Te wkurzające neony…

Watykan zatwierdził Statut i celebracje neokatechumenatu, a mimo to gorliwi obrońcy Tradycji wciąż widzą w najbardziej dynamicznym ruchu współczesnego Kościoła podejrzaną „sektę Kiko”.

Reklama

Kamera najeżdża na ogromny tłum zgromadzony na zalanym słońcem Placu św. Piotra. Trwa audiencja Benedykta XVI. Nad głowami tłumu łopoczą transparenty Neocatechumenal Way, Cammino neocatecumenale. To codzienny obrazek. Klasyka gatunku.

Spotkanie Młodych w Madrycie. Nad roztańczonymi młodymi powiewają setki flag. I ogromne transparenty neokatechumenatu.

Rozpędzona ulica Bielska-Białej. Na chodniku stoi grupka ludzi i żywo o czymś dyskutuje. Trwa właśnie ewangelizacja uliczna. Zorganizowana przez „neonów”.

Katowice. Osiedle Paderewskiego. Dzwonek do domofonu: „Czy słyszała pani o tym, że Bóg kocha grzesznika?”. Nie, to nie Świadkowie Jehowy. To kapucyni. Ze wspólnot neokatechumenalnych.

Watykan zatwierdził Statut i elementy celebracji, występujące w czasie neokatechumenalnej formacji (dokument wydano po piętnastu latach wnikliwych studiów!). I wydaje się, że spór wokół „neonów” powinien ucichnąć. Tymczasem wystarczy zerknąć na rozgrzane do czerwoności forum Frondy (założone zresztą przez ludzi z Drogi) i portale tradycjonalistów, by przekonać się, że dla wielu te wspólnoty są niezwykle podejrzane. Tajemnicze obrzędy, pieśni nie pasujące nijak do liturgicznego wzorca (ta przeklęta gitara!), brodate rozkrzyczane towarzystwo, któremu między nogami pałęta się masa dzieciaków.

Decyzja Watykanu nie zamknęła ust zaciekłym obrońcom czystości liturgii, którzy od lat na słowo „Droga” reagują histerią.

Nie jestem „neonem”. Od kilkunastu lat stoję „przy Drodze”. A jednak nie pojmuję, skąd w wielu głowach rodzi się taka zawziętość. Czy Jezus nie przypominał swym opornym uczniom, że – ostatecznie – dzieło poznajemy po owocach?

A te są ogromne. Kilka przykładów? Proszę bardzo. Misje „ad gentes”, czyli jeden z najbardziej zdumiewających owoców Drogi. Skok w nieznane. Rodzina, która pakuje manatki i zgłasza gotowość ruszenia z Ewangelią w świat, nie ma bladego pojęcia czy wylosuje Wiedeń czy Niceę (jak w tym roku) czy szare blokowisko byłego NRD. Obecnie takich rodzin, często wielodzietnych, jest ponad 700.

„Droga” tworzy ponad 20 tys. wspólnot liczących od kilkunastu do kilkudziesięciu osób.

Od połowy lat osiemdziesiątych ponad cztery tysiące dziewcząt ze wspólnot wstąpiło do klasztorów klauzurowych, a kilka tysięcy mężczyzn do seminariów diecezjalnych czy zakonnych (ponad 1600 zostało już wyświęconych).

To naprawdę robi wrażenie. Niestety nie na wszystkich.

Więcej w Gościu Niedzielnym 5 lutego w tekście „Przepis na ciasto”

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • edyta
    06.02.2012 14:05
    @Dawid
    W jednym przyznam Ci rację - nie czytałam Dyrektorium Katechetycznego, ale jeślimi je udostepnisz baaardzo chętnie wnikliwie się z nim zapoznam, albo podaj z jakiego żródła mogę je otrzymać, bo nawet na stronie oficjalnej Drogi link nie działa.
    Jeśli chodzi o Mszał Rzymski i Ogólne Warunki Wprowadzające do MR - zapoznałam się wnikliwie, jak i z instukcją Musicam Sacram, oraz Instrukcją Redemptoris Sacram i nijak ma sie do tego 13 punkt Dtatutu Drogi, z którym też w całości się zapoznałam.
    Nie wiem na jakiej podstawie uważasz mnie za ignoranta w tej sprawie, piszę o wątpliwościach, które wynikają właśnie z róznicy miedzy praktyka podczas Eucharystii neońskiej (uczestniczę w niej wszak) a właśnie przytoczonymi dokumentami kościelnymi. No, chyba ze uważasz, że te wszystkie różnice zatwierdzone są w Dyrektorium, ale ja nie uwierze, póki na własne oczy nie zobaczę takiego zapisu w Dyrektorium. Problem w tym, że dobrze wiesz, że ten dokument nie jest powszechnie udostępniany...no, chyba, że jesteś katechistą...
  • Michał
    06.02.2012 22:55
    Czy to prawda że w neokatechumenacie trzeba publicznie mówić o swoich grzechach i osobistych szczegółach ze swojego życia?
    Byłem świadkiem, jak ludzie z neokatechumenatu wypowiadali się krytycznie o swoim bracie, tak luźno, w towarzyskiej rozmowie. O jego grzechach nie mówili ale miałem wrażenie że wiedzą dużo i stąd takie krytyczne sądy.
  • Michał
    06.02.2012 22:55
    Czy to prawda że w neokatechumenacie trzeba publicznie mówić o swoich grzechach i osobistych szczegółach ze swojego życia?
    Byłem świadkiem, jak ludzie z neokatechumenatu wypowiadali się krytycznie o swoim bracie, tak luźno, w towarzyskiej rozmowie. O jego grzechach nie mówili ale miałem wrażenie że wiedzą dużo i stąd takie krytyczne sądy.
  • nie wiem
    07.03.2012 13:16
    1.Czy dobrze jest dla dzieci zmieniać nagle miejsce zamieszkania?
    2.Czy dzieci nie powinny uczestniczyć i poznawać tradycje?więc uczestniczyć w Mszach w swoich parafiach?
    3.Czy Pan Jezus nie pozwalał "obcym" słuchać jego nauczania?Owszem czasami mówił tylko do grona 12(dzisiaj ich rolę mają kapłani).Na spotkania neo każdy może przyjść?
    4.Czy to jednoczy Kościół skoro nawet wewnątrz niego jest podział na zwolenników i przeciwników neo?
    5.Czy na Mszę neo może przyjść każdy?
    6.Czy dzieci nie powinny bawić się i uczyć,spędzać wolny czas w domu ze swoimi rodzicami,a nie uczestniczyć w konwiwencjach,które są dla nich niezrozumiałe?
    7.Spotkania dla "wtajemniczonych"wzbudzają natychmiast poczucie,że oni są bardziej uduchowieni,należą do elity,a przecież nikt nie jest doskonały
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3