Bartoszewski: Przesłanie o dialogu

Przesłanie o dialogu wygłosił podczas inauguracji VIII Zjazdu Gnieźnieńskiego prof. Władysław Bartoszewski. Jego zdaniem, sztuka prowadzenia dialogu pozostaje „nieco w tyle za stojącymi do dyspozycji możliwościami i wymaganiami obecnych czasów”.

Prof. Bartoszewski podkreślił m.in.,że prawidłowo pojmowany dialog nie służy w pierwszej kolejności przekonaniu drugiej strony o własnej słuszności, lecz raczej otwarciu się samemu na pewne zrozumienie kierujących nią pobudek.„Z drugiej strony – mówił - istnieją pojęcia tworzące atmosferę zgubną dla dialogu. Niekiedy takim pojęciem bywa prawda, którą bardzo chętnie przypisujemy własnym poglądom, dyskwalifikując stanowisko innych”.
 

Poniżej za KAI publikujemy pełny tekst wystąpienia:

Przesłanie o dialogu
Wystąpienie inaugurujące VIII Zjazd Gnieźnieński
12 marca 2010 r.

Wolność wypowiedzi, swoboda wyznania, głoszenia poglądów i opinii stanowią – z punktu widzenia podstawowych i niepodważalnych praw człowieka – jedno z największych osiągnięć ostatniego dwudziestolecia w Polsce i w naszej części Europy. Należą one do grona wartości bezdyskusyjnych, które dla mojego pokolenia, ale też dla dzisiejszych młodszych pokoleń, pozostawały długo nieosiągalne, a wierność im była częstokroć okupiona dotkliwymi represjami. Obecnie, w warunkach demokratycznych, są nie podlegającą dyskusji podstawą relacji międzyludzkich. Również postęp technologiczny i rozwój form komunikacji publicznej otwiera dziś drogę do skonfrontowania odmiennych stanowisk na niespotykaną wcześniej skalę. W swoim wystąpieniu poświęconym zagadnieniom dialogu międzywyznaniowego podczas uroczystości wręczenia Nagrody Kulturalnej Hesji w listopadzie ubiegłego roku nasz przyjaciel Kardynał Karl Lehmann wspomniał o jeszcze innych wyzwaniach współczesności: „Fenomeny migracji, mobilności i wymiany międzykulturowej stwarzają szczególną potrzebę dialogu, który należy do najistotniejszych warunków funkcjonowania współżycia społecznego”.

Odnoszę jednak zarazem wrażenie, że nieco w tyle za stojącymi do dyspozycji możliwościami i wymaganiami obecnych czasów pozostaje sztuka prowadzenia dialogu. Umiejętność tyleż podstawowa, co posiadająca uniwersalne zastosowanie na wszelkich poziomach wzajemnych kontaktów międzyludzkich: od tych w rodzinie, poprzez dyskurs społeczny, międzyreligijny, aż po – szczególnie mi bliskie, bo stanowiące od szeregu lat obszar mojej własnej działalności zawodowej – relacje pomiędzy narodami. Samo wyrażenie stanowiska, sformułowane własnych interesów, często jakże przeciwstawnych wobec poglądów czy interesów drugiej strony, innej grupy, nie musi bowiem automatycznie stanowić zachęty do dialogu i nie gwarantuje per se jego owocnego prowadzenia. Przeciwnie, konfrontacja bez refleksji i bez szacunku nad motywami kierującymi drugą stroną, bez woli zrozumienia, może zwieść niekiedy na manowce utrwalonych uprzedzeń, rodzić konflikty i wzajemną nienawiść. A z taką „wymianą poglądów” – bardziej pojmowaną w sensie „wymiany ciosów” – mamy niestety najczęściej do czynienia w życiu publicznym, ale też i prywatnym, sąsiedzkim, rodzinnym.

„Na barykadzie należy siedzieć okrakiem”, apelował wybitny publicysta dawnego „Tygodnika Powszechnego” Stefan Kisielewski, nie rezygnując oczywiście z prawa do przyznawania racji jednej ze skłóconych stron. Ale i kłócić można się umiejętnie: nie po to, aby drugiego człowieka zranić, lecz by razem zdefiniować i załagodzić źródło sporu. Dialog, zdaniem księdza Józefa Tischnera, oznacza wyjście z mentalnej kryjówki, zbliżenie się i rozpoczęcie rozmowy. A więc wzajemną otwartość. Psychologia skutecznego radzenia sobie w sytuacjach konfliktowych – zaznaczam ponownie, że chodzi mi o pewną cechę uniwersalną, odnoszącą się tyleż do stosunków panujących wśród osób najbliższych, w rodzinie, jak i w równej mierze dotyczącą zasad funkcjonujących między całymi grupami społecznymi – mówi o kilku elementarnych warunkach prowadzenia dialogu. Kierując się własnym doświadczeniem uważam, że szczególnie uwzględnione powinny być następujące:

- Należy na wstępie zdać sobie sprawę, że prawidłowo pojmowany dialog nie służy w pierwszej kolejności przekonaniu drugiej strony o własnej słuszności, lecz raczej otwarciu się samemu na pewne zrozumienie kierujących nią pobudek;

- We własnej argumentacji pamiętać należy o potrzebie kierowania się racjonalnością i unikania reakcji emocjonalnych, które – w zacietrzewieniu – potrafią zaostrzyć konflikt i skutecznie przesłonić jego istotę;

- Dlatego tak ważna jest klarowna prezentacja własnych rzeczowych argumentów, oczekiwań i zastrzeżeń wobec pozycji drugiej strony. Wspomniany przeze mnie Kardynał Lehmann słusznie zwraca zarazem uwagę, iż dialog bynajmniej nie polega wyłącznie na ustępstwach, za wszelką cenę dążących do wymuszonego sprowadzenia odmiennych stanowisk do wspólnego mianownika. Rozmowa godna miana dialogu wymaga silnej samoświadomości przy jednoczesnej otwartości i woli słuchania partnera. Przy braku jasno sprecyzowanego obrazu samego siebie, człowiek łatwiej poddaje się zgubnym emocjom i ulega zakorzenionym, często absurdalnym stereotypom;

- Znalezienie wyjścia ułatwia zaś koncentrowanie się przede wszystkim na możliwych rozwiązaniach, nie na zaszłościach;

- Istotnym elementem sztuki dialogu jest wreszcie unikanie wytykania wad przeciwnika i rezygnacja z przyjmowania samemu postawy mentorskiej, pouczającej.

Kwestią związaną bezpośrednio z kulturą prowadzenia dialogu jest naturalnie waga doboru słownictwa. Właściwość języka polega bowiem na tym, że chociaż stworzony do porozumiewania się, paradoksalnie służyć może równie dobrze wznoszeniu barier w porozumieniu. Wprawdzie istnieje określenie porozumienia bez słów, słowa są jednak zwykle głównym nośnikiem dialogu. Potrafią pełnić rolę pośrednika w zbliżeniu, ale także dzielić i wzmagać konflikty. Słowa są mediatorem w wymianie poglądów i w poszukiwaniu wspólnego stanowiska, jednak doskonale sprawdzają się jako precyzyjny instrument manipulacji, poniżenia, czy wywierania nacisku. Posiadają przy tym bardzo subtelną i wieloznaczną naturę: doskonale wiemy na przykład, że huczne deklaracje przyjaźni i braterstwa są często niczym innym, jak pustymi fasadami, za którymi w istocie kryją się głęboko zakorzenione resentymenty, nienawiść i zniewolenie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»
  • Nab
    12.03.2010 15:32
    Z pewnością ten pan wie o czym mówi, bo ma w tej materii (prowadzenie dialogu) doświadczenie praktyczne - od choćby publicznie wygłaszane inwektywy.
    Z drugiej strony, mimo jego doświadczenia praktycznego, czy można go traktować serio, a tym bardziej jego moralizatorsko-pseudofilozoficzne wywody skoro do dziś nie przeprosił mnie i wielu innych za publiczne nazwanie bydłem.
    Czy można traktować poważnie i wiarygodnie kogoś kto bezprawnie używa tytułu profesora (Niemcy go oskarżyli, gdy zrobił to u nich)nie legitymując się prawdopodobnie nawet wyższym wykształceniem?
    I wreszcie jaka wiarygodność w poglądach na dialog ma "autorytet" kreowany przez środowiska GW?
    Ja dziękuje - ta osoba dla mnie nie jest ani wiarygodna, ani poważna, a jej wypowiedź to zwykły bełkot.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7