Spryt węża

O dwóch definicjach nowej ewangelizacji, nawróceniu pastoralnym i rocznicy diecezji mówi ks. Adam Wodarczyk.

Ks. Roman Tomaszczuk: Co to jest nowa ewangelizacja?

Ks. Adam Wodarczyk: To głoszenie Dobrej Nowiny o Jezusie Zmartwychwstałym, tym ludziom, którzy z różnych powodów albo nigdy nie przeżyli aktywnie prawdy o swoim chrzcie, albo utracili wiarę z jakichś powodów. Zatem to próba docierania do tych ludzi, którzy wprawdzie są ochrzczeni, ale nie żyją w relacji z Jezusem Chrystusem. Tak mówi o nowej ewangelizacji Benedykt XVI.

Jan Paweł II też miał pomysł na to.

Pewnie mówi ksiądz o słowach z roku 1983: ta sama Ewangelia, ale przekazywana z nowym zapałem serca, nowymi metodami i z wykorzystaniem nowych środków wyrazu. Widzimy zatem, że termin ten ewoluuje, z czasem jest coraz bardziej jasne, jakie zadanie stoi przed Kościołem XXI wieku. Zresztą ta definicja pasuje również do krajów misyjnych, które też chętnie sięgają po rzeczywistość nowej ewangelizacji, widzą w niej bowiem skuteczniejsze narzędzie wypełnienia swego powołania.

W diecezji do kościoła uczęszcza około 25 procent deklarujących się jako katolicy. Jakim kluczem otwiera się dzisiaj serca letnich, obojętnych czy nawet wrogo nastawionych do Kościoła?

Papież Franciszek mówi jasno: najpierw potrzebne jest nawrócenie pastoralne. Polega ono na tym, by na nowo odczytać relacje: świeccy – księża – osoby konsekrowane – biskupi. Dziś już nie ma miejsca na pasywność świeckich, gdy tymczasem proboszcz robi wszystko.

A to takie polskie, także w naszym regionie...

Jeszcze jeden rys tego, co nazywamy nawróceniem pastoralnym: mówi się o nim, kiedy od działań mających charakter konserwujący przechodzimy do działań misji permanentnej To nawrócenie ma dotyczyć wspólnot w Kościele, więc także parafii.

Nasz lokalny Kościół od pewnego czasu konsekwentnie zmierza w tę stronę. Podejmowane są liczne inicjatywy mające na celu uformowanie nowoczesnych ewangelizatorów.

Nic się nie uda zrobić, poza akcyjnym zapałem, jeśli nie odkryjemy fascynacji Jezusem, ona bowiem rodzi w uczniu Pana spontaniczne pragnienie głoszenia Dobrej Nowiny tym, którzy jej potrzebują, czyli tak naprawdę każdemu, kto się nią nie przejmuje, kto ją lekceważy czy odrzuca.

I rzeczywiście świat mówi nam: chrześcijanie, dajcie sobie spokój, nie potrzebujemy Jezusa, On nie jest na nasze czasy.

Wtedy rodzi się pokusa zamknięcia się, stworzenia enklawy, bo „skoro nas nie chcecie, no to trudno, my będziemy sobie żyli w naszym małym świecie”. Jeżeli nie ulegniemy pokusie alienacji, musimy poszukać języka, który będzie czytelny dla współczesnych. Tego można się nauczyć. Księża powinni szkolić ewangelizatorów, by ci poszli do ochrzczonych niewierzących. Czekanie na nich w kościele, aż sami wstąpią w jego progi, to nieporozumienie. Dlatego mam przekonanie, że wasz pomysł, by księża przeżyli rekolekcje ewangelizacyjne, jest strzałem w dziesiątkę. Wtedy też zarówno duchowni, jak i świeccy zaangażowani w nową ewangelizację będą mówili jednym głosem i będą czuli podobnie, by sięgać po odpowiednie środki wyrazu. Każdy na swoim polu oddziaływania ewangelizacyjnego, ale zawsze w duchu Ewangelii: „Bądźcie roztropni (przebiegli) jak węże, a nieskazitelni jak gołębie” (Mt 10,16).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6