Komisja od naprawiania krzywd

Medialny serial z Komisją Majątkową w roli głównej trwa. Akcja kolejnej części toczy się w Krakowie, a w roli głównej pojawili się radni miasta Krakowa.

Reklama

Od pewnego czasu wzrasta nagonka na Kościół katolicki i na inne wspólnoty wyznaniowe, w tym żydowskie. Powodem jest zwrot tym wspólnotom ich własności, nielegalnie zabranej przez władze komunistyczne. Nielegalnie, a więc wbrew obowiązującym wówczas ustawom. Ta nagonka, reżyserowana przez lewicowe partie postkomunistyczne, skierowana jest zazwyczaj przeciwko Komisji Majątkowej, ustanowionej przez rząd w porozumieniu z Sekretariatem Konferencji Episkopatu Polski.

Bezprawnie zagrabione zwrócić!
Komisja Majątkowa powstała na podstawie Zarządzenia Ministra-Szefa Urzędu Rady Ministrów z dnia 8 lutego 1990 r. w sprawie szczegółowego trybu postępowania regulacyjnego w przedmiocie przywrócenia osobom prawnym Kościoła katolickiego własności nieruchomości lub ich części oraz Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 1990 r. w sprawie wyłączania nieruchomości zamiennych lub nakładania obowiązku zapłaty odszkodowania na rzecz kościelnych osób prawnych. W tle tych aktów prawnych, jako podstawowe punkty odniesienia, są dwie ważne ustawy – z 20 marca 1950 r. o przejęciu przez państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom posiadania gospodarstw rolnych i utworzeniu Funduszu Kościelnego i z 17 maja 1989 r. o stosunku państwa do Kościoła katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej – oraz inne źródła prawne dotyczące tego problemu, zwłaszcza jeżeli chcielibyśmy go rozważać w kontekście innych niż Kościół katolicki wspólnot religijnych.

Powołanie Komisji Majątkowej było uzasadnione względami prawnymi. Wynikało z konieczności naprawienia krzywd wyrządzonych Kościołowi katolickiemu nie przez ustawę z 1950 r., dotyczącą likwidacji dóbr kościelnych, zwanych dobrami martwej ręki, ale przez bezprawne zagarnięcie dóbr, które ta krzywdząca ustawa gwarantowała Kościołowi jako jego własność. Komisja Majątkowa nie orzeka w sprawie zwrotu dóbr zabranych Kościołowi na mocy ustawy o przejęciu przez państwo dóbr martwej ręki, ale o zwrocie tych dóbr (budynków, ziemi), które odebrano Kościołowi z naruszeniem tej ustawy, czyli kiedy zabrano mu to, do czego w myśl i zgodnie z literą tej komunistycznej ustawy miał prawo.

Własność należy do właściciela
Kiedy właścicielowi zabiera się to, co jest jego legalną własnością, to jest to z moralnego z punktu widzenia kradzież. Jeżeli człowieka, który kradnie, potępiamy i żądamy, by oddał cudzą własność, to tym bardziej mamy prawo do tego, by państwo, które dokonało kradzieży, a które ze swej natury powołane jest do strzeżenia porządku publicznego i przestrzegania prawa, zwróciło właścicielowi zagrabioną własność. Gdyby taka sytuacja zdarzyła się nam osobiście, nie mielilibyśmy wątpliwości, że zostaliśmy pokrzywdzeni i państwo, w naszym odczuciu, miałoby obowiązek zwrócić ukradzioną nam własność. Jeżeli jednostka ma poczucie krzywdy, kiedy zostanie bezprawnie pozbawiona swego, to dlaczego usiłujemy pozbawić tego poczucia osoby prawne czy wspólnoty religijne? Przecież ta własność jest dorobkiem życia ich przodków, a często także osób jeszcze żyjących.

Jak możemy mówić o państwie praworządnym, demokratycznym, jeżeli nie przestrzega ono podstawowych zasad i praw obywatelskich, wśród których prawo własności jest święte?
Dlaczego władze Krakowa z determinacją godną ważniejszej sprawy walczą z postanowieniami Komisji Majątkowej? W zasadzie nie negują konieczności zwrotu własności. Już z podstaw prawa rzymskiego wyprowadzano zasadę, że res clamat ad dominum, czyli rzecz (własność) domaga się właściciela. I że res fructificat domino, czyli własność przynosi owoce właścicielowi. Czyżby współcześni demokraci zasiadający w ławach Rady Miasta Krakowa nie mieli pojęcia o tych fundamentalnych zasadach prawnych i moralnych, którymi od wieków kierowały się uczciwe społeczeństwa?

Spór w cieniu polityki
Usprawiedliwieniem pretensji radnych ma być dobro Krakowa. Czy rzeczywiście? Czy dobro królewskiego miasta Krakowa, miasta nauki, upominającej się m.in. przez Pawła Włodkowica o sprawiedliwość między-narodową, opartą na moralności; miasta szlachetnych idei, kultury, a dziś poszanowania podstawowych standardów demokracji, ma prawo popierać historyczną grabież, jakiej dokonali komuniści na Kościele katolickim i innych wspólnotach religijnych?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12