W ramach się nie mieszczę
dodane 2007-09-24 20:03
rozmowa z siostrą Anną Bałchan SMI
O jeździe po poręczy, walce z Panem Bogiem i prostytutkach z siostrą Anną Bałchan SMI rozmawia Marcin Jakimowicz
W książce „Kobieta nie jest grzechem” opowiada Siostra: o ciągnięciu dziewczyn po asfalcie, biciu, agresji, o zabawie w rosyjską ruletkę, gdy faceci bawią się, widząc przerażone kobiety popuszczające mocz, gdy przystawia się im lufę do skroni…– Taka jest rzeczywistość. Funkcjonuje w nas przekonanie, że to zdarza się tylko w skrajnych, patologicznych rodzinach. Nieprawda! Przychodzą dobrze ułożeni rodzice i pytają: jak to się mogło stać, że nasza córka wylądowała na ulicy? Jak ktoś mógł się tak nad nią znęcać?
Nie boi się Siostra, wchodząc na tak brutalny teren?– Boję się. Łapię to, co noszą w sobie dziewczyny. To normalne, bo jesteśmy ze sobą non stop. Nieustannie pracuję nad lękiem. Często czuję się bezsilna. Co dwie mniszki, dwa małe żuczki mogą zdziałać? To jest jak walka z Lewiatanem. Ale my naprawdę doświadczamy pomocy z góry. Bóg się o nas troszczy. Jeśli Pan nie zbuduje domu, próżno się trudzić. Bóg wybrał sobie to miejsce na uzdrawianie. Uzdrawia przede wszystkim mnie samą.
Słyszałem o szanowanym kapłanie, który widząc prostytutkę, nisko się jej ukłonił. Parafianie zgłupieli: jak to? A on odpowiedział: przecież ona, biedaczka, nie ma krzty szacunku do siebie…– Wytykamy palcami jawnogrzesznicę, bo jej brudy widać jak na dłoni. Jesteśmy skrytogrzesznikami. Nie wiemy, co czują dziewczyny, które wylądowały na ulicy. Jedna z naszych kobiet prowokuje swoich klientów do bicia. Czuje, że jeśli facet będzie ją bił, to ona uratuje tym jakąś kobietę, może jego żonę? Słuchając tego, myślisz: to absurd. A ona tak to czuje. Powstaje pytanie: co takiego zrobiono tej dziewczynie, że dojrzała do takich dramatycznych przemyśleń? Ona czuje się już tak pusta, zniszczona, poniżona, że naprawdę nie trzeba jej dokopywać.
«« |
« |
1
|
2
|
3
|
» | »»
Wykop
Dodaj swój komentarz »