Przepustka do historii

W ciemnych, powojennych czasach ocalił struktury, wiarygodność i autonomię Kościoła, co nie udało się w żadnym innym kraju Europy Wschodniej. To najlepsza przepustka do historii kard. Augusta Hlonda.

Także od kapłanów pomagających żołnierzom podziemia niepodległościowego wiedział, jakie są nastroje w tym środowisku. Walki zbrojnej jednak nie popierał, gdyż nie widział jej sensu. Miał przy tym świadomość, że Zachód bardzo nielojalnie traktuje ofiarność tych, którzy trwali w oporze. Dlatego w ostatnim swoim liście pasterskim przestrzegał, aby nie ulegać prowokacjom i „ciemnym elementom”. „Życie polskie winno nam być drogie i święte. Nie wolno go niepotrzebnie narażać. Krwią polską nie wolno szafować w bezcelowych rozgrywkach” – dodawał. W 1946 r., przeczuwając nadejście okresu nowych prób dla Kościoła, przekonał Stolicę Apostolską do stworzenia unii personalnej między archidiecezją gnieźnieńską, do której przywiązana jest godność prymasowska, a arcybiskupstwem warszawskim. Dzięki temu prymas Polski mógł stale urzędować w Warszawie. W ten sposób rozpoczął epokę prymasów, którzy brali na siebie obowiązek reprezentowania całego Kościoła w relacjach z komunistycznymi władzami. Bez prymasostwa Hlonda nie byłoby prymasa Wyszyńskiego, którego nie tylko osobiście wskazał Piusowi XII, ale dla którego także zbudował urząd prymasowski skrojony na miarę czasów oraz nowych wyzwań. Niewątpliwie wiele elementów posługi Prymasa Tysiąclecia było kontynuacją linii kard. Hlonda, m.in. wspólnotowe manifestowanie wiary, obrona rodziny, twardy realizm w ocenie sytuacji politycznej, wreszcie rys głębokiego maryjnego zawierzenia. Kard. Wyszyński najlepiej oddał mu hołd w swym pierwszym liście pasterskim, pisząc, że chciałby, aby „wielkie życie zmarłego prymasa było dla nas wzorem i promieniem przewodnim w naszej drodze”. Prymas Hlond wierzył w dziejowe przeznaczenie Polski – w to, że nasz kraj będzie „natchnieniem przyszłości Europy, jeśli nie ulegnie bezbożnictwu, a w rozgrywce duchów pozostanie niezachwianie po stronie Boga”. W ciemnych, powojennych czasach był budowniczym nadziei. Umiejętnie wykorzystał czas, jaki dała mu historia.

Korzystałem m.in. z książki: Jerzy Pietrzak, Pełnia prymasostwa. Ostatnie lata prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda 1945–1948. Poznań 2009.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • Roman_Lekapenos
    23.11.2013 23:06
    Nie wiem, czy te "pełnomocnictwa specjalne", które dotyczyły tylko dyspensy od celibatu i prawa rozwiązywania małżeństw niedopełnionych obejmowały także prawo odwoływania legalnych biskupów i to na terenach, które w dniu 8 lipca 1945 żadna podstawa prawna nie uznawała za tereny polskie.
    Cały ten artykuł jest naciąganiem zasług Augusta Hlonda. Zasług rzeczywistych odnośnie do polskiej racji stanu, ale rzekomych ze względu na dobro Kościoła Powszechnego.
    To głównie ze względu na dezynwolturę A. Hlonda musiał kard. Stefan Wyszyński dać sobie spodobać cierpkie pytania Piusa XII "Czy Polska jest jeszcze katolicka" po podpisaniu porozumienia z rządem w 1950.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7