Męskie sprawy

Dzisiaj poważne zaangażowanie się we własne człowieczeństwo, we własne życie, okazuje się pewnym sprawdzianem męstwa i dojrzałości.

Reklama

Roman Tomczak: Plakat reklamujący rekolekcje powołaniowe - stylizowany na afisz filmowy, z napisami: „Spotkanie” i „Tylko dla prawdziwych mężczyzn” - wzbudził w tym roku spore zainteresowanie i mnóstwo komentarzy.

Ks. Krzysztof Wiśniewski: – To wszystko jest pomysłem samych kleryków, którzy chcą się dzielić radością ze swojej drogi i zapalić do tego innych. Dlatego zrobili to tak, jak – według ich rozeznania – jest najlepiej. Bo ja prawdopodobnie bym na taki pomysł nie wpadł. Mnie wydaje się, że ten plakat jest może za mało czytelny.

No właśnie, nie ma na nim słowa „rekolekcje” ani ich terminu. Jedyna wskazówka to adres strony www.godbook.pl.
– Tak, ale oni mówią, że wiedzą, co robią (uśmiech).

Tak bardzo im Ksiądz ufa?

– Chciałbym, żeby mieli rację. Ale zobaczymy jeszcze, popytamy później uczestników rekolekcji, skąd brali informacje. Czy akurat takie formy, trochę prowokujące, okażą się tak samo zachęcające jak zaproszenie przekazywane w tradycyjny sposób, od księdza. Do tej pory najwięcej zgłoszeń mieliśmy bowiem od osób, które o rekolekcjach dowiedziały się od swoich proboszczów czy katechetów.

Może najlepszym rozwiązaniem byłoby połączenie obu tych źródeł informacji?

– Zobaczymy. Dotychczas tylko niewielki odsetek uczestników rekolekcji dowiadywał się o nich z prasy czy z internetu. To, oczywiście może się z roku na rok zmieniać. Tego jeszcze nie wiemy, także dlatego, że w tym roku plakaty – jak pan je nazwał – filmowe wiszą w większości szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych w diecezji. Zostały także rozesłane do wszystkich naszych parafii.

I jeszcze, podając adres internetowy na plakacie, klerycy zachęcają, żeby pójść na ten „film” pod tytułem „Spotkanie”.

– No tak, na ten „film”... Tylko że ja mam już chyba inny sposób myślenia. Widząc ten plakat, pytam się, o co chodzi, ale wcale nie domyślam się, że powinienem natychmiast wejść na podaną stronę internetową, żeby się dowiedzieć czegoś więcej o „spotkaniu”. Klerycy zaś przekonują, że młodzież właśnie tak zrobi. Dlatego mnie samego ciekawi, co powiedzą uczestnicy rekolekcji. Czy rzeczywiście plakat przyniósł spodziewany przez kleryków efekt.

A co, jeśli plakat się sprawdzi i - powiedzmy - połowa zgłoszeń będzie miała taki właśnie rodowód? Wtedy przełożeni legnickiego WSD pozwolą eksperymentować klerykom także w przyszłości?

– Nie wiem, raczej tak. Wielkiego ryzyka w tym nie ma, bo w końcu nie rezygnujemy z tradycyjnej drogi informowania młodzieży o rekolekcjach, czyli przez proboszczów i katechetów. Przekaz tegorocznego plakatu nie jest może zbyt wyraźny, bezpośredni – stygmatyzowana dłoń może powodować wiele skojarzeń. Chociaż nie jest to zły przekaz, prawda? Gdyby jednak tylko na tym poprzestano, trudno byłoby zaakceptować taką formę. Jednak jest jeszcze adres strony, a na stronie film.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9