiej przerwie – kolejne odcinki cyklu. Dotyczyć będą oczywiście przykazania „Nie kradnij”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7