Pasterz

Maj 1981 r. W Rzymie walczył o życie ranny w zamachu Jan Paweł II. W Warszawie umierał kardynał Stefan Wyszyński. Dwa dni przed śmiercią, 26 maja, telefonicznie rozmawiali ze sobą po raz ostatni. Kardynał ofiarował swe cierpienie i umieranie za wyzdrowienie Papieża.

Reklama

Pogrzeb Prymasa był wielką narodową manifestacją. Uczestniczyły w nim dziesiątki tysięcy ludzi z całej Polski. Gdyby nie choroba, przyjechałby wówczas z pewnością także Jan Paweł II. Jego wysłannikiem był sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Agostino Casaroli. Paradoks historii sprawił, że głównym celebransem uroczystości pogrzebowych został przedstawiciel Watykanu, z którym w przeszłości Ksiądz Prymas często się spierał. W strugach ulewnego deszczu za trumną Kardynała szedł także tłum dygnitarzy PRL. Wielu z nich całą swą polityczną aktywność strawiło na walkę z nim. Dzisiaj tylko historycy czasem wspominają ich nazwiska. Sługa Boży zaś nadal fascynuje niezwykłą biografią kapłana, naukowca, pisarza, więźnia politycznego, kapelana AK.

Niewolnik Maryi
Przez 33 lata pełnienia urzędu Prymasa Polski był rzeczywistym przywódcą narodu. Przede wszystkim jednak był jego pasterzem. Z niezwykłym wyczuciem i osobistą odwagą podejmował decyzje, od których zależały losy Kościoła w Polsce. Tak było, gdy w 1950 r. podpisał porozumienie z komunistycznymi władzami, oraz w 1953 r., gdy zaprotestował przeciwko jego łamaniu. Zapłacił za to 3 latami spędzonymi w całkowitej izolacji. Był zamknięty bez wyroku sądowego. A wówczas, o czym dzisiaj nie pamiętamy, oznaczało to perspektywę zniknięcia aż do końca życia. Był samotny. Zastraszeni biskupi podpisali kłamliwy komunikat, że Prymas dobrowolnie zrzekł się urzędu. Jesienią 1953 r. trafił do zamienionego na więzienie klasztoru franciszkanów w Stoczku Warmińskim. Było to niegdyś ważne miejsce kultu maryjnego. Prymas potraktował uwięzienie w tym miejscu jako znak łaski. Tam nastąpiło jego całkowite zawierzenie Maryi. Więzień oddał się Jej w niewolę. Do końca życia stała się dla niego źródłem siły, wytrwałości i pewności, kiedy wszystko wokół chwiało się i zawodziło. Po odzyskaniu wolności Prymas angażował się w rozwój kultu maryjnego. Z jego inicjatywy m.in. koronowano dziesiątki obrazów i figur maryjnych w całej Polsce. Często osobiście uczestniczył w uroczystościach. Te sanktuaria kształtowały polską religijność jak żadne inne miejsce w tamtych latach.

Jasna Góra zwycięstwa
Niezwykle ważne miejsce w duszpasterskich poczynaniach kard. Wyszyńskiego zajmowała Jasna Góra. Była dla niego symbolem wiary narodu znajdującego się w stanie opresji i zniewolenia, twierdzą trwającą samotnie, tym razem nie wśród fal potopu, lecz „czerwonego morza”. Tam spotykali się często biskupi na obradach plenarnych. Stamtąd kierowane były najważniejsze listy pasterskie i komunikaty, które stanowiły jedyny wolny głos w publicznej debacie tamtych czasów. Jasnej Górze przypadła także wielka rola w czasie Soboru Watykańskiego II. Prymas ogłosił wówczas czuwanie soborowe z Maryją Jasnogórską oraz soborowe centrum dobroci na Jasnej Górze. We wrześniu 1964 r. z jego inicjatywy polscy biskupi wystosowali memoriał do Papieża z prośbą i postulatem ogłoszenia Maryi Matką Kościoła. Dokument wywołał w Watykanie burzliwą dyskusję. Nie wszystkie jego tezy zostały zaakceptowane, ale przyczynił się do tego, że w listopadzie 1965 r. Paweł VI ogłosił Maryję Matką Kościoła.
Ozdrowieńczy wstrząs
Przygotowaniem do uroczystości Tysiąclecia Chrztu Polski miała być Wielka Nowenna, której program ks. Prymas przygotował jeszcze w czasach uwięzienia. Zainaugurowany został w maju 1957 r. jako program odnowy narodu na podstawie ślubów jasnogórskich. Miał w ciągu 9 lat przygotować Kościół w Polsce do obchodów Milenium chrześcijaństwa. Cytowany obok fragment raportu SB z 1963 r., który odkryłem w archiwum IPN, pokazuje, jakim ozdrowieńczym wstrząsem dla społeczeństwa była realizacja tego programu.

Miało to miejsce w istotnym momencie historycznym. Kraj od 20 lat rządzony był przez komunistów. Powoli odchodziło pokolenie, które pamiętało jeszcze wolną Polskę. Wchodziła natomiast w życie generacja ukształtowana w powojennej szkole. Zapomniano już o zrywie 1956 r., a mała stabilizacja, którą przyniosły rządy Gomułki, była dla wielu kuszącą propozycją. Obchody milenijne nie pozwoliły nikomu być obojętnym. Trzeba się było zadeklarować. Krajem wstrząsnęła publiczna debata, która miała przynieść ożywcze skutki. W uroczystościach milenijnych wziął udział cały kraj, wszystkie diecezje, dekanaty, a nawet parafie.

Uczestniczyły w nich ogromne rzesze ludzi. Zwłaszcza w miastach miało to wielkie znaczenie. Lata 60. to początek budownictwa tzw. wielkiej płyty. Jak grzyby po deszczu wyrastały ogromne blokowiska, w których zamieszkiwali ludzie zupełnie się nieznający. Uroczystości milenijne, na skutek masowego udziału w nich wiernych, sprawiły, że mieszkańcy blokowisk przestali być dla siebie anonimowi. Wówczas po raz pierwszy Polacy mogli się policzyć. To pokolenie Wielkiej Nowenny wyległo w 1979 r. na ulice, aby powitać Jana Pawła II oraz przygotowało Sierpień 80.

W sporze o Polskę
Spierających się z Prymasem zawsze było wielu. Przede wszystkim byli to rządzący. Zarówno Bierutowi, Gomułce, jak i Gierkowi mówił o kraju, którym rządzili, ale którego w istocie nie znali. Przekonywał „naszych czerwonych braci”, jak czasami żartobliwie nazywał członków partyjnej nomenklatury, że walka z religią uderza nie tylko w Kościół, ale i w państwo. Podcina korzenie narodowej tożsamości oraz deprawuje społeczną moralność. Mówił, że wolność Kościoła jest warunkiem wolności całego narodu. Wielokrotnie był w sporze także z Bolesławem Piaseckim oraz Paxem i jego koncernem medialnym. Uważał, że ta formacja jest stworzonym przez komunistów koniem trojańskim. Wykorzystuje narodowe i religijne hasła do rozbijania Kościoła od środka.
Nie brakowało mu także przeciwników w Kościele. Mniej lub bardziej jawnie bywał krytykowany przez część duchowieństwa, niektórych biskupów oraz środowiska katolików świeckich. Ich zdaniem, Prymas nadmiernie dowartościowywał religijność ludową i nie otworzył Kościoła na zmiany, jakie przyniósł Sobór Watykański II. Odpowiadając na zarzuty, Prymas zwracał uwagę na warunki, w jakich wówczas działał Kościół w Polsce. Odwoływał się do pobożności maryjnej, gdyż wiedział, jak silnie kształtuje ona życie religijne Polaków. Nie lekceważył inteligencji, choć traktował ją z rezerwą. Doświadczał bowiem, że przechodziła na stronę przeciwników Kościoła. Zawsze jednak stawał w obronie tych, którzy próbowali walczyć z reżimem, m.in. ludzi z KOR. Pomimo tego, że nie ufał temu środowisku i często bywał przez nie krytykowany.

Był także wymagającym partnerem w rozmowach z przedstawicielami Stolicy Apostolskiej. Nie zgadzał się z prowadzoną przez Watykan w latach 60. i 70. tzw. polityką wschodnią. Zachowując bezwzględne posłuszeństwo wobec Ojca Świętego, domagał się, aby dialog z władzami PRL nie był prowadzony ponad głowami Kościoła w Polsce. Przez wiele lat zabiegał o uznanie przez Stolicę Apostolską nowych struktur kościelnych na Ziemiach Zachodnich i Północnych, co w 1972 r. zaowocowało bullą Pawła VI, powołującą nowe diecezje na tych terenach. Pozostawił Kościół w Polsce zjednoczony, rozmodlony, cieszący się ogromnym autorytetem społecznym. Jednocześnie wiedział, że potrzebuje on zmian. Nie zostawił testamentu duszpasterskiego. „Przyjdą nowe czasy – pisał – które będą wymagać nowych świateł, nowych mocy. Bóg je da w swoim czasie”.

Z archiwum IPN
„Program Wielkiej Nowenny – dostosowany hasłami do wszystkich przejawów życia poszczególnych środowisk, miał zapewnić Kościołowi głęboką klerykalizację społeczeństwa. Jest to działanie obliczone na szereg lat, skrupulatnie rozpracowywane przez poszczególne diecezje w zależności od potrzeb ich i specyfiki. (...) Inną formą klerykalizowania społeczeństwa stała się peregrynacja obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. (...) Towarzyszy jej masowe zawieranie ślubów kościelnych (małżeństw poprzednio żyjących na podstawie ślubów zawartych w Urzędach Stanu Cywilnego), chrzty, nawet dorosłych dzieci, masowe odbywanie spowiedzi i przystępowanie do komunii. Np. podczas uroczystości w m. Żary udzielono takim małżeństwom 95 ślubów kościelnych, a do spowiedzi przystąpiło 13 tys. osób. W Turoszowie zawarto 100, a w diecezji warmińskiej 400 ślubów. W tej samej diecezji zanotowano ok. miliona spowiedzi, 12 tys. osób złożyło akces do krucjaty wstrzemięźliwości, a 2 tys. rodzin postanowiło codziennie odmawiać różaniec”. Z referatu dyrektora Departamentu IV MSW płk. Stanisława Morawskiego, wygłoszonego 12 sierpnia 1963 r.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6