Co my wiemy?

Co my wiemy o sobie? I innych ludziach „biorących udział w trwającej przez wieki żydowsko-chrześcijańskiej rozmowie”.

Co my wiemy?

Rozmowie „która być może nigdy się nie skończy”.

Początkowe cytaty z samego końca książki Agi Cahn „Alefbet judaizmu czyli dwadzieścia dwie krótkie o nim opowieści”. Książki jak znalazł. Zwłaszcza teraz, gdy znowu mamy nieciekawą sytuację, gdy idzie o kwestie żydowskie, bo a to za dialog (za dialog!) obrywa kardynał Ryś; a to jakiś poseł wyskakuje z przerobioną flagą Izraela, na której zamiast gwiazdy Dawida mamy swastykę. Załamać się można…

Tymczasem, jak się tak zastanowić, więcej nas przecież łączy niż dzieli. Stary Testament po pierwsze. Z pierwszym wyznawcą monoteizmu na czele:

Ale też, jak to fajnie ujął ks. Kaczkowski w „Zamiast czekać, zacznij żyć”:

Katolicyzm jest najpiękniejszą religią, jako mogła się nam przytrafić. Dlaczego? Ponieważ nasi braci żydzi, żeby się zbawić, muszą precyzyjnie wypełniać mnóstwo nie zawsze mądrych przykazań. Nasi bracia muzułmanie – oczywiście mówię w skrócie – muszą się swojego Boga bać. Nasi bracia buddyści muszą uciekać od własnej osobowości. Mówią, że wyzwalają się z cierpienia, uciekają w absolut, który jest gdzieś zawieszony. Szukają nirwany, żeby się rozpłynąć, wyzbyć się osoby. My zbawiamy się, będąc po prostu osobami…

Wszystko to jednak nasi bracia. Co potwierdza chociażby genetyka (ponoć koń od konia bardziej różni się genetycznie niż człowiek od człowieka). Więc skąd ten hejt? Antysemityzm? „Religijne dysputy, nieporozumienia, wzajemne oskarżenia, wreszcie wielowiekowa historia obustronnej nienawiści”?

To kolejny cytat z wydanej przez ZNAK książki Agi Cahn, w której autorka próbuje przybliżyć nam mistyczny alfabet, w którym Bóg zapisał/opowiedział świat.

Z nauką hebrajskiego męczę się od lat. Idzie jak po grudzie. Gruda – jak to będzie po hebrajsku? No właśnie. Znowu czegoś nie wiem. Słownik w dłoń! Ale z „Alefbetem judaizmu…” nie męczyłem się ani przez moment. Świetnie napisane, naprawdę ładnie przez autorkę zilustrowane (każda hebrajska litera to tutaj jednocześnie śliczna grafika). Moja ulubiona? Mem? Zajin? Pej? Chyba któraś z tych. Pierwszą jednak jest

ALEF
KTÓREGO DŹWIĘKIEM JEST ODDECH
A NATURĄ OGIEŃ
CO PŁONIE ALE NIE SPALA
PIERWSZA WŚRÓD CYFR
CHOĆ NIE PIERWSZA STWORZONA
OD NIEJ ZACZYNAJĄ SIĘ RZECZY PIERWSZE
MAMA
TATA
PRAWDA
KOBIETA – ŻONA…

A więc jest i poezja.

Świetna książka!