Uwierzmy w tę Ewangelię

Jeśli wymogów Bożego prawa nie odnosimy do wszystkich wymiarów naszego życia, jacy z nas chrześcijanie?

Reklama

Kiedy ponad 9 lat temu jeden z poprzednich polskich premierów otrzymał najwyższe peruwiańskie odznaczenie - Słońce Peru - szyderstwom nie było końca. Że jaką to ma wartość, po co w ogóle takie odznaczenie przyjmować i tak dalej. Przyznaję, czułem się wtedy nieco skonsternowany. I to nie dlatego, jakoby ów premier był moim politycznym idolem. Wstyd mi było, że tylu Polaków chcąc dopiec nie lubianemu premierowi jednocześnie śmiało się z peruwiańskiego odznaczenia. Jak byśmy się czuli, gdyby w Peru tak szydzono z Orła Białego? Od tamtej pory uważam, że, niestety, spora cześć naszego społeczeństwa ma dość ograniczone horyzonty. A w domu mapy, na których są tylko bogate kraje Europy, USA , Kanada no i ewentualnie Chiny, Japonia i Australia. Nad resztą zaś obszaru świata jest jeden tylko napis: „tam mieszkają dzicy”. Wszystko to mam w pamięci, gdy siadam, by pisać o wizycie papieża Franciszka w Peru. Kogo, prócz garstki ciekawych świata, w ogóle to obchodzi?

A szkoda. Ameryka Południowa to kontynent wielkich kontrastów. O trudnej historii i relacjach społecznych niewyobrażalnych dla tych, którzy już między Polakami a Niemcami widzą głownie różnice. Niewiedza o tym kontynencie przekłada się też w jakiejś mierze na nierozumienie papieża Franciszka. Tak tak, przecież pochodzi z południowoamerykańskiej Argentyny. Sporą część jego wypowiedzi czyta się zupełnie inaczej, gdy ma się świadomość skąd przybył do Watykanu.  To trochę tak jak z naszym świętym Janem Pawłem II i teologią wyzwolenia, tylko na odwrót. Żyjącym w innym świecie mieszkańcom Południowej Ameryki też obce wydawać się musiały ostrzeżenie płynące z ust kogoś, kto „dobrodziejstwa” komunizmu doświadczył na własnej skórze....

Co więc ważnego także dla nas papież mówił w Peru?

Zarzuca się czasem Franciszkowi, że za dużo mówi o ekologii. No to przytoczmy maleńki fragmencik tego, co mówił podczas spotkania z ludami Amazonii

Amazonia jest terenem spornym na kilku frontach: z jednej strony nowa fala przemysłu wydobywczego i silna presja dużych przedsiębiorstw, które kierują swoją zachłanność ku ropie naftowej, gazowi, drewnu, złotu, monokulturom rolno-przemysłowym. Z drugiej strony zagrożenie dla waszych terytoriów pochodzi także z wypaczenia niektórych polityk, które promują „ochronę” natury, nie biorąc pod uwagę człowieka, a mianowicie was, amazońskich braci, którzy je zamieszkujecie. Zdajemy sobie sprawę z ruchów, które w imię ochrony puszczy zawłaszczają duże połacie lasów i nimi handlują, tworząc sytuacje ucisku dla rdzennych ludów, dla których w ten sposób znajdujące się tam grunty i zasoby naturalne stają się niedostępne. Ten problem dławi wasze ludy i powoduje migrację młodszego pokolenia w obliczu braku alternatyw lokalnych. Musimy przełamać stary model, który uważa Amazonię za niewyczerpany magazyn państw, nie biorąc pod uwagę jej mieszkańców.

Ta diagnoza papieża wiele wyjaśnia, prawda? Tu przecież chodzi o siódme przykazanie. O to, ile i na jakich zasadach można wziąć z tego, co jest dobrem wspólnym. Czyż nie odnajdujemy tu też naszych własnych problemów? Ot, problem górnictwa i szkód górniczych, budowy elektrowni jądrowych, niskiej emisji, traktowania Puszczy Białowieskiej.... A jest w tym przemówieniu więcej istotnych i dla nas wątków.

W przemówieniu do mieszkańców regionu Madre di Dios z kolei zauważano najczęściej wątek sprzeciwu Papieża wobec handlu ludźmi i przemocą wobec kobiet. To jednak w wystąpieniu Franciszka tylko element szerszego tematu: kultury wykluczenia. Przytoczmy jeden, bardzo ciekawy  fragment.

Przy różnych okazjach mówiłem o kulturze odrzucenia. Kulturze, która nie zadowala się jedynie wykluczaniem, ale która parła naprzód poprzez wyciszanie, ignorowanie i odrzucanie wszystkiego, co nie służy jej interesom. Wydaje się, że konsumpcjonizm alienujący niektórych ludzi nie potrafi dostrzec wymiaru duszącego cierpienia innych. Jest to kultura anonimowa, bez więzi, bez twarzy. Kultura bez matki, która nie chce niczego więcej niż konsumować. Ziemia jest traktowana zgodnie z tą logiką. Wykorzystywane są lasy, rzeki i strumienie, wyzyskiwane do ostateczności, a następnie pozostawiane odłogiem i niezdatne do użytku. Według tej logiki traktowani są również ludzie: używani aż do wyczerpania, a następnie porzucani jako „bezużyteczni”.

Czy kultura, która „prze naprzód poprzez wyciszanie, ignorowanie i odrzucanie wszystkiego, co nie służy jej interesom”, to przypadkiem także nie nasz problem? Nie ma u nas niepohamowanej zachłanności? I szerzej patrząc: czym innym jest to, co w naszych realiach częściej nazywa się dyktaturą politycznej poprawności, spychającą całe rzesze inaczej myślących na margines? A konsumpcjonizm: czy i w naszych realiach nie „używa ludzi aż do wyczerpania, a potem porzuca jako bezużytecznych”? Ot, dopiero niedawno rozwiązany problem wolnych niedziel albo często pojawiający się w czasach, gdy o pracę trudno argument, że jak się komuś wykorzystywanie przez pracodawcę nie podoba, to może się zwolnić. Przecież od tego rodzaju postaw nie są wolni i ludzie Kościoła, choć dorabiają do nich nieco szczytniejsze niż konsumpcja ideały... I pewnie ten czy ów spyta, co to ma wspólnego z Ewangelią. Ano to przecież jeden z ważnych wymiarów tego, co nazywa się miłością bliźniego, prawda? Przecież ona nie może się sprowadzać do dania od czasu do czasu jałmużny, czy przeprowadzenia babci przez ulicę. Musi się wyrażać w odpowiednim traktowaniu ludzi na co dzień.

To tylko dwa, drobne przykłady tego, jak tematy poruszane w dalekim Peru ważne są i dla nas, żyjących w Pępku Świata. Bo i nasze problemy wynikają często z tych samych co w Peru ludzkich słabości i mających globalny zasięg fałszywych ideologii. I tak samo jak dla mieszkańców Peru, tak i dla nas ważne jest, by na nasze problemy spojrzeć nie z punktu widzenia tej czy innej grupy interesu, ale zasad Ewangelii.

„Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» - słyszymy w dzisiejszych czytaniach mszalnych. No to nawracajmy się. I zacznijmy w końcu wierzyć w Ewangelię.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Gość
    21.01.2018 15:43
    Wczoraj w TVP grupa czlowych dziennikarzy "katolickich" podważała zasady Ewangelii w kwestii uchodżców i pouczała biskupów oraz papieża o błędnej interpretacji Ewangelii. Przy takiej szaleńczej indotrynacji wspieranej i okraszonej srebrnikami 500+przez władze państwowe - żadna ewagelizacja w Polsce się nie uda.
  • robak
    21.01.2018 20:48
    cyt ( Od tamtej pory uważam, że, niestety, spora cześć naszego społeczeństwa ma dość ograniczone horyzonty. ) - to jest dobre , ale też tak uważam ( mogę to napisać boć i autor sam tak pisze )tyle że w drugą stronę . to taki lapsus jeżeli ktoś ma inne poglądy niżli moje to pewnikiem jest ograniczony ( inaczej nie może być ) .nieważne że może więcej wie albo więcej umie .prostota ma swoje dobre strony bo mówi to co myśli . a co do tych cytowanych fragmentow - to one nic nowego nie wnoszą . Rozwój duchowy jest istotą życia katolika . a ten w ostatnim czasie został porzucony na rzecz promowania jakiejś ideologii ochrony środowiska . ziemia rządzi się swoimi prawami i choćbyśmy nie wiem jak tę ziemię zanieczyścili to nigdy jej nie uśmiercimy .trafiać tylko może człowieka szlag gdy słyszy jak o sprawach zaniecdzyszczenia środowiska czy zniewolenia człowieka przez prace któś mówi tym co są zniewoleni albo owe srodowisko bronią lub z jego powodu cierpią . nie ten adresat . nie ci ludzie . taka prawdę głosić tym którzy to robia .natomiast końcowka jest też dobra cyt ( No to nawracajmy się. I zacznijmy w końcu wierzyć w Ewangelię.) jakby to ująć najprosciej też nie ten adresat - przeca ludziska w ewangelie wierzą i zmieniać jej nie chcą ( tyle że ta ewangelia jakaś niejasna się już robi ) bo co popędliwy zmieniać ją zamierza i jak najbardziej to czyni . pozdrawiam
  • Ppp
    22.01.2018 08:15
    Kiedyś czytałem o badaniu, które wykazało, że połowa Amerykanów nie zna nazw krajów, z którymi graniczą USA – chociaż mają tylko dwóch sąsiadów. Obawiam się, że brak zainteresowania “resztą świata” przez wielu ludzi jest problemem powszechnym i raczej nierozwiązywalnym - trzeba się przyzwyczaić.
    Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3