Wniebowzięcie w Tradycji Kościoła

Wiara.pl

dodane 14.08.2003 08:56

W Kościołach Wschodnich najczęściej spotykane nazwy: Zaśnięcie i Odpocznienie. Na Zachodzie: Przejście i Wniebowzięcie.

Wniebowzięcie w Tradycji Kościoła Tycjan (PD) Wniebowzięcie NMP

Spis treści

Dość często spotyka się również nazwę ludową Matki Bożej Zielnej, a to dlatego, że ze świętem tym łączy się zwyczaj poświęcania ziół a często również dożynkowych snopów. Czyniono to w samo święto lub w ostatni dzień oktawy. Obecnie po zniesieniu oktawy (1969) po święcenia ziół dokonuje się tylko w samo święto. 

Zwyczaj to nie tylko polski, ale zachowany również w wielu innych krajach. I tak np. święto Wniebowzięcia ma również nazwę Matki Bożej Zielnej w następujących krajach: w Czechach i Słowacji, Belgii, Estonii, Bawarii, Szwabii, na Sycylii, wśród Ormian, na Kaukazie itd. Stąd nazwy święta: Maria Kofenna, Maria Wurzeweihe, Maria Krauterweihe, Roggen-Marientag itp.

Dogmat o Wniebowzięciu Maryi

1 listopada 1950 r. konstytucją apostolską Munificentissimus Deus, papież Pius XII ogłosił jako dogmat, czyli jako prawdę wiary katolickiej, że Najśw. Maryja Panna została wraz ze swoim uwielbionym ciałem wzięta do nieba: „Dlatego na chwałę Wszechmogącego Boga, który w sposób szczególnie hojny rozlał Swoją łaskawość na Maryję Dziewicę, dla chwały Swojego Syna, nieśmiertelnego Króla wieków i zwycięzcę nad grzechem i śmiercią; dla powiększenia chwały tejże Bożej Matki; oraz dla całego Kościoła; powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła oraz naszą - orzekamy i określamy, że jest dogmatem, od Boga objawionym, iż Niepokalana Boża Rodzicielka zawsze Dziewica, Maryja, po zakończeniu ziemskiego życia z ciałem i duszą została wzięta do nieba”. 

Orzeczenie to wypowiedział Ojciec święty uroczyście w Bazylice św. Piotra w obecności prawie 1600 biskupów i niezliczonych tłumów wiernych.

Orzeczenie to oparł papież nie tylko na dogmacie, że kiedy przemawia uroczyście jako wikariusz Jezusa Chrystusa na ziemi w sprawach prawd wiary i obyczajów, jest nieomylny, ale także dlatego, że ta prawda była od dawna w Kościele uznawana. Papież ją tylko przypomniał, swoim autorytetem najwyższym, potwierdził i usankcjonował, iż kto by tę prawdę odrzucał, nie byłby wierny nauce Kościoła katolickiego. Papież umyślnie wybrał rok 1950 jako Rok Święty, by uwielbić Pana Jezusa, przez przypomnienie jedynego w swoim rodzaju na ziemi przywileju, jakim obdarzył On swoją Matkę, Maryję.

Święto Wniebowzięcia

Jak wspomnieliśmy, papież nie stworzył nowego dogmatu, tylko uroczyście przypomniał to, w co Kościół wierzył. Przekonanie o tym, że Pan Jezus nie pozostawił ciała swojej Matki na ziemi, ale je uwielbił, uczynił podobnym do swojego ciała w chwili zmartwychwstania i zabrał do nieba, było powszechnie w Kościele katolickim wyznawane. Już w VI wieku cesarz Maurycy (582-602) polecił obchodzić na Wschodzie w całym swoim państwie dnia 15 sierpnia święto osobne dla uczczenia tej tajemnicy. To nas naprowadza, że święto to musiało lokalnie istnieć już wcześniej, przynajmniej w V wieku. W Rzymie istnieje to święto z całą pewnością w wieku VII. Wiemy, bowiem, że papież św. Sergiusz I (687-701), ustanawia na tę uroczystość procesję. Papież Leon IV (+ 855) dodał do tego święta wigilię i oktawę. Z pism św. Grzegorza z Tours (t 594) dowiadujemy się, że w Galii istniało to święto już w VI wieku. Obchodzono je jednak nie 15 sierpnia, ale 18 stycznia. W mszale na to święto, używanym wówczas w Galii, czytamy, że jest to „jedyna tajemnica, jaka się stała dla ludzi - Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny". W prefacji zaś są słowa: „Tę, która nic ziemskiego za życia nie zaznała, słusznie nie trzyma w zamknięciu skała grobowa".

U Ormian uroczystość Wniebowzięcia Maryi rozpoczyna nowy okres roku kościelnego. A oto fragment z liturgii ormiańskiej na dzień Wniebowzięcia Maryi: „Dziś duchy niebieskie przeniosły do nieba mieszkanie Ducha Świętego. (...) Przeżywszy w swym ciele życie niepokalane, zostałaś dzisiaj owinięta przez Apostołów, a przez wolę Bożą uniesiona do królestwa swojego Syna".

W liturgii abisyńskiej, czyli etiopskiej w uroczystość Wniebowzięcia Najśw. Maryi śpiewa Kościół: „W tym dniu wzięte jest do nieba ciało Najśw. Maryi Panny, Matki Bożej, naszej Pani".

Dnia 15 sierpnia obchodzą pamiątkę tej tajemnicy również Chaldejczycy, Syryjczycy i Maronici. Kalendarz koptyjski pod dniem 21 sierpnia opiewa: „Wniebowzięcie ciała Matki Bożej do nieba".

Bywają różne nazwy: Wzięcie, Przejście, Zaśnięcie, Odpocznienie itp. gdyż, zwłaszcza na Wschodzie, nie wszyscy Ojcowie byli przekonani o śmierci fizycznej Matki Najświętszej. Dlatego także papież Pius XII w swojej Konstytucji Apostolskiej ogłaszającej ten dogmat nie mówi nic o śmierci, a jedynie o chwalebnym uwielbieniu ciała Maryi i jego wniebowzięciu.

Przepiękne są teksty liturgii wschodniej, przepisane na uroczystość Wniebowzięcia Najśw. Maryi Panny. Przykładowo podamy kilka cytatów: „Maryja, przeniesiona z ciałem przez zaśnięcie, zmieniła swoje mieszkanie, a przebywając w przybytkach niebieskich pełni rolę patronki i opiekunki". „Ten, który przebywał w łonie dziewiczym, zabrał spoczywającą w grobie Dziewicę, nie dopuszczając do skażenia Jej ciała". „O dziwo niesłychane i niewidzialne! Schodzi z niebios Najwyższy i jako na Syna przystało wyciąga swoje życiodajne ręce i z radością przyjmuje duszę swej Rodzicielki, przenosząc z ziemi do nieba (także) ciało, w którym zamieszkiwał".

Wypowiedzi Ojców i pisarzy Kościoła

Nie mniej jasne i stanowcze są wypowiedzi Ojców Kościoła. Na Zachodzie pierwszą wzmiankę o tym niezwykłym przywileju Maryi podaje św. Grzegorz z Tours: (+ 594): „I znowu przy Niej stanął Pan, i kazał Jej przyjąć święte ciało i zanieść w chmurze do nieba, gdzie teraz połączywszy się z duszą zażywa wraz z wybranymi dóbr wiecznych, które się nigdy nie skończą".

Św. Ildefons (+ 667): „Wielu przyjmuje jak najchętniej, że Maryja dzisiaj przez Syna Swego (...) do pałaców niebieskich z ciałem została wyniesiona".

Św. Fulbert z Chartres (+ 1029) pisze podobnie: „Chrześcijańska pobożność wierzy, że Bóg Chrystus, Syn Boży, Matkę swoją wskrzesił i przeniósł Ją do nieba".

Św. Piotr Damiani (| 1072) tak opiewa wielkość tajemnicy dnia Wniebowzięcia: „Wielki to dzień i nad inne jakby jaśniejszy, w którym Dziewica królewska została wyniesiona do tronu Boga Ojca i posadzona na tronie. (...) Budzi ciekawość aniołów, którzy Ją pragną zobaczyć. Zbiera się cały zastęp aniołów, aby ujrzeć Królową, siedzącą po prawicy Pana Mocy w szacie złocistej w ciele zawsze niepokalanym".

Z innych świętych można by wymienić: św. Anzelma (+ 1109), św. Piotra z Poitiers (+ 1112), św. Bernarda (+ 1153) i św. Bernardyna (+ 1444).

Najpiękniej jednak o tej tajemnicy piszą Ojcowie Wschodu. Św. Jan Damasceński (+ ok. 749) podaje, jak cesarzowa Pulcheria (ok. roku 450) wystawiła kościół ku czci Matki Bożej w Konstantynopolu i prosiła listownie biskupa Jerozolimy Juwenalisa, o relikwie Matki Bożej. Juwenalis odpisuje jej na to, że relikwii takich nie ma, gdyż ciało jej zostało wzięte do nieba: „jak to wiemy ze starożytnego i bardzo pewnego podania". Z kolei św. Jan Damasceński opisuje śmierć Maryi Panny w otoczeniu Apostołów. „Kiedy zaś dnia trzeciego przybyli do grobu, aby opłakiwać Jej zgon, ciała już Maryi nie znaleźli". Kazanie swoje kończy refleksją: „To jedynie mogli pomyśleć, że Ten, któremu podobało się wziąć ciało z Dziewicy Maryi i stać się człowiekiem; Ten, który zachował Jej nienaruszone dziewictwo nawet po swoim narodzeniu, uchronił Jej ciało od skażenia i przeniósł je do nieba przed powszech nym ciał zmartwychwstaniem". „W czasie tego wniebowzięcia, o Matko Boża, wojska anielskie przejęte radością i czcią okryły swoimi skrzydłami Twoje ciało, wielki namiot Boży".

Św. Modest, biskup Jerozolimy (+ 634), niemniej pewnie opowiada się za tajemnicą Wniebowzięcia Maryi: „Jako najchwalebniejszą Matkę Chrystusa, Zbawcy naszego, który jest dawcą życia i nieśmiertelności, wskrzesił Ją z grobu i wziął do siebie w sposób sobie wiadomy".

Św. Andrzej z Krety (+ 740): „Był to zaiste nowy widok, przechodzący siły rozumu, gdy niewiasta, która swoją czystością przewyższała niebian w ciele (swoim) weszła do niebieskich przybytków. Jak przy narodzeniu Chrystusa nienaruszonym był Jej żywot, tak samo po Jej śmierci nie rozsypało się Jej ciało. O dziwo! Przy porodzeniu pozostała nieskażoną i w grobie również nie uległa zepsuciu".

Św. German, patriarcha Konstantynopola (+ 732) w kilku kazaniach sławi tę tajemnicę, a nawet opisuje przymioty ciała Maryi po jej wzięciu do nieba: „Najświętsze ciało Maryi już powstaje z martwych, jest lekkie i duchowe, gdyż zostało już przemienione na zupełnie nieskazitelne i nieśmiertelne". „Tak jak napisano, jesteś piękna i Twoje dziewicze ciało jest święte, jest przybytkiem Boga i dlatego zostało zachowane od obrócenia się w proch. (...) Niemożliwym było aby Twoje ciało, to naczynie godne Boga, w proch się rozsypało po śmierci". „Ciało Twoje dziewicze jest całkiem święte, choć jest ciałem ludzkim. Ponieważ dostąpiło najdoskonalszego żywota nieśmiertelnego (...) nie może ulec śmierci".

Św. Kosma, biskup z Maiouma (+ 743): „Rodząc Boga, Niepokalana, zdobyłaś palmę zwycięstwa nad naturą (...) zmartwychwstałaś dla wieczności. Grób i śmierć nie mogą zatrzymać pod swoją władzą Bogurodzicy".

Próby uzasadnienia teologicznego

Teolodzy Kościoła usiłują nie tylko stwierdzić fakt istnienia tej tajemnicy, ale także, go uzasadnić, o ile to oczywiście jest w ludzkiej mocy. O tej tajemnicy pisali św. Tomasz z Akwinu (+ 1274), św. Albert Wielki (+ 1280), Jan Gerson (+ 1429), Suarez (+ 1617) i inni. Kiedy w XV wieku Jan Marcelle w kazaniu na Wniebowzięcie Ma ryi wypowiedział zdanie, że „nie jesteśmy wcale zobowiązani pod grzechem śmiertelnym wierzyć, że Maryja została z ciałem do nieba wziętą", gdyż nie jest to dogmat, cały fakultet uniwersytetu paryskiego wystąpił z całą stanowczością przeciwko niemu i zażądał, by te słowa odwołał, gdyż tego rodzaju wypowiedź pobrzmiewa herezją i jest sprzeczna z ogólnie wyznawaną prawdą.

Jakie racje przytaczają pisarze kościelni za istnieniem tego przywileju u Maryi?

Najpierw, że skoro Matka Chrystusowa była bez grzechu poczęta, skoro Ją Bóg obdarzył przywilejem Niepokalanego Poczęcia, to konsekwencją tego jest, że nie podlegała prawu śmierci. Śmierć bowiem spadła na dzieci Adama jako skutek grzechu pierworodnego. Nadto nie wypadało, aby ciało, z którego Chrystus Pan wziął swoją naturę ludzką z Maryi, miało podlegać rozkładowi. Ten sam Chrystus, którego ciało Bóg zachował od zepsucia, mógł zachować od skażenia także ciało swojej Matki. Wreszcie tajemnica zmartwychwstania i wniebowzięcia jest przewidziana dla wszystkich ludzi. Dlatego nie sprzeciwia się rozumowi, aby Chrystus Pan dla swojej Rodzicielki przyspieszył ten dzień.

Można by jednak postawić zarzut: dlaczego dopiero od VI wieku ta prawda przenika mocno w świadomość wiernych Kościoła. Można na to odpowiedzieć, że takich prawd jest więcej w Kościele, które rozwijały się i zostały wyjaśnione definitywnie później. Tak było np. odnośnie osoby Jezusa Chrystusa, gdy występowano przeciwko Jego naturze Boskiej, dwóm naturom, dwóm wolom (arianizm, nestorianizm, monofizytyzm) a nawet przeciwko jego naturze ludzkiej i trzeba było tragicznych konfrontacji, zanim wyłoniła się prawda w całej pełni.

Na ten zarzut daje odpowiedź znany teolog, Tillman Pesch: „Kościół jest nieomylny nie tylko w swoich orzeczeniach, lecz także w codziennym wykonywaniu swojego urzędu nauczycielskiego - w kazaniach i naukach udzielonych ludowi. Gdyby bowiem kiedykolwiek tak się zdarzyło, żeby ludowi chrześcijańskiemu była podawana wszędzie nauka przeciwna nauce Chrystusa, to wtedy Kościół popadłby w błąd, to zaś jest niemożliwym. Kościół bowiem przez codzienne nauczania wypełnia nakaz Chrystusa: - Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody. (...) A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata" (Mt 28,19-20). Dnia 15 sierpnia każdego roku wszyscy kapłani całego świata katolickiego nauczają, że ciało Maryi nie czeka sądu ostatecznego (...) lecz, że już dzisiaj połączone z duszą Maryi jest wraz z nią uwielbiane. Tę naukę podaje jako naukę Kościoła, a niejako własne przypuszczenie. Podaje zaś ją nie od dzisiaj, ale od wieków. Czyż jest przeto możliwe, aby papież, wszyscy biskupi i kapłani byli w błędzie i ten błąd głosili innym? To gdzież nieomylność przyobiecana Kościołowi Chrystusa?" (Chrześcijańska filozofia życia).

Kościół święty nie tylko wprowadził święto dla uczczenia tego niezwykłego przywileju Maryi, ale je nawet podniósł do rzędu uroczystości, a więc świąt największych. Kiedyś obowiązywał jako przygotowanie do tego święta w wigilię post ścisły, po święcie zaś oktawa. O popularności tego święta, choćby tylko w naszej ojczyźnie, świadczy fakt, że najwięcej kościołów w Polsce jest pod wezwaniem Wniebowzięcia Matki Bożej. Jest ich ponad 560.

Z życia świętego, Stanisława Kostki (+ 1568) wiemy, że jego najserdeczniejszym pragnieniem było opuścić ziemię w uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej, że o tę łaskę także gorąco się modlił. Został wysłuchany, bo jakże mogła Najśw. Maryja Panna tak rzewnej prośbie odmówić? W dniu Wniebowzięcia miał zaszczyt również zamknąć oczy dla ziemi, aby je otworzyć w niebie, św. Stefan (+ 1038) król węgierski, i nasz św. Jacek (+ 1257), wielki dominikanin, a we wigilię Wniebowzięcia - św. Maksymilian Kolbe. Na potężnej mozaice zdobiącej absydę Bazyliki Matki Bożej Większej w Rzymie pochodzącej z roku 1295, przedstawiającej koronację Maryi, jest umieszczony napis: „Maryja Dziewica jest wzięta do niebios, gdzie na tronie z gwiazd zasiada Król królów”.

Miejsce „zaśnięcia” Maryi

Dwa są miejsca, które roszczą sobie prawo do przywileju, że w ich cieniu spędziła ostatnie lata swojego życia Najśw. Maryja Panna: Jerozolima i Efez.

Bazylika na Syjonie
Biskup Jerozolimy Jan II pod koniec IV wieku wystawił na Syjonie w Jerozolimie bazylikę pięcionawową. Znany historyk Kościoła Sulpicjusz Sewerus ok. 400 roku nazwał ten kościół pierwszym kościołem gminy jerozolimskiej i matką wszystkich świątyń chrześcijańskich. Od V wieku zaczęto miejsce to utożsamiać z Wieczernikiem a od VII wieku z miejscem zaśnięcia Maryi. Świątynię tę zburzyli Persowie w roku 614, ale odbudował ją patriarcha jerozolimski św. Modest (631-634). Zburzoną ponownie przez muzułmanów odbudowali krzyżowcy. Ponownie zniszczona przez mahometan w XIII wieku, w roku 1342 dostała się w ręce franciszkanów, którzy ją odbudowali i nadali jej wygląd dzisiejszy. Jednak w roku 1524 wypędzili ich stamtąd muzułmanie. W czasie swojej podróży na Wschód cesarz niemiecki Wilhelm II otrzymał w roku 1898 od sułtana tureckiego część wzgórza Syjon, gdzie wystawił nową, okazałą, górującą nad miastem świątynię dla katolików niemieckich pod wezwaniem Zaśnięcia i Wniebowzięcia Maryi. Od roku 1906 mają ją w posiadaniu benedyktyni z Beuronu.

Obecnie zdecydowanie większa część uczonych przechyla się do przypuszczenia, że Maryja ostatnie lata swojego życia spędziła w Jerozolimie na Syjonie w pobliżu Wieczernika. Przemawiają za tym następujące racje:

Bazylika Matki Bożej w Efezie

W IV wieku powstała tu świątynia pod wezwaniem Maryi. Właśnie w jej cieniu odbył się sobór efeski w roku 431. Ruiny jej można oglądać dzisiaj. Miała być wystawiona nad grobem św. Jana.

Dzisiaj miasto Efez nie istnieje, są tylko po nim ślady ruin. W odległości około trzech godzin drogi (8 km w terenie górzystym) jest licha wioska Panaya. W jej pobliżu na wzgórzu Al Day można oglądać „dom Matki Bożej", zamieniony na bardzo skromną kaplicę. Odwiedził ją w roku 1967 papież Paweł VI w czasie swojej pielgrzymki do Ziemi Świętej. Kaplicę obsługują siostry zakonne. Tak więc mielibyśmy w Efezie dwa miejsca, wskazane przez tradycję dotyczące zamieszkania i śmierci Maryi: sam Efez i ruiny świątyni św. Jana oraz Panaya, zwana dzisiaj Panagia Kapuli (Dom Panaja Kopoulii). W pobliżu jest źródło uważane za cudowne.

Według zwolenników tezy, że Maryja jednak przebywała w Efezie i tam zmarła, panuje przekonanie, że św. Jan opuścił Ziemię Świętą w czasie pierwszego wielkiego prześladowania Kościoła w roku 34 i udał się właśnie do Efezu z Maryją. Nie mógł przecież św. Jan narażać Matki Chrystusa na niebezpieczeństwo i był zmuszony szukać dla Niej bezpieczniejszego miejsca. Rodzi się jednak pytanie: dlaczego by uciekał tak daleko? Dlaczego Maryję odrywałby od miejsc tak dla Niej drogich, a wiódł Ją w zupełnie obce strony?
Św. Paweł, który w niewiele lat potem przybył do Efezu, nic nie wspomina, aby przed nim w tym mieście był św. Jan z Maryją. Nie napotkał też żadnych śladów chrześcijaństwa. Tradycję Efezu podtrzymują Ojcowie soboru w Efezie, którzy w liście, skierowanym do kleru w Konstantynopolu piszą, że Maryja była w Efezie wraz z Janem. Fakt pobytu św. Jana w Efezie w ostatnich latach życia oraz istnienie tam jego grobu jest rzeczą pewną. Może dlatego miejscowa tradycja połączyła pobyt św. Jana w Efezie z obecnością tam również Matki Bożej, jak i wykonaniem testamentu Jezusa z krzyża: „Oto Matka twoja". I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie" (J 79,27).

Czas „zaśnięcia” Maryi

Kiedy niektórzy Ojcowie Kościoła piszą o zaśnięciu Maryi, to biorą to słowo w znaczeniu, jakie mu nadał św. Paweł Apostoł, który śmierć nazywa zaśnięciem, czego nie uwzględnia polski przekład (1 Tes 4,13.14). O zmarłej córce Jaira Pan Jezus również mówi, że śpi (Mt 9,24; Mk 5,39; Łk 8,52).

Jak nic pewnego nie wiemy o miejscu zgonu Maryi, tak podobnie nie wiemy, kiedy Maryja opuściła naszą ziemię. Prawdopodobnie mogło to być około roku 45. Maryja przez ok. 12 lat pozostawała by z uczniami Chrystusa jako widomy znak Jego obecności wśród nich. Ona miała być czynnikiem spajającym i integrującym młody Kościół Chrystusowy.

Grób Maryi w Dolinie Jozafata

Znajduje się on niedaleko za mostem na Cedronie po lewej stronie u stóp Góry Oliwnej. Patriarcha Jerozolimy Juweal (w. V) wystawił na tym miejscu kościół. Uległ on jednak zniszczeniu w czasie najazdu na Palestynę pogańskich Persów w roku 614. Dzisiejszy kształt kościoła pochodzi z czasów krzyżowców. Jego fundatorką była Melisendis (+ 1161), córka króla jerozolimskiego, Baldwina II. Do upadku Jerozolimy (+ 187) zarządzali nim krótko benedyktyni, którzy w pobliżu wystawili klasztor pod wzewaniem Matki Bożej z Doliny Jozafata. W wieku XIV przybyli tu franciszkanie. Jednak w roku 1757 utracili ten kościół na rzecz prawosławnych Greków. Tak jest i dzisiaj. W roku 1372 nawiedziła to miejsce św. Brygida. Podczas modlitwy miała mieć wizję, w której otrzymała wiadomość o zaśnięciu Maryi w 15 lat po śmierci Jej Syna. Miał tu być jej grób.

Kościół cały znajduje się w ziemi. Schodzi się do niego po 48 marmurowych schodach. Kościół ma formę łacińskiego krzyża, 30 m długości i 18 m szerokości. Panuje w nim zupełna ciemność, którą rozpraszają tylko płonące lampy. Grób Maryi jest usytuowany w małej kapliczce, w której może się zmieścić zaledwie od 4 do 5 osób. Sam grób ma kształt kamiennej ławy. Ściany grobowca obwieszono cennymi kobiercami. Tradycja, pochodząca dopiero z XV wieku, umieściła w tymże kościele w kaplicy przy wejściu do kościoła również groby Joachima i Anny, rodziców Maryi.

W uroczystość Wniebowzięcia Maryi patriarcha prawosławny Greków urządza procesję do tegoż kościoła. Wśród śpiewów okadza „łoże" Maryi, potem dotyka grobu ikoną, która Ją przedstawia. Następnie wszyscy uczestnicy całują ikonę.

Kult Matki Bożej Wniebowziętej

Był on w Kościele katolickim bardzo żywy. Można powiedzieć, że zdecydowanie wyróżniał się wśród wielu innych. Tak więc, jak wspominaliśmy, początki święta sięgają już wieku V. Wystawiono tysiące świątyń pod wezwaniem M.B. Wniebowziętej. W Polsce na przeszło 3000 kościołów i kaplic, wzniesionych ku czci Matki Bożej, ponad 600 kościołów i kilkadziesiąt kaplic zostało dedykowanych M.B. Wniebowziętej.
Są wśród nich liczne bazyliki i kościoły katedralne: bazylika archikatedralna w Gnieźnie, w Białymstoku, bazylika we Fromborku, w Pelplinie, w Płocku, katedra we Włocławku, w Łowiczu, w Zielonej Górze, w Kołobrzegu, Sosnowcu.

W ciągu wieków powstało 8 zakonów pod tym wezwaniem: l męski (Asumpcjoniści - Augustianie od Wniebowzięcia) i 7 żeńskich.

W ikonografii zaś scena Wniebowzięcia Maryi należy do bardzo często przedstawianych. A oto imiona niektórych artystów malarzy: Fra Angelico - w kilku obrazach, Taddeo di Bartolo, Ottaviano Nelli, Giotto, Pinturicchio, C. Bellini, Guido Reni, Raffael, Tycjan, Tintoretto, Tiepolo, Perugino, Procaccini, Piętro delia Frances-ca, Filippino Lippi, Yeronese, Murillo, Yelasąuez, Konrad von Goest i rzeźbiarzy: F. Nagni, Liberale da Yerona, L. delia Robbia, Michał Pacher, Wit Stwosz i inni.

A oto jeszcze inne przejawy szczególnej czci Matki Bożej Wniebowziętej: św. Stefan miał poświęcić M.B. Wniebowziętej cały swój kraj i naród. Odtąd dzień 15 sierpnia obchodzi się na Węgrzech jako święto Królowej Węgier. Dnia 15 sierpnia 1638 roku król francuski Ludwik XIII uczynił podobnie jak św. Stefan, oddając Francję pod szczególną opiekę M.B. Wniebowziętej. Potem uczynił to Ludwik XV. Papież Pius XI listem apostolskim z dnia 21 marca 1922 roku to oddanie się narodu francuskiego pod opiekę Wniebowziętej potwierdził.

Stolicą Paragwaju jest miasto Asuncion (Wniebowzięcie). W Meksyku jest także rzeka nosząca tę nazwę.

Uroczystość Wniebowzięcia w zwyczajach polskich

Lud polski to święto miał zawsze w wielkiej czci. Na pamiątkę podania głoszącego, że Apostołowie zamiast ciała Maryi znaleźli kwiaty, lud poświęca kwiaty, zioła i kłosy zbóż. Wierzy, że zioła poświęcone w dniu Wniebowzięcia Maryi za Jej pośrednictwem otrzymują moc leczniczą. Chronią też od chorób i zarazy. Dlatego święto nosi w Polsce nazwę Matki Bożej Zielnej.
Wiele pieśni wysławia Maryję wziętą do nieba. Oto przykład:

Wspomóż nas biednych, o Wniebowzięta,
Módl się za nami, Królowo święta!...
O Maryjo, czemu biegniesz w niebo?
Z jaką śpieszysz do Boga potrzebą?
Ty nas żegnasz ostatnim tchnieniem, Pani?
O, my wiemy, co Twój znaczy skon!
Nie płaczemy, bośmy przekonani,
Że Cię czeka w niebie chwały tron.
Przynieśliśmy bieluteńkie szaty,
Niesiem mirę, olejki, bławaty.
Czemuż niknie z rąk naszych Twe ciało,
Jakby z duszą do nieba leciało?
Witaj, święta Wniebowzięta, Niepokalana!

Pusty grób Maryi

Andrzej Macura

Wierzymy, że po zakończeniu ziemskiego życia Maryja z duszą i ciałem została wzięta do nieba. Ale gdzie i w jaki sposób to się stało?

Do Ziemi Świętej pielgrzymuje się, by zobaczyć trzy puste groby: Chrystusa, Łazarza i Maryi. Dla ludzi wszystkich czasów to widomy znak, że śmierć nie musi mieć ostatniego słowa. Łazarz został wskrzeszony przez Jezusa i wrócił do dawnego życia. Chrystus zmartwychwstał własną, Boską mocą, i w ten sposób definitywnie pokonał śmierć. Prawda o wniebowzięciu Maryi jest najbardziej wyraźną zapowiedzią naszego losu – kiedyś i my będziemy w niebie z duszą i ciałem. Święta Dziewica już osiągnęła to, na co my czekamy.

Ślady wieczności
W tym miejscu Maryja zasnęła – opowiada przewodnik w murach stojącego na chrześcijańskim Syjonie w Jerozolimie kościoła Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. W krypcie wokół figury przedstawiającej zapadającą w sen Matkę Bożą cisną się pielgrzymi. Czas dawno zatarł wszystkie ślady i mimo usilnych starań trudno sobie wyobrazić, jak to miejsce mogło wyglądać przed wiekami.
Wniebowzięcie w Tradycji Kościoła   Andrzej Macura Grób Maryi Podobno w czasach Chrystusa stał tu, nieopodal Wieczernika, dom nieznanego z imienia ucznia, który gościł Mistrza i Apostołów w Wielki Czwartek. Tu po wniebowstąpieniu Jezusa znaleźli schronienie Apostołowie i pierwsi jerozolimscy chrześcijanie. W tym domu, według tradycji, do końca ziemskiego życia mieszkała także Matka Jezusa. I tu Jej ziemskie życie dobiegło końca. Zasnęła – jak mówią chrześcijanie Wschodu. A pochowano Ją u stóp Góry Oliwnej, w dolinie Cedronu.

Trzecia komora
Z chrześcijańskiego Syjonu, gdzie znajduje się kościół Zaśnięcia NMP, do doliny Cedronu nie jest daleko. Leżąca pomiędzy wzgórzem świątynnym a Górą Oliwną robi wrażenie wielkiego cmentarzyska. Podobno pobożni żydzi i muzułmanie chcą być pochowani właśnie tutaj, gdyż według nich w tej dolinie rozpocznie się kiedyś Boży sąd i zmartwychwstanie. Chrześcijanie wierzą, że wszystkich ich wyprzedziła Maryja. To tam, na skraju Ogrodu Getsemani, jest dół, w którym stoi świątynia kryjąca pusty grób Maryi.

Po schodach z ulicy schodzi się najpierw na dziedziniec kościoła Wniebowzięcia. To, co widać dzisiaj, to resztki dwupoziomowego kiedyś kościoła krzyżowców, zburzonego w 1187 roku przez wojska Saladyna. A właściwie dawna krypta. Kilkadziesiąt kolejnych schodów prowadzi w głąb świątyni. Coraz większy mrok rozświetlają nieco kopcące oliwne lampy. Dziś kościół należy do chrześcijan wschodnich, a katolicy mogą w nim organizować nabożeństwa tylko kilka razy w roku.

Badania archeologów potwierdziły, że znajdują się tu resztki grobów z I wieku naszej ery. Być może także grób Maryi. Prawdopodobnie ciało Matki Jezusa złożono w ostatniej z trzech istniejących w tamtym czasie komór grobowych. Można o tym przeczytać w apokryfie: „Weźmiecie Panią Maryję i wyjdziecie poza Jerozolimę drogą prowadzącą przez dolinę na Górę Oliwną. Znajdują się tam trzy groty. Pierwsza, zewnętrzna, jest obszerna, za nią druga, w środku, a jeszcze dalej trzecia, wewnętrzna. Jest w niej od wschodu ława gliniana. Idźcie i złóżcie Błogosławioną na owej ławie”.


Ten niezwykły, bo pusty, grób Matki Pana czczony był od początku przez chrześcijan jerozolimskich. Po kilku wiekach zbudowano nad nim kościół, aby ochronić przed zniszczeniem. Miejsce krótkiego spoczynku ciała Najświętszej Maryi Panny znalazło się w centrum. Ciemne, ponure mury rozświetlają nie tylko wątłe ogniki zapalonych świec. Opromienia je blask nieśmiertelności. No bo jeśli Ona już tam jest, czemu nie mielibyśmy się znaleźć tam i my?

U źródeł nadziei
Próżno szukać na kartach Biblii opisu zaśnięcia i wniebowzięcia Maryi. Wieść o tym wydarzeniu przekazała nam Tradycja. Zmarły w 594 roku Grzegorz z Tours w dziele „Miraculorum” pisał: „Gdy błogosławiona Maryja zakończyła już bieg swojego życia i gdy została powołana z tego świata, zgromadzili się w jej domu wszyscy Apostołowie z poszczególnych krain. A gdy usłyszeli, że ma być zabrana z tego świata, czuwali razem z Nią. I oto Pan Jezus wszedł ze swymi aniołami, i wziąwszy Jej duszę oddał ją aniołowi Michałowi, i odszedł. Rankiem zaś wzięli Apostołowie Jej ciało i złożyli w Jej grobie, i strzegli je gotowi na przyjście Pana. I oto znowu stanął przed nimi Pan, i wziąwszy święte ciało, nakazał ponieść je na chmurze do raju, gdzie teraz, przybrawszy swoją duszę i ciesząc się z wybranymi Pana, używa dóbr wiecznych, które nigdy się nie skończą”. To najkrótsze streszczenie tego, co bardziej rozwlekle i barwniej w różnych wariantach opisano w apokryfach, nazywanych z łacińska transitusami.

Najstarsze powstały zapewne dopiero w V–VI wieku. Ale naukowcy są zdania, że mało prawdopodobne, by pojawiły się nagle, bez żadnego powodu. Raczej są odzwierciedleniem znacznie starszej tradycji. Niektórzy badacze wskazują na zawarte w nich archaiczne elementy, które sugerują, że ich źródeł można się dopatrywać nawet w II wieku. Choć nie jest to pewne, wiadomo, że już w modlitwach z III wieku zwracano się do Maryi jako do żyjącej, umieszczając Ją na pierwszym miejscu wśród świętych. W pierwszych wiekach czczono właściwie tylko męczenników, a nikt nigdy nie wskazywał na istnienie grobu z relikwiami Matki Jezusa. A zatem z ciałem i duszą została wzięta do nieba. Logiczne.

W IV wieku Epifaniusz z Salaminy twierdził, że na podstawie Ksiąg Świętych nie da się nic pewnego na temat końca ziemskiego życia Maryi powiedzieć. Na podstawie Świętych Ksiąg. Czy zetknął się już wtedy z pozabiblijną tradycją na ten temat?

Zapowiada się interesująco
Choć Kościół od pierwszych wieków wierzył w zaśnięcie Maryi i Jej wzięcie do nieba z duszą i ciałem, dopiero w połowie zeszłego stulecia papież Pius XII podniósł tę prawdę wiary do rangi dogmatu. Wierzymy, że Maryja „po zakończeniu ziemskiego życia, z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej” – mówi dogmat. Choć w opinii teologów został on ogłoszony ku większej chwale Boga i Maryi, nie jest jedynie potwierdzeniem jakiejś abstrakcyjnej prawdy wiary. Jest nam dany dla większej nadziei. Jeden człowiek – Dziewica z Nazaretu, z ciałem i duszą – już niebo osiągnął. My też kiedyś tam się znajdziemy. Też – po zmartwychwstaniu – z duszą i ciałem. Jak będzie wyglądała wieczność? Jak bardzo będzie się różniła od życia na tym świecie? I jak to nasze ciało w niebie będzie wyglądało? Nie wiadomo. W każdym razie zapowiada się interesująco.

Przeczytaj również:

Tagi:
KOŚCIÓŁ,