Nieostatnie kuszenie

Jak przetrwać noc Kościoła? Na to pytanie w swojej najnowszej publikacji odpowiedzi szuka o. Maciej Biskup OP.

Kryzys wpisany jest w doświadczenie wiary i historię Kościoła. – Jezus ciągle znajduje się w sytuacjach kryzysowych. Ewangelia jest wewnątrz, a nie obok kryzysu, a Kościół zmaga się z kryzysami od początku istnienia – przekonuje o. Maciej. Według niego konfrontacja z obecnym kryzysem jest trudna, bo wiąże się ze świadomością, że osoby „utrudzone i obciążone” przyszły do Kościoła, by w nim doświadczyć uleczenia, i tu zostały ponownie skrzywdzone. – Duch Święty, który dziś zstępuje na Kościół, chce pokazać tych, którzy w środku Kościoła zostali dramatycznie zranieni – wyjaśnia dominikanin w odpowiedzi na pojawiające się zarzuty, że za mało mówi o dziejącym się w Kościele dobru, kładąc przede wszystkim nacisk na to, co w nim złe, trudne i grzeszne. – W Kościele jest wiele dobra i ono powinno być obecne w naszej narracji, ale nie może być formą znieczulenia na dziejące się w nim zło – twierdzi.

Siłowe pomaganie

Według niego głównymi przyczynami obecnej sytuacji są klerykalizm, nadużywanie władzy i łamanie sumienia. Szczególnie niebezpieczne w tym kontekście jest – według autora „Nieostatniego kuszenia” – nieodpowiedzialne używanie władzy duchowej. – Nadużycie polega na tym, że po jednej stronie nie ma woli słuchania, tylko gotowe odpowiedzi – wyjaśnia zakonnik. Powołuje się przy tym na prawosławnego świętego Serafina z Sarowa, który radził spowiednikowi: „Pamiętaj, ojczulku, jesteś tylko świadkiem, a sądzi Bóg”. – Władza może skrzywdzić, gdy się ją wykorzystuje po swojemu – przestrzega. Jego zdaniem klimat „siłowego pomagania Ewangelii” jest w kościelnej mentalności wciąż mocny. Reakcje na obecny kryzys są zdaniem dominikanina podszyte lękiem przed tym, do czego zaprasza Jezus, a więc do wiary, która nie jest stabilna, ale ciągle poszukująca, wymagająca, związana z odpowiedzialnością. – Kryzys jest jednak szansą na taką religijność, o której pisał Joseph Ratzinger, gdzie Kościół w centrum doświadczenia stawia wiarę – dodaje. Polskie społeczeństwo jest na początku drogi uczenia się dialogu, szczerej rozmowy. O sprawach związanych z wykorzystywaniem seksualnym w Kościele mówi się z trudem również ze względu na sposób zarządzania wspólnotą, który o. Biskup nazwał „mało transparentnym”. Mocna postawa obronna wśród ludzi duchownych i świeckich wynika również z faktu, że jeszcze do niedawna Kościół był postrzegany jako bohater. – To Kościół wyprowadził z komunizmu, pomógł przetrwać zabory, był niekwestionowanym autorytetem, a dziś ten autorytet jest stawiany pod pręgierzem. W ludziach z nim związanych wali się pewien obraz – wyjaśnia.

Otwierająca czułość

Dominikanin zauważa, że zmiana zaczyna się już na poziomie języka, jakim mówi się o wykorzystywanych w Kościele. Jak wyznaje, przy okazji pracy nad książką zrozumiał, że nie należy używać określenia „ofiary”, które stygmatyzuje i zamyka na nadzieję. Słowem otwierającym jest natomiast „zranienie”, bo rany można uleczyć. Kolejne określenie, które należy wyrzucić ze słownika, to „nadużycia seksualne”, które sugeruje, jakoby człowieka można było „używać”. Już po premierze publikacji wiele osób zwracało autorowi również uwagę na frazę „ludzie Kościoła” opisującą duchownych, choć przecież świeccy również są ludźmi Kościoła. – Zostałem przyłapany na myśleniu klerykalnym – przyznaje autor „Nieostatniego kuszenia”. Pytany o recepty na sytuację, w jakiej znalazł się Kościół, o. Biskup mówi o bliskości, o doświadczeniu czułości. Jak przypomina, skutkiem grzechu pierworodnego jest zerwanie więzi i nieumiejętność komunikowania się między ludźmi, którzy – jak pisał kiedyś ks. Józef Tischner – chowają się w różnych kryjówkach: na poziomie emocji, mentalności, charakteru czy nawet pobożności.

– Trzeba po prostu głosić Ewangelię, bo ona sama w sobie ma siłę otwierającą. Doświadczenie wiary w Chrystusa i fascynacji Ewangelią jest też odkrywaniem czułości wobec samego siebie. Bywamy często dla siebie okrutni, a to nas zamyka. Jeżeli nie mamy czułości dla siebie, to nie mamy jej dla innych – argumentuje duszpasterz. Według o. Biskupa początkiem bliskości jest umiejętność słuchania. Jak zauważa, w głównym nurcie przekazu o Kościele pojawia się obraz ludzi, którzy nie potrafią słuchać, jednak jest coraz więcej miejsc, dzięki którym to się zmienia, choć wciąż jeszcze nie przebijają się one do szerszej świadomości. – Jest na przykład coraz więcej osób, które mają odwagę towarzyszyć zranionym w Kościele. Są ludzie, którzy odkrywają w sobie takie powołanie – mówi. – Kościół ma być miejscem doświadczenia czułości wynikającej z Ewangelii. Trzeba nam uczyć się bycia w realnych wspólnotach, gdzie trzeba dbać o siebie, troszczyć się o drugiego w zwyczajnej bliskości – uważa dominikanin.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9