Z Królem na poddaszu

Mieszka tu 10 rodzin i jeden niezwykły Lokator. Gotują obiady, chodzą do pracy – toczy się zwykłe życie. Tyle że bardzo często odwiedzają Sąsiada na górze. Klucze do Jego lokum ma każda rodzina. A On nigdy nie wychodzi. I gości przyjmuje nawet w nocy.

Reklama

Ludmiła i Władysław Puzanowscy od bardzo dawna wiedzieli, że chcą żyć w bliskości Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Nie w klasztorze – byli przecież młodym małżeństwem – ale w normalnym rodzinnym domu, gościnnym i pełnym ciepła. Marzenie się spełniło. Dziś, siedząc w mieszkaniu, pijąc kawę czy robiąc pranie, wiedzą, że On jest tuż obok, w kaplicy pw. Chrystusa Króla. – Żyjemy jak w pałacu. Jezus jest naszym królem, my Jego dworzanami – mówią.

Gospodarz Dużego Domu   Archiwum Wspólnoty Gospodarz Dużego Domu Magdalena wie, co mówi
Zaczęło się od usterki. Władysław, świeżo upieczony absolwent inżynierii sanitarnej, został zawieziony przez kolegę do Częstochowy, żeby coś naprawić w pewnym domu. Okazało się, że należy on do Małych Sióstr Jezusa – zgromadzenia żyjącego duchowością bł. Karola de Foucauld i Małej Siostry Jezusa Magdaleny.

– Razem pojechaliśmy tam tuż po naszym ślubie w 1976 r. – mówi Ludmiła. – Siostry przyjęły nas bardzo serdecznie. Umiały słuchać, były pogodne, gościnne i… jak nikt inny żegnały gości. Tak, że chciało się tam wracać. Czasem znienacka gdzieś znikały. Odkryliśmy, że chodzą wtedy na adorację – za którymś razem zabrały nas ze sobą.

– To była malutka kaplica. Może 2,5 na 4 metry – opowiada Władysław. – W niewielkim pomieszczeniu trwaliśmy sam na sam oko w oko z Panem Jezusem w monstrancji. To było niezwykłe doświadczenie. Zaczęliśmy co miesiąc jeździć do sióstr, by brać udział w nocnej adoracji. 4 godziny autobusem, tuż po pracy.
– Kiedyś siostry umożliwiły nam spotkanie ze swoją założycielką – wspomina Ludmiła. – Powiedzieliśmy jej, że chcemy w naszych warunkach realizować w jakiś sposób taką formę modlitwy i życia, z jaką spotkaliśmy się u Małych Sióstr. S. Magdalena uśmiechnęła się i mówi: „Trzeba kupić duży dom”. Myśleliśmy, że nas nie zrozumiała. Gdy drugi raz podjęliśmy temat, powtórzyła: „Mówiłam przecież, że trzeba kupić duży dom”.

Mury i duch
Kiedy po latach państwo Puzanowscy mogli w Tre Fontane zajrzeć do dziennika s. Magdaleny, odkryli, że dokładnie opisała spotkanie z nimi. Jej słowa o dużym domu nie były rzucone na wiatr. Wtedy jednak – jako młode małżeństwo bez własnego mieszkania, bez oszczędności, a także bez przyjaciół, którzy podzielaliby ich pragnienia – nie widzieli szansy pójścia za radą siostry. Najpierw ich życie pobiegło innym torem – wyznaczonym przez oazowy krąg rodzin, potem przez Świeckie Braterstwo Karola de Foucauld. Spotkali tam ludzi, z którymi podjęli decyzję budowania wspólnoty rodzin mających zamieszkać w jednym domu – z nadzieją, że będzie w nim kaplica i zamieszka w niej Pan Jezus. Wkrótce znalazło się kilka następnych małżeństw chętnych do pójścia taką drogą.
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9