O cnotach kardynalnych

Fragment książki "Zapiski z Ars. Notatki naocznego świadka kazań, homilii i rozmów św. Jana Marii Vianneya" autorstwa Alfreda Monnina SJ. Wydawnictwo Księży Marianów.

Reklama

Roztropność pomaga nam rozeznawać, co jest milsze Bogu i korzystniejsze dla zbawienia duszy. Zawsze trzeba wybierać to, co doskonalsze. Mamy na przykład okazję spełnić dwa dobre uczynki – jeden względem osoby, którą lubimy, a drugi względem kogoś, kto wyrządził nam wcześniej krzywdę. Wybór powinien paść na tę drugą osobę.

Nie mamy zasługi w czynieniu takiego dobra, do którego czujemy naturalną skłonność. Pewna kobieta, chcąc zaopiekować się jakąś wdową, poszła do św. Atanazego, aby wskazał jej taką spośród ubogich. Spotkawszy później tegoż biskupa, zaczęła czynić mu wymówki, że źle wybrał, ponieważ wdowa ta miała zbyt dobry charakter i nie przysparzała jej okazji do gromadzenia zasług przed Bogiem. Poprosiła więc, aby przydzielił jej inną wdowę pod opiekę. Święty wybrał więc najzłośliwszą, jaką znał: wiecznie narzekającą, przykrą i wciąż niezadowoloną z tego, co ktoś dla niej robił.

Tak właśnie powinniśmy postępować, gdyż nie mamy wielkiej zasługi w czynieniu dobra tym, którzy są nam za to wdzięczni, dziękują nam i potrafią nas docenić. Zdarzają się ludzie, którym się wydaje, że nigdy nie są dostatecznie dobrze traktowani, jakby wszystko im się należało. Nie potrafią za nic być wdzięczni, wszystkim odpłacają niewdzięcznością. To właśnie takim osobom powinniśmy przede wszystkim dobrze czynić.

We wszystkich czynach trzeba kierować się roztropnością, szukać nie tego, co nam się podoba, lecz tego, co podoba się Bogu. Załóżmy, że masz jednego franka i chcesz go dać na mszę, lecz znasz ubogą rodzinę, która właśnie nie ma grosza na chleb. Lepiej dać swoje pieniądze tym biedakom, gdyż Msza święta i tak zostanie odprawiona, a ci ludzie mogliby w tym czasie umrzeć z głodu. Masz ochotę spędzić cały dzień w kościele na modlitwie, lecz wydaje ci się też, że byłoby z pożytkiem, gdybyś poszedł pomóc biedakom, których ciężkie położenie znasz – to drugie będzie o wiele milsze Bogu, niż cały dzień spędzony u stóp tabernakulum.

Inną cnotą kardynalną jest umiarkowanie. Umieć poskromić swoją wyobraźnię, nie pozwalając jej galopować tak szybko, jak by tego chciała. Umieć poskromić swoje oczy i usta. Znam ludzi, którzy stale muszą mieć w ustach coś słodkiego lub przyjemnego w smaku. Umieć poskromić swoje uszy, by nie były ciekawe słuchania niepotrzebnych rozmów czy piosenek. Umieć poskromić swój węch – niektórzy wylewają na siebie tyle perfum, że wszystkich wokół przyprawiają o mdłości. Umieć poskromić swoje ręce – zdarza się, że ktoś zbyt często myje się bez potrzeby albo lubi kontakt z rzeczami przyjemnymi w dotyku.

Trzeba wreszcie umieć poskramiać całe swoje ciało – tę nędzną powłokę; nie pozwalać jej galopować jak szalony koń, bez uprzęży i wędzidła, lecz trzymać swe ciało na wodzy i zmuszać je do posłuszeństwa.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6