Powołanie misyjne

AUTOR / CC 2.0 Stacja misyjna w Ngaoundéré w Kamerunie

Powołanie misyjne wyrasta z samej istoty chrześcijaństwa. Jak powiedział Jan Paweł II, "Kościół zamknięty w sobie, nie posiadający misyjnej otwartości, jest Kościołem jeszcze niedojrzałym albo Kościołem chorym". Misyjność Kościoła wyrasta z wiary, świadczy o wierze i jest obowiązkiem każdego chrześcijanina.

Czemu tak kategorycznie? Bycie misjonarzem – czyli tym, który głosi Dobrą Nowinę, który głosi Chrystusa Zmartwychwstałego życiem i słowem wynika wprost z wiary, ze świadomości, że Jezus Chrystus jest największym skarbem, jaki można otrzymać, z radości, że mnie został on dany i z chęci obdarowania innych tym, co ja za darmo otrzymałem i co tak samo za darmo otrzymać może każdy. Bycie misjonarzem to realizacja przykazania miłości bliźniego - cóż większego można dać człowiekowi, jeśli nie świadomość miłości Boga i drogę do odkrycia wartości i godności własnego człowieczeństwa, widzianej w świetle Chrystusa, który stał się człowiekiem i dla człowieka (dla mnie) umarł. Jan Paweł II tak pisał:



Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca [...] musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z sobą samym, musi sobie „przyswoić”, zasymilować całą rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć. [...] Jakąż wartość musi mieć w oczach Stwórcy człowiek, skoro zasłużył na takiego i tak potężnego Odkupiciela [...]. Właśnie owo głębokie zdumienie wobec wartości i godności człowieka nazywa się Ewangelią, czyli Dobrą Nowiną. Nazywa się też chrześcijaństwem. Stanowi o posłannictwie Kościoła w świecie - również, a może nawet szczególnie – „w świecie współczesnym”.[1].




Czy zatem wiara Bogu i miłość bliźniego mogą nie przynaglać do głoszenia Ewangelii? W każdym miejscu i czasie, życiem i słowem?

Niezależnie od obowiązku, który realizować można i należy w każdym miejscu i o każdym czasie, istnieje w Kościele szczególne powołanie misyjne. Odwołując się ponownie do słów Jana Pawła II:





Mówienie, że cały Kościół jest misyjny, nie wyklucza istnienia specyficznej misji ad gentes (dla Królestwa – przyp.), tak jak mówienie, że wszyscy katolicy powinni być misjonarzami nie wyklucza, a nawet wymaga, by istnieli misjonarze ad gentes, “na całe życie”, mający specyficzne powołanie.[2]



Adresatami tej szczególnej działalności misyjnej są narody i grupy społeczne, do których Ewangelia jeszcze nie dotarła. Oznacza to głoszenie Chrystusa Zmartwychwstałego w grupach i środowiskach niechrześcijańskich. Czy taka działalność jest jeszcze dzisiaj – i w jakim stopniu – potrzebna? Posłuchajmy po raz kolejny Jana Pawła II:



Mnożenie się młodych Kościołów w ostatnich czasach nie powinno łudzić. Na terytoriach powierzonych tym Kościołom, zwłaszcza w Azji, ale także w Afryce i czasem również w Ameryce Łacińskiej i w Oceanii, istnieją rozległe obszary, na których nie przeprowadzono ewangelizacji: całe ludy i obszary kulturowe nie zostały jeszcze objęte przepowiadaniem Ewangelii i nie posiadają Kościoła lokalnego. Również w krajach tradycyjnie chrześcijańskich znajdują się regiony, będące pod specjalnym zarządem właściwym dla krajów misyjnych ad gentes, grupy ludzi i obszary, do których ewangelizacja nie dotarła.[3]
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10