Szukającym Boga

Mamy nadzieję, że będziemy mogli się spotkać. Nie jako głoszący i słuchający nauk, nie jako wiedzący i wymagający pouczenia, nie jako podmiot i przedmiot misji, bo żaden człowiek NIE MOŻE BYĆ przedmiotem.

Reklama

Już za kilka dni Benedykt XVI uroczyście otworzy Rok Wiary, tak jak dziś uroczyście otwiera rozpoczynający go Synod Biskupów poświęcony nowej ewangelizacji. Nam, wierzącym, musi leżeć na sercu los ludzi, którzy określają się jako agnostycy czy ateiści. Być może budzi w nich lęk mówienie o nowej ewangelizacji, jakby oznaczało to, że muszą się stać przedmiotem misji. Jednakże kwestia Boga pozostaje aktualna również dla nich. Poszukiwanie Boga to jeden z głównych motywów powstania zachodniego monastycyzmu, a wraz z nim kultury zachodniej. Pierwszy krok ewangelizacji polega na podtrzymywaniu przy życiu tegoż poszukiwania[1] - czytamy w dokumentach przedsynodalnych. To ważne słowa.

Warto do niego dodać inne, napisane wiele lat temu przez ks. prof. Josepha Ratzingera: Zarówno wierzący, jak i niewierzący, każdy na swój sposób, doświadczają zwątpienia i wiary, jeśli tylko nie ukrywają się sami przed sobą i przed prawdą swego istnienia. Nikt nie może uniknąć całkowicie wątpienia ani całkowicie wiary; dla jednych wiara będzie istniała przeciw wątpieniu, dla drugich przez wątpienie i w formie wątpienia. […] Może właśnie wątpienie jednego i drugiego człowieka chroni ich przed zasklepieniem się w sobie i mogłoby się stać miejscem spotkania. Nie pozwala im zamknąć się w sobie, każe wierzącemu dojrzeć człowieka w niewierzącym, a niewierzącemu w wierzącym. Dla pierwszego jest to uczestnictwo w losie niewierzącego, dla drugiego jest to sposób, w jaki wiara mimo wszystko pozostaje dla niego wezwaniem.[2]

W starej żydowskiej historyjce spotkali się oświecony człowiek wielkiej nauki i rabbi Lewi Icchak. Uczony odwiedził rabina z zamiarem podjęcia dyskusji i ostatecznego przekonania. Zanim jednak zaczął argumentować, usłyszał od rabina jedno zdanie: A może to jednak prawda. Słowo "może" odebrało mu głos i argumenty.

Po chwili rabbi uzupełnił swoją wypowiedź: Mój synu, uczeni w Piśmie, z którymi wiodłeś spór, na próżno z tobą rozmawiali; odchodząc śmiałeś się z ich słów. Nie mogli ci wyłożyć na stół Boga i Jego Królestwa i ja też nie mogę tego uczynić. Ale pomyśl, mój synu: może to jednak prawda.[3]

To prawda: nikt z nas nie jest w stanie wyłożyć – samemu sobie czy drugiemu – Boga na stół. To, co nieudowadnialne w sposób absolutny, my uważamy za prawdę. Ma poważne uzasadnienie.

Mamy nadzieję, że będziemy mogli się spotkać. Nie jako głoszący i słuchający nauk, nie jako wiedzący i wymagający pouczenia, nie jako podmiot i przedmiot misji, bo żaden człowiek NIE MOŻE BYĆ przedmiotem.

Nieco bardziej osobiście: chcę opowiedzieć o Bogu, którego spotkałam i nadal spotykam. I mam nadzieję, że On sam wyjdzie na spotkanie i mnie – próbującej odnowić to źródło nadziei, które we mnie żyje, i tym, którzy będą czytać. Przez Niego i w Nim będzie nam do siebie najbliżej.

Podstawą jest Katechizm Kościoła Katolickiego, a dokładnie jego pierwsza część i pytanie: co to znaczy wierzyć? I Kim jest Ten, który pragnie naszego zawierzenia? Zapraszamy już we wtorek.

[1] Lineamenta Synodu Biskupów o Nowej Ewangelizacji
[2] Joseph Ratzinger: Wprowadzenie w chrześcijaństwo, tłum. Zofia Włodkowa, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012, str. 43
[3] Martin Buber, Opowieści chasydów, tłum. P. Hertz, Poznań 2005, str. 159

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10