„Zakonnica to inny człowiek…”

Wtrącano je do więzienia, odmawiano praw obywatelskich, pozbawiano prawa do zakupu żywności czy węgla, odmawiano prawa do nauki i ubezpieczenia, aresztowano, tworzono dla nich obozy pracy, skazywano na karę śmierci.


Wiele osób podkreśla z wdzięcznością, że dzięki siostrom zakonnym otrzymały rzetelny przekaz prawd wiary na katechezach w parafialnych salkach katechetycznych. Inni zawdzięczają im wychowanie, zdrowie, powołanie, a nawet życie. Trudno przecenić ich rolę modlitwy, ofiarowanych postów i wyrzeczeń. Dzień Życia Konsekrowanego to dobra okazja, by dostrzec i docenić obecność sióstr zakonnych w życiu społecznym i kościelnym.


Zapomniane


Znana jest historia prześladowań Kościoła w Polsce w dobie komunizmu. Ale mało kto wie, że komuniści walkę z Kościołem rozpoczęli od rozprawienia się z zakonami. Okrutnym represjom poddawane były siostry zakonne. Dobrze, że ta historia jest powoli wyjaśniana, między innymi dzięki książce s. prof. Agaty Mirek z KUL zatytułowanej „Trudne lata, wielkie dni. Zakony żeńskie w PRL”.

– Społeczeństwo polskie w dobie okresu komunistycznego zmagało się z wieloma trudnościami, natomiast trzeba powiedzieć, że działanie władz wobec sióstr zakonnych było zwielokrotnione – mówi s. prof. Agata Mirek. 


Impuls do działania


Książka na temat zakonów żeńskich w PRL jest podsumowaniem badań, jakie prof. Mirek prowadzi już od 20 lat, obecnie w Ośrodku Badań nad Geografią Historyczną Kościoła w Polsce KUL. – Od lat 70. ubiegłego wieku zajmuję się tą tematyką, była to inicjatywa zaproponowana i rozwijana pod kierunkiem prof. Jerzego Kłoczowskiego. Zainteresował nią kard. S. Wyszyńskiego. Tak powstało Biuro Historyczne przy Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych – mówi s. Mirek. Do 2003 r. koordynowała te badania s. Krystyna Dębowska, franciszkanka od cierpiących. Owocem jest 17 tomów publikacji „Żeńskie zgromadzenia zakonne w latach 1939–1947”. Teraz powstaje seria dotycząca historii najnowszej.


Bez habitów


Siostra prof. Agata Mirek należy do Zgromadzenia Córek Maryi Niepokalanej. Jest to bezhabitowe zgromadzenie założone przez bł. Honorata Koźmińskiego w XIX w., kiedy życie zakonne było ograniczane. – Wtedy powstała myśl, że życie zakonne nie polega ani na habicie, ani na klasztorze, lecz na realizacji miłości wobec Boga i drugiego człowieka. Tak powstała idea bezhabitowych zakonów. Okazało się, że ta idea sprawdziła się także w okresie komunistycznym. Widać również z pozycji czasów współczesnych, że historia lubi się powtarzać – wyjaśnia s. Mirek. 


Biała plama


We wstępie książki „Trudne lata, wielkie dni” pojawia się wypowiedź Jana Pawła II, która w zupełności wystarczyła, by zająć się tym tematem. „Za szczególną powinność naszego pokolenia w Kościele uważam zebranie tych wszystkich świadectw o tych, którzy cierpieli dla Chrystusa. Dwudzieste stulecie ma szczególne martyrologium jeszcze w pełni niespisane. Trzeba je zbadać, trzeba je stwierdzić, trzeba je spisać (…) trzeba, ażebyśmy spełnili obowiązek wobec tych, którzy dali wielkie świadectwo Chrystusowi w dwudziestym stuleciu”.

Publikacja pracownicy katolickiego uniwersytetu w Lublinie obejmuje lata 1945–1989. Zawiera unikatowe fotografie, zaopatrzona jest również w bogaty materiał archiwalny. Siostra prof. Agata Mirek rozpoczyna analizę życia sióstr zakonnych w Polsce od emigracji wymuszonej, czyli od okresu przesiedleń. Ukazuje, jak po odbudowie zakonnych placówek oświatowych i opiekuńczo-wychowawczych, już w nowych granicach Polski, władza powoli je odbiera. Opisuje szczegółowo represje, proces tworzenia ośmiu obozów pracy dla zakonnic i realizację Akcji X-2, stosowanie represji na osobach noszących habit zakonny, dekrucyfikację szkół oraz szpitali. Ukazuje wreszcie, jak bardzo siostry zakonne swoją postawą i modlitwą wspierały Kościół w Polsce, także jego hierarchów.

Na szczególne wsparcie mógł liczyć kard. Wyszyński, który będąc jeszcze biskupem lubelskim, bardzo dbał o siostry zakonne. „Jako biskup lubelski organizował spotkania zakonnic, tzw. dzień skupienia w domu sióstr urszulanek Unii Rzymskiej w Lublinie. Jako prymas ufał, że wspólnoty zakonne odegrają szczególną rolę w toczącej się bitwie »o Boga, prawdę i wolność«” – pisze s. prof. Mirek. 


Kara śmierci


Po 1947 r. władze komunistyczne podjęły radykalne działania wobec ludzi Kościoła katolickiego w Polsce. Pod fałszywymi zarzutami umieszczano w więzieniach także siostry zakonne, które były bite, poddawane torturom zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Twierdzono, także na szczeblach najwyższej władzy państwowej, że zakonnica to inny człowiek.

Siostra prof. A. Mirek przywołuje fakt podstępnego aresztowania m.in. s. Izabeli Łuszczkiewicz, szarytki, która w czasie wojny współpracowała z Armią Krajową. I zaznacza, korzystając z materiałów archiwalnych, że procesy sądowe i wyroki skazujące na śmierć lub karę wieloletniego więzienia były dość powszechnie stosowane w odniesieniu do osób zakonnych.

Siostra
 Łuszczkiewicz została aresztowana w 1948 r. pod zarzutem szpiegowania na rzecz Watykanu i Niemiec oraz zamiaru obalenia ustroju. Skazano ją na 15 lat więzienia. Wyrok został podwyższony na karę śmierci. Rozprawa odbyła się w celi więziennej. Po czasie złagodzono wyrok na dożywocie. Codziennie przychodzono do jej niewielkiej celi, tak aby to wyglądało na egzekucję. Ze względu na stan zdrowia została wypuszczona na przepustkę w 1956 roku. Już nie wróciła, zmarła w wyniku wyniszczenia organizmu. W grudniu 2009 r. prezydent L. Kaczyński odznaczył ją pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

„Oprócz bicia, przysiadów w liczbie dwóch tysięcy naraz, miałam jeszcze tzw. stójki. Polegały one na tym, że w czasie zimowych i mroźnych dni stałam w koszuli tyłem do okna i tuż pod oknem, z którego wyjmowano szyby. Na domiar wszystkiego w nocy zlewano mnie konewkami zimnej wody. Po dwóch tygodniach takiego stania, bo nawet do podawanego mi jedzenia nie mogłam usiąść, cała byłam opuchnięta, straciłam przytomność i ocknęłam się w szpitalu więziennym” – zapisała w pamiętniku s. Izabela.

– Jeśli system walczył z Kościołem, prowadził również otwartą wojnę z zakonami. Siostry broniły swoich wartości, swojej wiary. Była granica, której przekroczyć nie chciały, za to płaciły znaczną cenę – precyzuje autorka książki. 


Klauzura niemożliwa


Siostra prof. Mirek przybliża także trudne położenie żeńskich zakonów kontemplacyjnych, które uznawane były przez władze za całkowicie bezużyteczne, a nawet wręcz szkodliwe. Pokazuje, jak bardzo utrudniona była ta forma życia zakonnego. Z publikacji dowiadujemy się, że powszechne prawo klauzury wprowadził w 1298 r. papież Bonifacy VIII, zakazując wychodzenia z klasztoru z wyjątkiem zagrożenia dla życia lub ciężkiej choroby. Po II wojnie światowej klasztory klauzurowe, zwłaszcza najliczniejszych karmelitanek bosych, były nieustannie remontowane. W okresie stalinizmu istniała ciągła obawa ich likwidacji.

Historyczka ukazuje również trudy wspólnoty karmelitanek z Dysa pod Lublinem: „W Lublinie karmelitanki przez prawie dwadzieścia lat mieszkały w domu przy ul. Chmielewskiego. Ponieważ nie było żadnej nadziei na stworzenie warunków funkcjonowania klasztoru klauzurowego w dotychczasowym domu, w roku 1982 siostry nabyły parcelę w Dysie i zbudowały tam klasztor”. Przenio
sły się do niego
 w 1984 r., w dzień wspomnienia karmelity, wtedy jeszcze bł. Rafała Kalinowskiego. 


Pośród ludzi


Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku Służba Bezpieczeństwa prowadziła akcję „Księżniczki”. Była to inwigilacja sióstr zakonnych oraz stosowanie różnych form nacisku na nie. Koszmar zakończył się dopiero w czerwcu 1989 roku.


– Należy pamiętać, że siostra zakonna jest takim samym człowiekiem jak inni. Tak samo pracujemy, płacimy podatki, zmagamy się z codziennym życiem. Jeśli człowiek podejmuje życie zakonne, nie pozbawia go to ani miłości do ojczyzny, ani jego poglądów na świat czy aktywnej obecności w społeczeństwie. Wspólnoty zakonne nie są po to, by prowadzić wyłącznie dzieła apostolskie, to jest dopiero na drugim miejscu. Naszym pierwszym i podstawowym zadaniem jest przybliżać Boga poprzez codzienne życie, a nie przez wielkie manifestacje. Nie chcemy stać na piedestale, ale podążać razem z innymi drogą powołania chrześcijańskiego. Chcemy pośród tego świata być świadkami żywej wiary, modląc się, stojąc w kolejkach, gotując obiad czy robiąc pranie – podkreśla s. prof. A. Mirek.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9