Święty Patryk

Gdyby urządzano mistrzostwa świata w popularności świętych, Patryk miałby spore szanse stanąć na podium.

Reklama

Porwany za młodu
17 marca - dzień świętego Patryka, data jego śmierci w roku 461 (lub 490) - obchodzony jest nie tylko jako święto patrona kraju w Irlandii i Nigerii (zewangelizowanej przez irlandzkich misjonarzy).

Od Nowego Jorku, poprzez Sydney, Moskwę, aż po Dublin - wszędzie znajdzie się ludzi z przypiętymi do piersi koniczynkami, którzy będą sączyć ciemny napój przy wtórze ludowej muzyki irlandzkiej. Koniczynki są na pamiątkę tego, jak Święty tłumaczył ochrzczonym Celtom tajemnicę Trójcy Świętej. Prawdę mówiąc nie wiadomo, jak z tą koniczynką naprawdę było. Natomiast wiadomo na pewno, że Patryk nie wypędził węży z Irlandii. Nawet gdyby w wiadomościach telewizyjnych mówili inaczej - proszę nie wierzyć. Podobnie nie jest patronem pijących guinnessa.

Ten Święty obrósł w legendy jak mało który. Ba, również na temat podstawowych faktów (np. daty i miejsca urodzenia oraz daty śmierci) historycy prowadzą głębokie spory. Kard. Tomas O’Fiaich, były Prymas Irlandii, tak to podsumował: „Święty musi mieć niezłą zabawę, śledząc potyczki tropiących go badaczy”. Ale za to z pozostałych po Patryku pism wiemy o nim takie rzeczy, które doprawdy mogą wzbudzić zadumę.

Porwany za młodu (14-16 lat) przez Irlandczyków z rodzinnej Brytanii, spędza 6 lat w niewoli. Jest pasterzem owiec i w niedoli nawraca się, modli się gorąco i dużo. We śnie słyszy głos wzywający go do ucieczki: „Patryku, twój statek jest gotów”. Dość okrężną drogą wraca do rodziców. I znów ma widzenie. Tym razem nie bezpośrednio sam Bóg go wzywa, ale Irlandczycy błagający, aby wrócił do nich. Wraca więc do kraju swej niewoli, ale najpierw w południowej Francji odbywa studia i przyjmuje święcenia kapłańskie.

Misja Patryka udaje się tysiąckroć lepiej niż jego poprzednika, bpa Palladiusza. Lepiej rozumie mieszkańców wyspy i ich system społeczny. Dzieło nawracania rozpoczyna od wodzów i druidów (pogańskich kapłanów). Praca przynosi wielkie plony, rzecz jasna. Problemy stwarzają również hierarchowie z sąsiedniej Brytanii. Ciosy przychodzą nawet z najmniej spodziewanej strony - zdradza go najbliższy przyjaciel, który rozgłasza grzech, jaki Patryk wyznał mu w młodości.

Mistyk i człowiek twardy. Na modlitwę lubił iść w góry. Na Croagh Patrick spędził ponoć 40 dni, poszcząc. Pierwszy w dziejach chrześcijanin, który w „Liście do Korotyka” zdecydowanie wystąpił przeciw niewolnictwu. Nie-Irlandczyk, ale tak pokochał ten kraj i jego mieszkańców, że pytał w tym liście „Czy jest hańbą, że przyszliśmy na świat w Irlandii?”.

Najbliższe wieki historii Kościoła miały pokazać, że należałoby zadać pytanie wręcz przeciwne. Ale to już nieco inna historia.

***
Autor tekstu "Porwany za młodu" - Andrzej Kerner.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11