Codzienne życie niewidomej siostry Lidii

Okazuje się, że popiersia są w środku puste, siostra nie robi ich z bryły, ale delikatnie tworzy „samą skórę”, buduje jak dom, od ramion, ostrożnie, etapami, bo glina schnie w różny sposób i trudno ją dopasować. Tego nauczyła się w Laskach.

Reklama

Po placu z rozrosłym klonem spaceruje kilka pacjentek, które mogą wychodzić.
- Pochwalony Jezus Chrystus - pozdrawiają z szacunkiem.

- Madziu, jak się czujesz? - siostra Lidia przygarnia bezzębnie uśmiechniętą chorą, tulącą się do niej jak dziecko. W salach terapii zajęciowej pusto, dziś sobota i chorzy ze Śremu zostali w domach. Ale są tu obecni, na stole i podwyższeniu do modelowania stoją ich szare, zrobione z gliny popiersia. 26-letnia Ania, chora na schizofrenię, nie ma jeszcze ramion. Siostra dotyka jej sennych oczu, opadających kącików ust.

- Tak często bywa smutna - martwi się. Mężczyzna z głową rzymskiego retora to chory na schizofrenię pan Piotr. Obok lekko uniesiona głowa kobiety z warkoczami i dziewczęcym, naiwnym uśmiechem.


- Pani Grażynka ma duży niedorozwój, jak jest smutna, to się od nas odwraca - opowiada siostra. - Ta obok to Violetta, bardzo agresywna, z nerwicą, ale ostatnio coraz częściej mi pomaga, stara się usłużyć - siostra pochyla się nad rzeźbą z włosami do ramion, jakby chciała jej coś powiedzieć, ale ona patrzy poza nią. Podobnie trudny jest rzeczywisty kontakt ze sportretowanymi osobami. Ale to właśnie rzeźby go ułatwiają. Najpierw chore nie chciały pozować, uciekały. Potem nie mogły uwierzyć, że ktoś je wyrzeźbił, poczuł pod palcami ich rysy, zaakceptował.

- Zobacz Grażynka, to jesteś ty! - prawie krzyczały z emocji. - Co powie ciocia Genia z Mosiny? - ekscytowały się.


- Tak powstała między nami więź - tłumaczy siostra. Teraz czekają w kolejce na swój portret.
- Niesamowite, jak ręce za mnie myślą, widzą - zastanawia się siostra. - Wzrok jest wysubtelnionym zmysłem dotyku, kiedy dotyk zastępuje funkcje widzenia, zaczyna być równie subtelny. Czy wiecie, że góra, na której Abraham miał złożyć ofiarę z syna Izaaka, w tłumaczeniu nazywa się „Bóg widzi”. Bóg widzi ofiarę uległego ojca i posłusznego syna. To, że Bóg wszystko widzi i jego wzrok jest dobry, daje mi nadzieję.


Okazuje się, że popiersia są w środku puste, siostra nie robi ich z bryły, ale delikatnie tworzy „samą skórę”, buduje jak dom, od ramion, ostrożnie, etapami, bo glina schnie w różny sposób i trudno ją dopasować. Tego nauczyła się w Laskach.

- Glina jest wymagająca, robiąc usta, trzeba już widzieć oczy - tłumaczy, biorąc miękką masę do rąk. - To tak, jakbym naśladowała akt stwórczy Pana Boga.


W nowo dobudowanej sali na postumencie stoi fragment gipsowego odlewu.
- To szyja pani terapeutki, pękła w czasie odkuwania formy, głowa jest gdzieś na biurku - wyjaśnia. Smukła, delikatna szyja każe wyobrażać sobie głowę. A może siostra potrafi je scalić? I pani terapeutka spojrzy na nas oczami w kształcie migdałów, teraz schowanymi do szuflady.


* * *



«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11