Nie da się zmienić płci

Mało kto wie, że transseksualizm nie jest grzechem. Grzechem jest dopiero, gdy osoba z problemem transseksualnym poddaje się operacji tzw. zmiany płci.

To samo radzi ks. Dziewiecki, choć sam jest psychologiem. – To nie jest praca dla seksuologa ani nawet dla psychologa, bo przyczyny tkwią głębiej. Oczywiście psycholog powinien się włączyć, jeśli problemowi towarzyszą np. myśli samobójcze. Jednak transseksualistom jest potrzebny przede wszystkim świadek Bożej miłości. Ktoś, kto pomoże im zbudować w sobie radość życia na sposób tej płci, jaką rzeczywiście mają. Ktoś, kto dobrze zna Ewangelię i realistyczną antropologię – podkreśla. Sam pomagał takim ludziom.

– Czworo z nich poważnie myślało o zmianie płci. Mówili: „Ponieważ nie czuję satysfakcji z życia, to zmienię płeć i będzie mi się żyło lepiej”. Tymczasem oni mają problem z całym sobą, a nie tylko z kawałkiem siebie, jakim jest płeć czy seksualność. U podstaw transseksualizmu zawsze leżą zaburzone kontakty międzyludzkie. I to te kontakty trzeba poprawiać, a nie ciało – wskazuje.

– Poza tym operacja zmiany płci nie jest możliwa. Lekarze powinni informować, że mogą tylko zmodyfikować zewnętrzne oznaki płci. Nie zmienią natomiast płci chromosomalnej (genetycznej) ani gonadalnej (gruczoły płciowe) – wyjaśnia ks. Dziewiecki.

Obojnactwo

Z transseksualizmem, który jest problemem psychiki, nie należy mylić obojnactwa (hermafrodytyzmu). Ludzie nim dotknięci mają zarówno męskie, jak i żeńskie organy płciowe. Choć w metryce ktoś taki figuruje np. jako kobieta, może mieć gruby głos i potężnie zbudowane ciało. To zaburzenie miała słynna polska lekkoatletka Stanisława Walasiewicz: przy sekcji zwłok w 1980 r. okazało się, że oprócz żeńskich ma nie w pełni rozwinięte organy męskie. Dziś lekarze często już w niemowlęctwie ustalają płeć chromosomalną dziecka i usuwają mu albo męskie, albo żeńskie organy płciowe. Kościół na to pozwala, bo to leczenie defektów organizmu.

Niestety, czasem lekarze pomylą się co do rzeczywistej płci. Czy wtedy Kościół zgadza się na powtórną operację? – Tak. Jednak to nie jest „zmiana płci”, lecz naprawa błędu lekarskiego i POWRÓT do płci, którą człowiek rzeczywiście ma – podkreśla ks. Dziewiecki.

Osoba transseksualna po „zmianie płci” nie może zawrzeć sakramentu małżeństwa, „ponieważ znaczyłoby to, iż poślubiłaby osobę biologicznie przynależną do tej samej płci” – tak oświadczyła watykańska Kongregacja Nauki Wiary. Ślub w Kościele po podobnej operacji może jednak wziąć człowiek dotknięty obojnactwem. Nawet, jeśli w księdze chrztów wpisano go jako Tomasza i pod tym imieniem znaliśmy go w szkole, a teraz nosi imię Ewa. – Tu decyduje jego płeć prawdziwa: chromosomalna, genetyczna. Taka osoba przed ślubem powinna przedstawić w parafii wyniki swoich badań – mówi ks. Dziewiecki.

Ksiądz Dziewiecki obawia się, że obecne reklamowanie transseksualizmu w mediach może wpędzić w problemy wielu nastolatków. – Większość z nich ma jakieś kłopoty, kompleksy, nie akceptuje w pełni swojego wyglądu. Jeśli im ktoś w tym wieku powie: „Gdy jeśli jesteś niezadowolony ze swojej płci, możesz ją zmienić”, niektórzy mogą w to naiwnie uwierzyć. Dopiero po latach zorientują się, że to ślepa uliczka – ostrzega. – Ten świat podpowiada ludziom z problemem transseksualnym rozwiązania łatwe. Kościół proponuje rozwiązania prawdziwe – mówi.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • Lila
    03.02.2018 06:43
    Większego steku bzdur nie czytałam już dawno. Kościół tak naprawdę nie ma pojęcia, czym jest transseksualizm, co nie przeszkadza mu wygłaszać błędnych, a nieraz nawet kłamliwych opinii,rzutujących na sytuację osób transpłciowych i odbieranie ich przez społeczeństwo. Operacja zmiany płci jest grzechem? A przeciw któremu przykazaniu? Inna sprawa - póki co żyjemy w państwie demokratycznym, które gwarantuje wszystkim równość (przynajmniej teoretycznie) i przeciwstawia się dyskryminacji - a nazywanie Anki Grodzkiej "on" jest wykroczeniem przeciw prawu. Według prawa Anka jest kobietą, co zostało potwierdzone prawomocnym postanowieniem sądu, więc choćby dlatego należałoby respektować stan faktyczny i używać właściwych końcówek i zaimków.
  • maya
    23.03.2018 12:18
    Mi się wydaję że Bóg popatrzy tylko na Wasze serce, jak kochaliście ile grzechów popełniliście i jak kochaliście Boga, i kogo do Boga przyprowadziliście? Ile macie w sobie miłości i ile niewinności i pokory. Ja jestem transplciową osobą i mimo, że jestem po kilku operacjach to nie neguję faktu ze urodziłam sie chłopcem. Prawda jest taka że jesteśmy ludźmi i mamy tutaj misje miłości i pomocy innym. Ja jestem aseksualna i mam partnera.
  • Ada
    31.03.2018 19:58
    Cóż przeczytałam to z przykrością, jestem osobą transeksualną, po zmianie dokumentów, mam ciekawą pracę, nie straciłam przyjaciół, rodziny. Zapomnieliście o budowie mózgu, cóż on nie ma dla was znaczenia. U osób transseksualnych M na K ma budowę podobną do kobiecego. Jednak autor tekstu i podobnie myślące osoby, biorą pod uwagę opakowanie. Może tego nie bierzecie pod uwagę ale przez taką propagandę bierzecie odpowiedzialność za młodzież transeksualną, która popełnia samobójstwo. Odsetek samobójstw, wsród osób TS, jest znacznie wiekszy niz u innych. Piszę o tych, co są przez tranzycją i odpowiednim leczeniem medycznym. Mam syna, który mnie wspiera, bo widział jak się męczyłam, dawałam radę bardzo długo, jak syn był niepełnoletni, jak dorósł, nie dałam rady, syn ma żony, córki powiedział dwa ważne zdania. Nie ważne czy rodzic jest kobietą czy meżczyzną, ważne by był szczęśliwy. Drugie zdanie. Ze musiałam to zrobić, bo inaczej by mnie nie było. Dokładnie tak by sie stało, byłabym martwa mentalnie dla swiata, albo co tez jest mozliwe nie byloby mnie wcale, jestem osobą wiedzącą co piszę. Nie proszę o akceptację, proszę nie przeszkadzajcie.
  • KaRina
    05.06.2019 23:17
    Ja urodziłam się z męskim ciałem. Nie chciałam robić rodzicom przykrości dlatego nie przyznawałam się długie lata. W końcu już nie dawałam rady kontrolować mojego życia "na pokaz" z tym, które przeżywałam w środku...a doskonale sobie zdawałam sprawę już w szkole podstawowej w jak trudnej sytuacji jestem i że w życiu będę miała duże problemy. W końcu się odważyłam. Rodzice poczuli się bardzo skrzywdzeni i nie utrzymują już ze mną kontaktu. Moje życie we wszystkich aspektach zmieniło się na plus diametralnie. W rok pozbyłam się fobii społecznej, stanów lękowych, poczucia braku wszelkich perspektyw, stuporu, poczucia braku własnej wartości. Czuję się wreszcie spójna. Mam taką pracę, że pracuję z ludźmi, mam zawód zaufania społecznego i dużą ekspozycję społeczną...i nikt nie ma z tym problemu. Nie żałuję ani odrobiny podjętej decyzji. Wcześniej byłam wrakiem człowieka...a mężczyzną nie czułam się nigdy.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9