Sens świata i człowieka

Czuję mocno i jasno, że dla mnie wszystkim w życiu jest Bóg. I odczuwam ogromną wdzięczność wobec tego, kto pozwolił mi odkryć, że Bóg jest miłością.

Reklama

Na pytanie: „Skąd pochodzę?” – na które agnostycy nie znajdują odpowiedzi – człowiek wierzący odpowiada: od Boga, który stworzył świat i człowieka.

Na pytanie: „Dokąd idę, co jest celem ostatecznym mojego życia” – wierzącemu odpowiada Pismo Święte: wrócisz do Boga, źródła wszelkiego istnienia i życia.

Na trzecie zaś z ważnych pytań: „Co mam robić na tym świecie?” – wiara daje odpowiedź: kochać Boga przez modlitwę, pracę i służbę bliźniemu.

Przyjęcie tych odpowiedzi czyni sensownym całe życie człowieka. Potrzebę Boga jako sensu życia szczególnie dotkliwie odczuwa człowiek w chwili zagrożenia własnego życia albo utraty kochanej osoby. W „La Città Nuova” znajdujemy następującą historię, która to ilustruje:

„Elza, Włoszka, matka kilkorga dzieci, należąca do ruchu fokolarynów, dowiaduje się, że jej mąż uległ wypadkowi samochodowemu. Biegnie do szpitala i tam w poczekalni spotyka kobietę, której mąż stracił życie w podobnym wypadku. „Zbliżam się do niej – pisze – i całuję ją. Mówię, że rozumiem jej ból. Ona zaś zrozpaczona woła: «Mój mąż był dla mnie wszystkim, rozumie pani? Wszystkim! Nie mam już po co żyć na świecie!». Odchodzę od niej, odczuwając coś, co mnie uspokaja i pociesza. Czuję mocno i jasno, że dla mnie wszystkim w życiu jest Bóg. I odczuwam ogromną wdzięczność wobec tego, kto pozwolił mi odkryć, że Bóg jest miłością i w konsekwencji doprowadził mnie do postawienia Boga na pierwszym miejscu”.

Na oddziale reanimacyjnym Elza odnajduje męża nieprzytomnego. Modli się za niego. Całuje go i głaszcze, ale kończy modlitwą: „Nie moja, ale Twoja, Boże, niech się stanie wola, tak wtedy, gdy zostawisz mi go przy życiu, jak i wtedy, gdy zechcesz go wziąć do siebie”. Jej mąż umiera. Elzę na pogrzebie otacza miłość dzieci i przyjaciół. Śpiewy są pełne ufności – jakby wszyscy czuli, że zmarły, opuszczając rodzinę, odszedł do Ojca w niebie” (cytat za „La Città Nuova” 20/1980).

Elza bardzo kochała męża, ale wiara i nadzieja, że kiedyś go spotka, pozwoliły jej przezwyciężyć ból i nie poddać się rozpaczy. Żyła dalej i pracowała dla dzieci i obecnego w nich Boga. Nie załamała się, jak ta druga Włoszka, która postawiła męża na miejscu Boga.

Nie tylko w tak skrajnych przypadkach i przeżyciach, jak śmierć bliskiej osoby czy utrata zdrowia albo całego majątku, religia pomaga znaleźć sens życia. Również w zwykłych, codziennych okolicznościach religia, zwłaszcza chrześcijańska – ucząc nas miłości i wybaczania, a w małżeństwie wierności, a także pomagając nam zachowywać te wartości – czyni życie bardziej pięknym, celowym i sensownym. Dodaje coś ważnego do sensu czysto naturalnego.

***

Powyższy tekst pochodzi z książki Bóg i wiara w przykładach i anegdotach. Publikacja ks. Stanisława Klimaszewskiego ukazała się nakładem wydawnictwa Promic. Tytuł artykułu pochodzi od redakcji.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9