Złamana kariera prawnika - św. Alfons Maria Liguori

Postanowił sobie nie zmarnować ani jednej chwili swojego życia. Dotrzymał słowa.

Reklama

Kariera tego dziecka, urodzonego w 1696 roku w szlacheckiej rodzinie pod Neapolem, rozwijała się w zawrotnym tempie. Zaczyna studiować prawo w wieku 12 lat. Mając lat 16, jest już doktorem obojga praw, trzy lat później występuje po raz pierwszy w roli adwokata. W sądzie nigdy nie przegrywa. Sława doskonałego prawnika roznosi się szybko w Neapolu i okolicach.

W 1723 roku doznaje pierwszej upokarzającej porażki. Przegrywa proces. Ta klęska pali tak mocno, że postanawia porzucić pracę prawnika. Przez trzy dni nic nie je. Szuka woli Bożej. Odwiedzając przytułek dla nieuleczalnie chorych, widzi światło i słyszy wezwanie: „Porzuć świat, oddaj się mnie”. Mimo protestów rodziny młody, zdolny prawnik idzie za tym głosem. Podejmuje studia teologiczne. W wieku 30 lat zostaje księdzem. Działa aktywnie jako misjonarz ludowy w okolicach Neapolu. Marzy o zakonie, ale nie może się na żaden zdecydować. W końcu sam zakłada nowe Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela, czyli redemptorystów.

Po ponad 25-letniej wyniszczającej pracy w charakterze misjonarza ludowego schorowany postanawia zwolnić obroty. I wtedy właśnie papież Klemens XIII mianuje go biskupem małej, zaniedbanej diecezji pod Neapolem. Ma wtedy 66 lat. Przez 13 lat gorliwie pasterzuje, mimo gwałtownych ataków reumatycznych, które doprowadzają go do całkowitego paraliżu. Nie potrafi się wyprostować, Msze św. odprawia na siedząco, posiłki przyjmuje za pomocą specjalnej rurki, prawie nic nie widzi. W wieku 79 lat wraca do swoich duchowych synów – redemptorystów, z nadzieją na rychłą śmierć. Czeka na nią długich 12 lat. Przykuty przez chorobę do fotela, jest dręczony skrupułami, wątpliwościami, prawie rozpaczą. Dodatkowych cierpień przysparza mu podział wśród redemptorystów i nieporozumienie z papieżem. Umiera, dożywszy prawie 91 lat. Beatyfikowany jest zaledwie 29 lat po śmierci, kanonizowany w 1839 roku.

Św. Alfons Liguori jako prawnik, praktyczny, jako Neapolitańczyk – porywczy, postanowił sobie nie zmarnować ani jednej chwili swojego życia. Dotrzymał słowa. Wygłosił ponad 500 misji i rekolekcji. Napisał 160 prac teologicznych, które przetłumaczono na 61 języków. Przy czym pierwszą dopiero koło pięćdziesiątki! Najbardziej znanym dziełem Alfonsa jest „Teologia moralna”, kilkakrotnie wydawana już za jego życia. Pisał także dzieła ascetyczne, dogmatyczne, układał teksty i muzykę pieśni – śpiewanych do dziś we Włoszech. Napisał 1451 listów (!).

Może imponować pracowitością, pasją gorliwego duszpasterza, wytrwałością w cierpieniu. Jest patronem teologów moralnych, spowiedników, ale także ludzi dręczonych przez skrupuły. Jako doświadczony reumatyzmem, pewnie i w tej dziedzinie może coś wskórać u Pana Boga.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • goscimira
    01.08.2014 07:16
    Nie pasuje mi słowo "złamana w tytule".
  • Robert
    01.08.2015 08:25
    @goscimira

    Bardzo trafna uwaga. W ogóle takie pojęcia jak kariera, sukces, zaszczyt czy bogactwo, należą do pojęć związanych ze światem i jako takie leżą w gestii władcy tego świata (a jako Chrześcijanie dobrze wiemy kto jest władcą tego padołu łez), więc każdy kto odniósł światowy sukces, zyskał sławę, zaszyty i bogactwa otrzymał to wszystko od władcy świata. Dlatego nie należy używać takich słów w stosunku do świętych--to niesmaczne.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3