Święci bez wahania - pierwsi polscy męczennicy

Z zeznań ujętych zabójców wynikało niezbicie, że eremici przyjęli śmierć w duchu prawdziwego męczeństwa, Krystyn zaś zginął w obronie klasztoru i jego misji.

Reklama

Towarzyszami życia włoskich benedyktynów-eremitów Benedykta i Jana byli Izaak i Mateusz, rodzeni bracia, Polacy i nowicjusze, oraz - również Polak - Krystyn, sługa i kucharz, przyłączony do czterech bezbożnie pomordowanych świętych jako piąty zabity. Było niewątpliwie pięciu świętych męczenników. Zapewne też pod nazwą Pięciu Braci Umęczonych w Polsce zaliczył ich w poczet świętych bez wahania papież Jan XVIII. W spisanym zaś około 1040 r. we Włoszech przez św. Piotra Damianiego „Żywocie św. Romualda” określono ich jako świętych męczenników.

Wyrzekli się świata wraz z jego przepychem

Benedykt pochodził z Benewentu w Italii, gdzie ścierały się wpływy bizantyjskie i niemieckie. Pobożni rodzice przeznaczyli go do stanu duchownego, zanim dorósł, i kupili dla niego święcenia kapłańskie u miejscowego biskupa, za co on sam nałożył sobie później pokutę. Zawsze niespokojny i niezadowolony ze służby Bogu i ludziom, szukał odpowiednich dla tego celu ram życia. Porzucił dostatnie i wygodne życie kanonika i wyrzekł się świata wraz z jego przepychem. Przeniósł się najpierw do benedyktyńskiego opactwa Świętego Zbawiciela, położonego tuż nad morzem, a następnie osiadł na zboczu góry Soracte, na północ od Rzymu. Nawiązał kontakt ze starym pustelnikiem, Janem, żyjącym w pobliżu Monte Cassino, a nawet zamieszkał w jego celi, poddając się jego radom. Jan, Wenecjanin z możnego rodu - zaprzyjaźniony z dożą Piotrem I Orseolo, który również został świętym - od samego początku obrał sobie życie pustelnika. Na skutek ospy miał zeszpeconą twarz i uszkodzone jedno oko. Był łagodny, cierpliwy, zrównoważony i wytrwały oraz praktyczny w działaniu, kulturalny i pełen spokojnej ufności w dobroć Bożą. On to oddał Benedykta pod osobiste kierownictwo św. Romualda, który z pustelni Pereum koło Rawenny zabrał go potem do Rzymu na spotkanie z cesarzem Ottonem III.

W kraju Słowian

Pomysł założenia w Polsce klasztoru dla głoszenia Ewangelii wśród pogan i obsadzenia go przez benedyktynów-eremitów z Pereum powziął cesarz Otton III w 1001 roku, zapewne pod wpływem narad w Gnieźnie z Bolesławem Chrobrym. Myśl tę podchwycił z zapałem przebywający wówczas w eremie w Pereum krewniak cesarski św. Bruno z Kwerfurtu, który pozyskał dla niej zaprzyjaźnionego Benedykta i ustępującego mu godnością Jana. Zimowa wyprawa przez Alpy do kraju Polan była długa i kręta oraz mozolna. Po przybyciu do Polski zamieszkali w eremie zbudowanym przez Bolesława Chrobrego, w pobliżu miejscowości, której nazwy nie podał jednak autor „Żywota Pięciu Braci”. Historycy utrzymują, że była to prawdopodobnie wieś Święty Wojciech (Wojciechowo), położona półtora kilometra na zachód od Międzyrzecza, na prawym brzegu rzeki Obry.

W eremie, który przyjął wezwanie św. Wojciecha, przebywali obok nich dwaj rodzeni bracia, Słowianie, Izaak i Mateusz. Należeli oni do pokolenia wychowanego już w chrześcijaństwie i szczerze nim przejętego. Ich żarliwość religijną określono jako godną Benedykta i Jana. Młody chłopak, Krystyn, który pochodził ze wsi, w pobliżu której zbudowano erem, był klasztornym kucharzem. Jego zachowanie przed śmiercią i sam zgon świadczy o szczerym oddaniu się sprawie, której służyli benedyktyni-eremici. Realizowali oni bowiem trzy podstawowe zadania: przyjmowali i kształcili nowicjuszy, prowadzili życie pustelnicze i zajmowali się akcją misyjną wśród pogan. Benedykt i Jan starannie przygotowali się do tej misji - opanowali język polski oraz dostosowali swój ubiór, wygląd zewnętrzny i sposób bycia do słowiańskich zwyczajów.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Mol
    13.11.2015 10:16
    Barwnie i ciekawie o braciach polskich męczennikach pisze Antoni Gołubiew w swojej genialnej powieści Bolesław Chrobry. Gorąco polecam tę powieść, jest lepsza od Faraona i lepsza od Krzyżaków, a niesłusznie zapomniana. Ma siedem tomów, opowiada o wielu niesamowitych bohaterach, jest wierna prawdzie historycznej i do ostatniej strony nie traci rozmachu. Ludzie, czytajcie Gołubiewa, to moje największe odkrycie literackie ostatnich lat.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9