Boso i z rodziną

– Dla mnie wszyscy są tu bohaterami, bo potrafią zostawić wszystko w tak zabieganym świecie i wyruszyć na pątniczy szlak. Ich kartoteki są zapisane w niebie – przekonuje Marek Skrzypek, komandor pielgrzymki.

To nasze pielgrzymowanie jest największą i najpiękniejszą pamiątką najważniejszego wydarzenia dla współczesnego Podhala. Stanowi żywy pomnik wizyty Jana Pawła II pod Tatrami w 1997 roku – dodaje. Pątnicy wychodzą na szlak zawsze w pierwszą sobotę czerwca i podążają Drogą Papieską z sanktuarium na Krzeptówkach do sanktuarium w Ludźmierzu. Taką samą trasę pokonał, jadąc swoim papamobilem, Jan Paweł II. – Mam przed oczami naszą pierwszą pielgrzymkę, która odbyła się w 1998 r. Wyszliśmy wtedy wczesnym rankiem z „Księżówki”, gdzie Ojciec Święty mieszkał, potem poszliśmy do kościołów Świętego Krzyża i Najświętszej Rodziny, dotarliśmy do Krzeptówek (wszystkie trzy kościoły nawiedził papież) i rozpoczęliśmy wędrówkę do Ludźmierza. Był straszliwy upał. Dotarliśmy wycieńczeni, aż 13 osób zostało odwiezionych karetkami do szpitala, po drodze było też wiele omdleń – wspomina komandor.

Jak walka dobra ze złem

W następnych latach organizatorzy skrócili trasę. Szlak pielgrzymi zaczyna się więc od Krzeptówek, skąd pątnicy ruszają około godz. 7. Ale już na starcie muszą pokonać najtrudniejsze podejście, gdzie trzeba pokonać różnicę wzniesień ponad 1000 m. – Każdy ma jakiś sposób, aby uporać się z wejściem na Gubałówkę. Dla mnie jest to taki symbol walki dobra ze złem, że jest go strasznie trudno pokonać. I, co ciekawe, im bliżej szczytu, tym opór organizmu staje się większy – opowiada Barbara Grzybacz z Podwilka, która była już na kilku pielgrzymkach „Sursum Corda”.

Wiele osób, znając termin pielgrzymki, potrafi przyjechać na nią z różnych zakątków Polski, a nawet świata. – W pracy zapowiadam już pół roku wcześniej, że muszę mieć wtedy wolne – śmieje się Ania Krupa, pielęgniarka z Cichego.

Na Gubałówce właściciele jednej z tamtejszych karczm zawsze witają pielgrzymów wielką pajdą chleba ze smalcem, są też ogórek i herbata. Choć przez 20 lat na szlaku pojawiło się kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów (średnio każdego roku jest ich od 2 do 4 tys.), pan Marek ma w pamięci szczególnie jedną osobę. – Potrafiła cały odcinek z Zakopanego do Ludźmierza przejść bez butów. Aż tak chciała się poświęcić. W sercu zapadła mi też pewna rodzina. Rodzice szli z małymi dziećmi, kolejne było w drodze. Powiedzieli mi później, że co roku chcą być na „Sursum Corda”, bo to jest ich dziękczynienie za związek, za dzieci. Małżonkowie poznali się właśnie gdzieś na Drodze Papieskiej – mówi M. Skrzypek.

Na pamiątkę przejazdu Jana Pawła II na Drodze Papieskiej stanęły pamiątkowe obeliski, np. na Furmanowej przed Zębem. Tam też co roku pielgrzymów witają władze samorządowe z Poronina, a niezwykle wzruszającym momentem są dźwięki kapeli góralskiej przygrywającej pieśni religijne, które rozchodzą się w tatrzańskie lasy. Warto wspomnieć, że kiedyś w pielgrzymce szedł także najsławniejszy obecnie mieszkaniec Zębu – Kamil Stoch.

Duchowy most Podhala

Z ciepłym posiłkiem i napojami spieszą też władze gminy Szaflary, przez którą wiedzie Droga Papieska. To właśnie wieloletni poprzedni wójt Stanisław Ślimak zabiegał o to, aby pielgrzymom szło się jak najlepiej, także od strony organizacyjnej. Nie sposób nie wspomnieć również śp. kard. Franciszka Macharskiego i śp. ks. prał. Tadeusza Juchasa, zaangażowanych w sprawy pielgrzymkowe. Na zakończenie tegorocznej wędrówki w ludźmierskim sanktuarium zostały przyznane medale „Zasłużony dla Archidiecezji Krakowskiej” osobom, które mają największy wkład w organizację „Sursum Corda”: wśród nich m.in. komandorowi Skrzypkowi, fotografowi Pawłowi Murzynowi (dokumentującemu pielgrzymki od samego początku), wspomnianemu już byłemu wójtowi Szaflarowi oraz niestrudzonej urszulance s. Małgorzacie Rusek, współprowadzącej przez wiele lat diakonię modlitwy i śpiewu na pielgrzymce.

Co ważne, w pierwszą sobotę czerwca Droga Papieska jest zawsze pięknie przystrojona i niemal z każdego okna przydrożnych domów pątników błogosławi św. Jan Paweł II. – Jest taka gaździna na Furmanowej, zawsze ubrana w góralską chustkę, która zawiesza plakat z pielgrzymki papieskiej w 1997 r. Stara się każdej osobie pomachać, a po jej twarzy płyną łzy. To też stały obraz naszej wędrówki – wzrusza się komandor.

– Pielgrzymka jest w moim odczuciu duchowym mostem łączącym Podhale: wchodzimy na niego, zostawiając spory polityczne, niepotrzebne waśnie, konflikty. Tak bardzo nam tego potrzeba – dodaje M. Skrzypek i docenia, że w pielgrzymce co roku biorą też udział strażaccy druhowie z całej Małopolski.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10