Jak Dawid!

O radykalnym uwielbieniu, które zmienia atmosferę, i o Bogu, który walczy za nas, gdy wychodzimy ze strefy komfortu, opowiada Maria Vadia w rozmowie z Weroniką Pomierną
.

Reklama

Weronika Pomierna: Trzy i pół roku po tym, jak doświadczyłaś miłości Boga, Twoje małżeństwo rozpadło się. Zostałaś sama z czworgiem dzieci. Wielu było takich, którzy patrzyli na ciebie z politowaniem i mówili „Biedna Maria!”?


Maria Vadia: Niektórzy dodawali, że pewnie już nic dobrego mnie nie spotka. Pan Bóg wziął jednak w swoje ręce to, co było ruiną, i odbudował moje życie.


A Ty, zamiast narzekać, postawiłaś na uwielbienie. Dla wielu ludzi to szaleństwo. 


Starałam się robić to, co mówi Biblia. W Pierwszym Liście do Tesaloniczan jest napisane, że mamy dziękować Bogu w każdych okolicznościach. W każdych! Gdy zaczęłam to robić, zrozumiałam, że Bóg zasiada na tronie mojego życia, niezależnie od tego, z czym muszę się zmierzyć. Skoro należę do Niego, to On się mną zaopiekuje.


Doświadczyłaś, że nie jest to tylko 
slogan?


Wielokrotnie! Gdy zbliżały się pierwsze święta Bożego Narodzenia po tym, jak rozpadło się moje małżeństwo, martwiłam się, że nie mam pieniędzy na prezenty. Mój mąż był bardzo zamożnym człowiekiem. Dzieci przyzwyczaiły się do morza prezentów pod choinką. Ufałam Panu i dziękowałam Mu za Jego wierność. Kilka dni przed Wigilią zadzwoniła do mnie znajoma. Nie wiedziała, co wydarzyło się w naszej rodzinie. Koniecznie chciała mnie odwiedzić. Gdy weszła, wręczyła mi 700 dolarów, mówiąc: „Pan powiedział mi, żebym dała Ci te pieniądze na prezenty dla dzieci”. Zrozumiałam wtedy, że On się o wszystko zatroszczy. Niezależnie od tego, przez co przechodzimy, Bóg musi zająć należne miejsce w naszym życiu. Jeśli myślimy tylko o naszych problemach, to one stają się naszym bożkiem. Trzeba zapytać siebie: kto jest moim Panem?


Przez wiele lat byłaś daleka od tego, żeby stawiać takie pytanie.


To prawda. Chodziłam w niedziele na Mszę, ale nie znałam Boga. Nie był częścią mojego życia. Nie pytałam Go, jakie decyzje mam podejmować, i za nic Mu nie dziękowałam. 


Miałaś życie, o którym wielu marzy. Wielki dom, ekskluzywne samochody i jachty.


Niemal wszystko, co można kupić za pieniądze. Zwiedzałam świat, wydawałam sporo pieniędzy na drogie ubrania. Ubóstwiałam moje dzieci. Myślę, że były moim bożkiem. Chciałam być najlepszą mamą pod słońcem. Prowadziłam bardzo intensywne życie towarzyskie, chodziłam na bale charytatywne, ale ciągle czegoś mi brakowało.


Dlatego wybrałaś się na spotkanie z papieżem w Miami?


Gdy Jan Paweł II przyjechał do Stanów w 1987 r., poszłam na spotkanie z nim wyłącznie po to, żeby zobaczyć człowieka, który miał w sobie coś, co mi się podobało. Nawet przez myśl nie przemknęło mi, żeby się pomodlić. W tym dniu była straszna burza. Spotkanie z papieżem odwołano, ale wydarzyło się coś innego. Gdy wracałam do domu, poczułam miłość Boga. Nie znałam jeszcze Jezusa, ale Duch Święty przyciągał mnie do Niego. 


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • zielonyplot
    02.08.2015 21:49
    Ten tekst o sądzeniu się z byłym mężem jakoś mi nie pasuje do Biblii. Oto co jest w niej napisane:

    Mt 5:
    39 A ja wam mówię, aby nie występować przeciwko zepsuciu. Lecz jeśli ktoś ciebie uderzy w twój prawy policzek, nadstaw mu i drugi. 40 A kiedy ktoś chce się z tobą sądzić i zabrać twoją suknię, oddaj mu i płaszcz.
  • dezerter
    03.09.2015 23:51
    Też czytając miałem wrażenie, że miała wielbić Boga do czasu wygrania procesu - przynajmniej tak to niezręcznie zabrzmiało.
    A z końcówką też się nie zgadzam, bo mamy w NT słowa, że jak chcesz się modlić to idź do swego domu i w cichości ...
    więc co to za tekst, że ci co wolą modlitwę kontemplacyjną nie słuchają Biblii?!

    I pisze to wszystko charyzmatyk z Odnowy, ale taki, który sanuje i ceni różnorodność w Kościele
  • nina
    27.09.2015 23:24
    zielonyplot.Przeciwstawiać się złlu-to nasz obowiązek, tak grzmiał dzisiaj ksiądz na kazaniu. fragment na który się powołujesz chyba nie można odczytać dosłownie, tylko jak mówi nauka i tradycja kościoła. Odczytywanie frag. dosłownie może oznaczać ze się jest najdalej od właściwej interpretacji tego frag.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10