Nieszczęsne motywy polityczne

Po co wywoływać w polskim Kościele kolejną awanturę z polityką w tle?

Niebawem Franciszek spotka się na Kubie  z Cyrylem I. Wydarzenie budzi spore zainteresowanie. Będzie to  pierwsze w historii spotkanie papieża z patriarchą Moskwy. Nie udało się doprowadzić do niego za czasów świętego Jana Pawła II, nie udało za czasów Benedykta XVI. Zawsze był „nie czas i nie pora”. Strona prawosławna mnożyła warunki. A teraz? Nagle okazało się, że do spotkania jednak dojdzie. I to mimo tego, że jeszcze parę tygodni temu przedstawiciele patriarchatu stanowczo twierdzili, że to niemożliwe. Już wiadomo, czego ma dotyczyć wspólna deklaracja, którą podpiszą obaj hierarchowie. A przecież owoce ich swobodnej rozmowy mogą być jeszcze ciekawsze...

Czemu teraz się udało? Zaważyły jakieś względy polityczne, jak chce część komentatorów?  To skutek nacisków prezydenta Rosji, który rozpaczliwie szuka sposobów na wyjście z izolacji po awanturze na Ukrainie? Nie wiem. Być może. Być może chodzi też o pozycję rosyjskiego prawosławia przed zapowiedzianym na przyszły rok panprawosławnym soborem. Patriarcha Konstantynopola z kolejnymi papieżami spotyka się właściwie regularnie, nie unikają kontaktów inni hierarchowie. Może Moskwa nie chce tak jednoznacznie uchodzić za głównego hamulcowego zbliżenia z Kościołem katolickim? Nie wiem.  W każdym razie dobrze, że do spotkania dojdzie. Bracia powinni ze sobą rozmawiać. I to tym ochotniej im więcej dzieli ich nieporozumień.

Przy okazji pytania o powody tej nagłej zmiany decyzji zwróciłbym jednak uwagę na drobiazg, który wieki temu mocno skomplikował sytuację w chrześcijaństwie, a dziś odbija się czkawką w Kościele prawosławnym. Chodzi o mieszanie religii z polityką. Zwrócił na to uwagę w książce „Sobory niepodzielonego Kościoła” ks. Marek Starowieyski. Niewielu zdaje sobie sprawę, że w starożytności Kościół ani nie był tak silnie scentralizowany jak dziś Kościół rzymski, ani tak „sfederalizowany” jak prawosławny. Prym wiodły trzy „Piotrowe” stolice: Rzym, Antiochia i Aleksandria (tam działał uczeń Piotra, Marek). Z czasem, do tej trójki, co chyba zrozumiałe, dokoptowano mało wtedy już znaczącą Jerozolimę. I Konstantynopol. Dlaczego? Jak to stwierdzili na Soborze Konstantynopolitańskim I jego ojcowie, „ponieważ to miasto jest drugim Rzymem”. Zasadę tę potwierdził kilkadziesiąt lat później sobór w Chalcedonie. Co w tym niepokojącego?

Ustanawiając Konstantynopol jedną ze stolic chrześcijaństwa nie kierowano się względami religijnymi – np działaniem w owej stolicy jakiegoś Apostoła (dziś mówi się, że to stolica św, Andrzeja, brata Piotra, ale wtedy ten argument nie padł), a politycznymi. Bo Konstantynopol jest stolicą. Nic dziwnego, że po jego upadku do przejęcia schedy po nim zgłosił się inny pretendent, Moskwa. Dziś prawosławie moskiewskie jest znacznie silniejsze niż otoczone islamem konstantynopolitańskie. Jeśli decydują względy polityczne, to właściwie dlaczego nie Moskwa miałaby mieć honorowy prymat w prawosławiu?

To tylko jeden z wielu przykładów tego do czego prowadzi mieszanie w sprawy wiary polityki. A przypominam go, bo niebawem biskup Rzymu, mający braterskie relacje z biskupem drugiego Rzymu spotka się z dotychczas unikającym bezpośrednich kontaktów człowiekiem uważającym się nie tylko za patriarchę Moskwy, ale i  biskupa trzeciego Rzymu. Jest jednak jeszcze jeden, ważniejszy powód.

Pan Henryk Woźniakowski, prezes „Znaku” w periodyku Komisji Konferencji Biskupów Unii Europejskiej (COMECE) opublikował komentarz na temat obecnej sytuacji politycznej w Polsce. Moim prywatnym zdaniem mocno jednostronny. Polscy biskupi, pismem Sekretarza Generalnego Konferencji Episkopatu Polski, bp. Artura Mizińskiego poprosili, by usunąć go ze strony internetowej, gdyż może być odebrany jako oficjalne stanowisko polskiego Kościoła oraz by w przyszłości bardziej uważać z publikacją takich materiałów. Oburza się na to Tygodnik Powszechny, w komentarzu  Artura Sporniaka domagając się wyjaśnienia „co tak naprawdę myślą biskupi o zmianach wprowadzanych w Polsce”.

A ja? Domyślam się co myślą o sytuacji w kraju polscy biskupi. I że ich zdania są podzielone. Domagając się oficjalnego stanowiska Tygodnik chce wywołać kolejną awanturę w Polskim Kościele. I jeszcze bardziej wiernych skłócić. Tylko w imię czego? Żeby moje było na wierzchu. I to nie w istotnych kwestiach wiary czy moralności, ale w politycznych ocenach.

Wydaje mi się, że najwyższy czas by wszystkie strony tego naszego trwającego już dobrych kilka lat polskiego sporu w końcu przestały religią motywować sprawy polityczne. I  zauważyły, że po jednej, drugiej, a nawet trzeciej stronie są ludzie szczerze  wyznający swoją wiarę w Jezusa Chrystusa i chcący kierować się w swoim życiu Ewangelią.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| POLITYKA, WIARA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11