Jezu, później do Ciebie przyjdę...

O współcierpieniu z Chrystusem i marzeniu o kromce chleba z Urszulą Smok – założycielką Fundacji „Podaruj Życie” – Ośrodek Pomocy Osobom z Chorobami Krwi i Nowotworami rozmawia Monika Łącka.

Monika Łącka: Wiesz, że słowa będące hasłem Światowych Dni Młodzieży: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” są też o Tobie? Od lat pomagasz chorym i cierpiącym oraz ich rodzinom...

Urszula Smok: Gdy dostałam zaproszenie do grona ambasadorów ŚDM, przeżyłam szok. Zastanawiałam się, czy je przyjąć – nie wiedziałam, czy jestem godna tego wyróżnienia. Robiłam różne analizy, dzieląc wręcz miłosierdzie na wiele części. (śmiech) Rozumiałam jednak, że to wielki zaszczyt. A jeśli chodzi o bycie miłosierną... Dla osób działających w organizacjach pozarządowych – tak jak ja – najważniejsze jest dobro drugiego człowieka. Pewnie jesteśmy bardziej wrażliwi i empatyczni, a miłosierdzie jest dla nas czymś tak oczywistym, że chwilami nawet nie zwracamy na nie uwagi. Dzięki temu zaproszeniu uświadomiłam sobie wiele spraw.

Gdy poprosiłam Cię o rozmowę, powiedziałaś, że właśnie zrozumiałaś, iż do bycia ambasadorką ŚDM byłaś przez Pana Boga od dawna przygotowywana.

Bo tak było. Uświadomiłam sobie, że Boże miłosierdzie od zawsze jest nade mną i że cały czas czuję wsparcie z góry – zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. W momencie, kiedy chorowałam, doświadczyłam mocnej opieki Pana Jezusa. Od tego czasu stał mi się bardzo bliski. Wiara zawsze była dla mnie bardzo ważną sprawą, niedziela bez Mszy św. nie istniała, ale wtedy jeszcze bardziej się to we mnie pogłębiło. Co ciekawe, cały czas uważałam, że wiara jest sprawą prywatną – nigdy nikomu nie narzucałam swojego stylu życia. Teraz otwieram się po raz pierwszy – może właśnie po to zostałam ambasadorką ŚDM, by dać świadectwo tego, co było moim udziałem? Nie jest to jednak łatwe.

Powiedziałaś też, że przeżyłaś wiele z tego, co przeżył Jezus – że był On Twoim towarzyszem w cierpieniu. Zaskoczyłaś mnie tym i wzruszyłaś.

Jeszcze przed diagnozą poznałam ks. Mariusza Starczewskiego (nie pochodzi z naszej diecezji, obecnie posługuje na Sycylii), który pomógł mi duchowo uporządkować wiele spraw. Należał do Odnowy w Duchu Świętym i gdy już byłam chora, wziął mnie na spotkanie swojej grupy. Nikomu nie mówił, że mam białaczkę, a po mnie nie było nic widać – nie dostałam chemii dożylnej, tylko doustną i paradoksalnie wyglądałam jak okaz zdrowia. Miałam włosy, a wyniki morfologii były idealne. Dopiero głębsze badanie szpiku kostnego pokazywało, że walczę o życie. Na tym spotkaniu ks. Mariusz poprosił zebranych o modlitwę nade mną. Jedna z osób wypowiedziała wtedy słowa: „Nie lękaj się, Ja jestem z tobą”. Wiedziałam, że to są słowa, które mówi do mnie Jezus.

I zaufałaś w ciemno, że cokolwiek się stanie, jesteś bezpieczna?

Ufałam i wiele spraw odnosiłam do męki Chrystusa. Przeszczep szpiku miałam w piątek, czyli w dzień śmierci Jezusa. I od piątku do niedzieli ja, która do tej pory zawsze byłam silna, przeszłam potężne załamanie. Wszystko bardzo źle znosiłam. A w niedzielę nagle się z tego podniosłam i nastąpiła poprawa. Później, podczas 5-miesięcznego pobytu w szpitalu na skutek powikłań po przeszczepie, mogłam stracić jelito. W efekcie przez ponad miesiąc nie mogłam nic jeść, byłam żywiona pozajelitowo. W tym czasie marzyłam o kromce chleba – w chorobie marzenia bardzo się przewartościowują. Gdy w końcu dostałam bezglutenowy wafel, pocałowałam go ze szczęścia i wzruszenia. Ten mój post odniosłam do 40-dniowego postu Jezusa na pustyni. Ktoś może powiedzieć, że to wszystko było tylko zbiegiem okoliczności, ale ja widzę to inaczej.

Nie kłóciłaś się z Bogiem, czemu musisz tak cierpieć?

Jasne, że czasem się kłóciłam, ale dotyczyło to innych spraw. Informację o chorobie po prostu przyjęłam do wiadomości i nie roztrząsałam jej. Był jednak moment buntu. Któregoś dnia lekarze poinformowali rodziców o moim bardzo ciężkim stanie, przygotowując ich na najgorsze. Mnie nikt nie powiedział, że jestem w podbramkowej sytuacji, jednak wyczułam wokół siebie śmierć. Pamiętam tę noc, bo całą ją przepłakałam. W końcu nad ranem powiedziałam: „Panie Boże, Ty czekasz na mnie, ale ja jeszcze się do Ciebie nie wybieram, mam zbyt wiele do zrobienia, później do Ciebie przyjdę...”.

Odpowiedział na takie rozpaczliwe wołanie?

Wtedy, w szpitalu, dopiero po tych słowach usnęłam. Ale był też inny bardzo ciężki moment, w którym Jezus pokazał, że jest ze mną. Przed przeszczepem, gdy byłam jeszcze w domu, poznałam wyniki wcześniejszych badań i zrozumiałam, jak bardzo lekarze je zaniedbali i skazali mnie na chorobę. A wystarczyło, aby rok wcześniej odpowiednio zareagowali na morfologię, którą miałam bardzo złą – można było zastosować leczenie farmakologiczne i nie miałabym białaczki. Byłam tym zszokowana. Aby ukoić myśli, zaczęłam się modlić. To był czas, gdy duchowo prowadził mnie ks. Mariusz. Nagle w czasie modlitwy zobaczyłam – jak z lotu ptaka – Jezusa na krzyżu. I zaraz po tym poczułam to, co On czuł, umierając. W pierwszej kolejności był to ogromny ból i cierpienie spowodowane naszymi grzechami. Coś niewyobrażalnego. Następnie, pomimo tego bólu, poczułam nieziemską, trudną do opisania miłość Jezusa do nas wszystkich. Cierpienie i miłość były ze sobą splecione! Gdy dostałam zaproszenie do bycia ambasadorem ŚDM, uświadomiłam sobie, jak mogę zobrazować tę miłość. Do tej pory brakowało mi odpowiednich słów, aby wyrazić coś tak wyjątkowego, czystego, niepojętego dla nas.

Teraz ujęłaś to w swojej „sentencji ambasadora ŚDM”?

Chwilę przed tym widzeniem z Jezusem wzięłam do ręki Pismo Święte i dostałam słowo, że trzeba przebaczać ludziom. Przypomniałam sobie to wszystko pod koniec 2015 roku, gdy miałam za zadanie opisać, czym jest dla mnie miłosierdzie i ułożyć to w sentencję. Myślałam kilka dni, aż nagle, gdy byłam w kościele (często przychodzą tam do mnie ważne myśli), odżyło we mnie wspomnienie tego, co czuł Jezus na krzyżu i co czułam ja, widząc Go. Dlatego sentencja wyszła prosto z mojego serca.

„Miłosierdzie to piękna, czysta i nieskończenie wielka miłość Jezusa otulająca ludzkość. To także Twoja i moja miłość do bliźniego”. Wzniosłe to słowa, choć bardzo proste.

Czułam, że tak właśnie powinnam napisać i przekazać to ludziom. Po pierwsze, że miłosierdzie i miłość Jezusa do człowieka otaczają ludzkość i nasze uczucia. Ta miłość przewyższa wszystko – nawet porównanie jej do miłości rodzica do dziecka jest bardzo odległe. Po drugie, że miłosierdzie to nasza miłość do bliźniego, i że to jest dla Chrystusa bardzo ważne. Jeżeli nie będziemy dostrzegali drugiego człowieka i nie będziemy wrażliwi na jego potrzeby (a wystarczy zwykła uprzejmość, uśmiech, bezinteresowna pomoc), to Jezus nie zdziała dużo. Będziemy na to zamknięci.

Gdy chorowałaś, pomagało Ci mnóstwo osób. To kolejny przejaw Bożej opieki nad Tobą.

Do czasu choroby byłam zwykłą Ulą, a nagle zaczęto dla mnie organizować koncerty. Obcy ludzie – z Polski i zagranicy (m.in. z Francji i Kanady) – zbierali pieniądze i wysyłali przekazy, na które naklejali serduszka, pisali życzenia. Pamiętam wpłaty od pewnego więźnia i od małej dziewczynki, która przekazała mi symboliczną złotówkę. Wszystko to było dla mnie czymś niezwykle pięknym i wzruszającym. Niektórzy dzwonili też do Wrocławia, do prof. Andrzeja Lange, pod którego opieką byłam, żeby o mnie zapytać. W zbiórkę pieniędzy włączyli się też m.in. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, pracownicy Staromiejskiego Centrum Kultury Młodzieży, Huty im. T. Sendzimira, a konto bezpłatnie udostępnił Zespół Szkół Mechanicznych nr 3 w Krakowie. Ja żyję dzięki Bogu, lekarzom, bratu Mariuszowi, który został dawcą szpiku, i tym wszystkim darczyńcom! Mogę im tylko podziękować, także za pośrednictwem „Gościa”. Dzięki zebranym pieniądzom w najtrudniejszym momencie prof. Lange mógł sprowadzić ze Szwajcarii bardzo drogie lekarstwo. Byłam wtedy pierwszą i jedyną pacjentką, która je dostała. Gdyby nie to, wszystko skończyłoby się inaczej...

Wola nieba chyba była jednak inna – żebyś żyła i pomagała innym. Dług wdzięczności spłacasz nawet po stokroć, bo pomogłaś już ogromnej liczbie osób.

Często tak właśnie czuję, że i fundacja, którą założyłam, uratowała mi życie, nadała sens mojemu cierpieniu. Myślę, że Bóg to wszystko poukładał i z choroby wyciągnął dobro. Pierwszą siedzibą fundacji w latach 2001–2008 był kościół Arka Pana – ks. proboszcz Edward Baniak, wspaniały człowiek, któremu wiele zawdzięczam, udostępnił nam miejsce przy plebanii. Drugą siedzibą, gdzie jesteśmy do dziś, stał się lokal na os. Albertyńskim – taki to Boży przypadek, że i św. Brat Albert czuwa nad tym dziełem! Co ważne, prowadząc fundację, staram się zdawać na wolę Najwyższego. Często rozmawiam z Jezusem, zwłaszcza gdy organizuję większe przedsięwzięcia, na których mi zależy. Zawierzam Mu je.

Miłosierna Ula, która na własnej skórze poczuła dotknięcie Bożego miłosierdzia, ambasadorką ŚDM – a więc także Bożego miłosierdzia – jest w Roku Miłosierdzia. Boże puzzle...

Dziękuję za te miłe i przejmujące słowa. Ten rok będzie czasem obfitości miłosierdzia! Bycie ambasadorką to wspaniały prezent z góry, a oprócz tego będę świętowała 18. urodziny po przeszczepie, jubileusz 15-lecia fundacji, 10. rocznicę swojego ślubu i 45-lecie małżeństwa rodziców. Ślub bierze też mój brat. Z kolei fundacja będzie organizowała 10. Krakowską Konferencję [dotyczącą tematów związanych z onkologią – przyp. red.], a gdyby nie to, że w 2015 r. miałam problemy zdrowotne i nie organizowaliśmy corocznego Marszu Nadziei i Życia, byłby też 10. marsz. Będzie 9. – już dziś na niego zapraszam!

A czym są i będą dla Ciebie Światowe Dni Młodzieży?

Duchem wciąż czuję się młodzieżą, więc na ŚDM czekam! (śmiech) Na swój sposób przeżyję to duchowe spotkanie z Bogiem, papieżem i młodzieżą z całego świata. Dla wielu osób ten czas może być przełomem w życiu. Ja też pędzę każdego dnia i potrzebuję wyciszenia, wsłuchania się w siebie i w głos Boga. Wierzę, że uczestnictwo w ŚDM pomoże mi w tym, a spotkanie z Chrystusem naładuje akumulatory.

Szczegółowe informacje o fundacji i o tym, jak można zostać jej podopiecznym, na: www.podarujzycie.org.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7