Transseksualizm a prawo kanoniczne
dodane 2009-07-01 10:42
Piotr Podgórski
Za zgodą autora i wydawcy publikujemy fragment wydanej niedawno przez Księgarnię św. Jacka książki omawiającej problem transseksualizmu "Znudziłem się Bogu w połowie".
Księgarnia św. Jacka, 2009
1.5. ZakończenieKończąc rozważania poświęcone zagadnieniu transseksualizmu w aspekcie prawa kanonicznego, nie chciałbym, aby zostały one niekorzystnie odebrane przez Czytelnika. Takie ryzyko bowiem istnieje. A to chociażby z racji odrębnego sposobu ujęcia tej problematyki. Nie trudno bowiem nie zauważyć istotnych różnic pomiędzy prawem kanonicznym a świeckim.
Ktoś może powie, że stanowisko Kościoła jest w tej dziedzinie bardzo ortodoksyjne, zatwardziałe i nieżyciowe. Chciałbym podkreślić, że doktryna kanoniczna poświęcona tej tematyce jest bardzo młoda, i jestem przekonany, że duża część jej przedstawicieli na pewno nie patrzy na ów problem bez zrozumienia i emocji. Jako dowód na to pozwolę sobie przytoczyć słowa R. Sobańskiego, który rozważania na temat transseksualizmu kończy w ten oto sposób: „(…) transseksualista bardziej niż inni potrzebuje wsparcia drugiej osoby, wspólnoty z osobą o płci, do której skierowuje ją własny psychiczny popęd płciowy. I takim osobom trzeba powiedzieć, że ich struktura psychiczna jest wadliwa, bo niezgodna z biologią? Przy czym ich intelekt i wola funkcjonują prawidłowo, są zdolni do świadomych aktów (czego dowiedli także, usiłując dostosować swe ciało do psychiki). «Uporządkowali » sprawę w USC, ale teraz dowiadują się, że zawarcie małżeństwa sakramentalnego nie jest możliwe. Czy można się dziwić, że czują się potraktowani w sposób mało ludzki? [279]”.
Przypisy230 U. Navarette w swojej pracy Transsexualismus et ordo canonicus („Periodica” 1997, nr 86) podejmuje także zagadnienie zdolności osób transseksualnych do kapłaństwa i życia konsekrowanego.
231 Jak wynika z dokumentu Papieskiej Rady ds. Rodziny: Ludzka płciowość: prawda i znaczenie. Wskazania dla wychowania w rodzinie – 8.12.1995, w: Posoborowe dokumenty Kościoła Katolickiego o małżeństwie i rodzinie, pod red. K. Lubowickiego, t. 2, Kraków 1999, s. 306.
232 G. Dzierżon, Niezdolność do zawarcia małżeństwa jako kategoria kanoniczna, Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa 2002, s. 105.
233 Cyt za: J. Huber, Transseksualizm i transwestytyzm…, s. 32.
234 Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Familiaris consortio – 22.11.1981, w: Adhortacje apostolskie Ojca Świętego Jana Pawła II, Kraków 1996, s. 102.
235 J. Huber, Transseksualizm i transwestytyzm…, s. 32.
236 Tamże, s. 31–32; por. także: G. Dzierżon, Niezdolność do zwarcia małżeństwa…, s. 102–104.
237 Pamiętajmy jednak o uwagach poczynionych w części I, rozdział 1, paragraf 4.
238 G. Dzierżon, Niezdolność do zwarcia małżeństwa…, s. 103.
239 M. Pompedda, Nuove metodiche di interventi sulla vita umana e diritto matrimoniale canonico, w: Progresso biomedico e diritto matrimoniale canonico, pod red. C. Zaggia, Roma 1992, s. 105.
240 Co nie oznacza, że doktryna kanoniczna w ogóle nie posługuje się tym terminem.
241 J. Huber, Transseksualizm i transwestytyzm…, s. 34.
Wykop
Przeczytaj komentarze | 3 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Nie bierze pod uwagę nowoczesnej medycyny oraz związanej z nią psychiatrii i psychologii,które w oczywisty sposób traktują o tym zaburzeniu,niestety z przykrością stwierdzam iż zatem według kkk genetyczna kobieta lub mężczyzna którzy z powodu jakiegoś zaburzenia chorobowego nie mogą mieć potomstwa również te osoby powinny być odsunięte od możliwości pobrania sakramentu małżeństwa!Absurd!Czy namiestnicy kościoła nie mają sumienia,litości, nie mogą zrozumieć takich osób?Ich problemów?Kiedy kościół zrozumie ze nie w genitaliach ukryta jest seksualność człowieka tylko w mózgu człowieka?Nauka i medycyna już to udowodniła!
Wystarczy nadmienić choćby osobę sparaliżowaną od pasa w dół-nie czuje fizycznego popędu płciowego,ale popęd płciowy przeżywany w snach,myślach-wskazuje to jednoznacznie iż płeć,popęd płciowy i związane z nim przeżycia są ukryte właśnie w mózgu!
Mam nadzieję iż jako Katoliczka,chsześcijanka osoba transseksualna doczekam się MĄDROŚCI ze strony władz kościelnych które kiedyś zgodzą się z wiedzą jaką medycyna i nauka juz dziś chociażby posiada-jak już z historii wiadomo czasem kościół potrafi to uczynić,bo wszyscy doskonale wiemy!A to BÓG jest MIŁOŚCIĄ.
Pozdrawiam wszystkich.
Pytając o osoby transseksualne w Kościele – Kościół najpierw powinien sam sobie postawić pytanie: czy i na ile chce zmienić swoje myślenie o człowieku, że oprócz aktu stwórczego dającego życie, a do momentu narodzin jest jeszcze dziewięć miesięcy podczas których, między innymi kształtuje się nie tylko płeć biologiczna, ale także płeć psychologiczna, że człowiek, to nie tylko fizyczność, ale także (albo przede wszystkim) jego psyche.
Władza kościelna na przestrzeni wieków wielokrotnie już zmieniał zdanie (prawo!) w różnych kwestiach, więc wierzę, że i w tej sprawie będzie potrafiła pochylić się nad osobami transseksualnymi z całą wrażliwością o której mówi.
To, że czasem trudno jest zrozumieć zjawisko transseksualizmu nie oznacza, że już na starcie należy dyskwalifikować osoby transseksualne. Kryteria prawne, które powinni spełniać
„nie-transseksualni” małżonkowie dawno dla wielu par znalazło się poza „zasięgiem”, a jednak Kościół błogosławi się ich małżeństwom. Czy zatem postawa taka jest uczciwa wobec… prawa? Może więc czas, aby hierarchowie pochylili się nad prawem i przy okazji nie zapomnieli o osobach transseksualnych, które są takimi samymi kobietami i mężczyznami jak inni… no może w wyjątkiem takim, że własną płeć przeżywają intensywniej i wyjątkowo świadomie.
wszystkie komentarze >