Dyskretny urok arianizmu

Jeśli z Ewangelii wytniemy prawdę o tym, że w Jezusie kryje się obecność Boga, zadajemy jej cios w serce.

Reklama

Cesarz Konstantyn, kończąc epokę prześladowań Kościoła w 313 r., liczył na to, że chrześcijaństwo pomoże mu skonsolidować rozpadające się cesarstwo rzymskie. Spotkał go zawód. Zastał Kościół podzielony. Biskupi obrzucali się wzajemnie klątwami. Zamęt wywołały nauki Ariusza. Sprawa dotyczyła istoty chrześcijaństwa: Trójcy Świętej i Bóstwa Jezusa Chrystusa. Bóg jest jeden, ale Ewangelia mówi wyraźnie o Ojcu, Synu i Duchu Świętym. Jak to pogodzić? Z tym pytaniem mocowały się pierwsze pokolenia chrześcijan.

Ariusz i jego uczniowie głosili, że prawdziwym Bogiem jest tylko Ojciec. Syn Boży nie jest równy Ojcu, nie ma tej samej Boskiej natury, jest najdoskonalszym, ale jednak tylko stworzeniem. Ta nauka w krótkim czasie zyskała wielu zwolenników i podzieliła Kościół, który dopiero co wyszedł z podziemia po epoce prześladowań. Cesarz Konstantyn, który zwołał pierwszy sobór powszechny do Nicei (325), nie znał się na teologii, zależało mu jednak na jedności Kościoła. Biskupi wbrew twierdzeniom Ariusza podkreślili równość Ojca i Syna.

Sformułowali credo, w którym ukryta jest polemika z Ariuszem: „Wierzę… w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami, Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu…”. Kluczowe jest słowo „współistotny” (gr. homoousios), podkreślające jedność Boskiej natury Ojca i Syna. Kryzys ariański nie został jednak przezwyciężony. Sam cesarz Konstantyn przyjął chrzest na łożu śmierci z rąk arianina. Arianizm szerzył się jeszcze przez kilka wieków, zyskując poparcie kolejnych cesarzy, biskupów, a nawet całych lokalnych Kościołów.

Do rangi symbolu urosła postać św. Atanazego, który z determinacją bronił wiary Kościoła. Brał udział w Soborze Nicejskim jeszcze jako diakon i sekretarz biskupa Aleksandra. Trzy lata później, w wieku 33 lat, został biskupem Aleksandrii. Pięć razy musiał opuszczać swoje miasto, usuwany z urzędu przez niechętnych mu kolejnych cesarzy wspierających arianizm. Na wygnaniu spędził w sumie 17 lat. Zostawił po sobie mnóstwo pism, w których broni i wyjaśnia wiarę Kościoła. Atanazy dowodził Boskości Jezusa Chrystusa. Gdyby Bóg nie przyjął na siebie człowieczeństwa, nie zostalibyśmy odkupieni. W Boskiej osobie Chrystusa spotyka się natura Boska i ludzka. „Słowo stało się ciałem, abyśmy my zostali przebóstwieni” – pisał.

Dyskretny urok arianizmu daje o sobie znać i dziś. Kwestionowanie Bóstwa Chrystusa jest modne nawet wśród niektórych teologów i biblistów. To właśnie ze współczesnymi arianami polemizuje Benedykt XVI w swojej książce „Jezus z Nazaretu”. Jeśli z Ewangelii wytniemy prawdę o tym, że w Jezusie kryje się prawdziwa obecność Boga, zadajemy jej cios w serce – dowodzi Papież. „Co takiego właściwie dał nam Chrystus, jeśli nie zbudował światowego pokoju, powszechnego dobrobytu, lepszego świata? Co nam przyniósł?” – pyta retorycznie. „Odpowiedź jest całkiem prosta: Boga”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9