Tętnice Paryża

W katedrze Notre-Dame spotykają się dwa światy. W nawie głównej siedzą rozmodleni chrześcijanie, a naokoło spacerują turyści.

Reklama

Podobnie jest w bazylice Sacré-Coeur na wzgórzu Montmartre. Uczestnicy liturgii oddzieleni są od reszty balustradą. – Słynne paryskie świątynie służą nie tylko modlitwie – tłumaczy brat Delfieux, założyciel Wspólnot Jerozolimskich. – Każdego roku przyjeżdżają tu miliony ludzi z całego świata. Większość interesuje się architekturą i historią. Niektórzy przyjeżdżają jedynie po to, by zrobić kilka zdjęć i odjechać. Inni zostają na dłużej...

Złowieni do sieci
Ramdan jest Algierczykiem. Ma 30 lat i przyjechał do Francji w poszukiwaniu pracy. – Jest dumny z tego, że jego korzenie sięgają Afryki Północnej – mówi s. Danuta Maria, benedyktynka posługująca w sanktuarium. – Jego ulubionym świętym jest Augustyn z Hippony, który działał na terenie dzisiejszej Algierii. – Augustyn miał 34 lata, kiedy przyjął chrzest. Być może mnie uda się wstąpić do Kościoła trochę wcześniej – mówi Ramdan. Ramdan jest jednym z kandydatów do przyjęcia sakramentu chrztu świętego. W okresie wielkanocnym w całej Francji udziela się chrztu ok. 3000 osób dorosłych. W Paryżu jest ich zazwyczaj ok. 300. – Liczba ta od kilku lat wzrasta – twierdzi ks. André Dupleix, odpowiedzialny za Krajową Służbę Katechumenatu. Znaczna liczba młodych przygotowuje się do przyjęcia tego sakramentu w duszpasterstwach akademickich i w szkołach.

Ramdan od dawna chciał prosić o chrzest. Marzył o tym już w swoim kraju, gdzie wychował się w tradycji chrześcijańskiej. Sytuacja w Algierii przeszkodziła mu jednak w realizacji tych planów. Do Francji przyjechał nie tylko ze względu na pracę, chciał wstąpić do Kościoła. – Kandydaci do chrztu przecierają nieraz oczy ze zdumienia – opowiada s. Danuta Maria. – Kiedy słyszą w kościele modlitwę za katechumenów, wydaje im się, że jest to intencja ułożona ze względu na nich.

Wzgórze męczenników
Aby dostać się do paryskiego sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa, trzeba wejść na wzgórze Montmartre. Jego nazwa związana jest z wczesną historią stolicy Francji. Prawdopodobnie w tym miejscu poniósł śmierć męczeńską pierwszy biskup – św. Denis. Od 120 lat w świątyni nieustannie trwa adoracja Najświętszego Sakramentu. Wierni nawet w czasie wojny nie przerwali tej praktyki. – Nie wyobrażam sobie życia bez bazyliki – mówi Marie Pierre z Haiti. – Od dwóch lat co niedzielę uczestniczę tu w Eucharystii. Liturgia niedzielna w sanktuarium NSPJ w Sacré-Coeur jest uroczysta i trwa prawie półtorej godziny. Przed rozpoczęciem siostry benedyktynki rozdają teksty czytań i śpiewów. Ich obecność przeczy powszechnemu stereotypowi, że Francja boryka się z kryzysem powołań. W prezbiterium aż roi się od młodych sióstr w białych habitach. – Mamy szczęście – uśmiecha się s. Danuta Maria. – W zeszłym roku miałyśmy 7 postulantek, w tym roku 6 – dodaje. Siostra wspomina rozmowę z czarnoskórym chłopcem pochodzącym z przedmieść Paryża. – Mieszkał na jednym z osiedli, w których niedawno płonęły samochody – mówi. – Kiedy spytałam go, czy poszedłby za głosem Pana Boga, najpierw zdziwił się, że powołanie mogłoby dotknąć także jego. Po dłuższej refleksji odpowiedział twierdząco.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11