Najpierw chcę słuchać

Biskup nominat Andrzej Iwanecki o posłuszeństwie, wspieraniu ruchów odnowy Kościoła, śląskim dziedzictwie i dotknięciach Boga przez ludzi, których nam posyła.

Reklama

Mira Fiutak: Jak Ksiądz Biskup przyjął nominację na biskupa pomocniczego naszej diecezji?

Biskup nominat Andrzej Iwanecki: Jeżeli człowiek na jakimś etapie swojego życia oddał je Panu Jezusowi, to dał Mu pierwszeństwo we wszystkim, i to On jest tym, który prowadzi. Nieraz zaskakuje nas to, dokąd prowadzi i w jaki sposób, ale skoro Go wybraliśmy i wierzymy, że chce naszego dobra i szczęścia, to po prostu idziemy. Wierzymy przecież, że Pan Bóg posługuje się naszymi przełożonymi, Piotrem naszych czasów, odpowiedzialnym za Kościół. A skoro tak, to jesteśmy posłuszni w duchu zaufania. Biskup ordynariusz ma mnie do pomocy w diecezji i tam, gdzie mnie pośle, chętnie będę służył najlepiej jak potrafię. Często powtarzamy przecież, że kiedy Pan Bóg daje zadania, to daję też łaskę do ich wykonania.

Na zawołanie biskupie wybrał Ksiądz Biskup słowa „Jezus jest Panem”.

Jest prawie takie samo jak to, które miałem na prymicyjnym obrazku, a które brzmiało „Panem jest Jezus”. W jego treści jest dla mnie zawarta istota bycia kapłanem, posługiwania, bo to On – Jezus – ma być zawsze pierwszy. Wtedy wszystko jest na właściwym miejscu, jak mówił św. Augustyn i często powtarzał mój poprzednik w parafii św. Franciszka, nieżyjący już proboszcz ks. Ginter Król.

Co będzie priorytetem w nowej posłudze?

Z całym zastrzeżeniem, że jest za wcześnie, aby mówić o tej przyszłości, która znana jest tylko Panu Bogu, mam przekonanie, że trzeba przede wszystkim dbać o jedność w Kościele. Na różnych płaszczyznach – w relacjach między duszpasterzami, między grupami, między parafiami. Jestem głęboko przekonany, że jedność w imię Pana Jezusa, który prosił o nią dla nas Ojca, jest źródłem owocności w posługiwaniu. Z mojego parafialnego doświadczenia wiem, że ludzie wyczuwają, kiedy kapłani stają przed nimi w jedności. W jedności przekaz Ewangelii jest bardziej przekonujący.

Z jakich doświadczeń wyniesionych z pracy w parafii skorzysta Ksiądz Biskup w pracy dla diecezji?

Parafia to Kościół w pigułce. To komórka, która razem z innymi buduje jeden organizm, dlatego tak ważne jest, żeby była zdrowa. Trzeba, jak mówił kiedyś ks. Artur Sepioło, przetłumaczyć niektóre rzeczy na język parafii, bo tu jest bezpośredni kontakt z wiernymi. A zadbać o parafię – to znaczy zadbać o diecezję. Z kolei zadbać o diecezję – to zadbać o Kościół powszechny, a przez to zadbać o zbawienie. Moja perspektywa na ten moment jest perspektywą parafialną, ale jeśli Pan Bóg potrzebuje mnie w tej szerszej rzeczywistości, to jestem gotowy.

Praca w parafii to też bogate doświadczenia współpracy ze świeckimi.

Nigdy nie chciałem być hamulcem dla różnych działań podejmowanych w parafii; tak bardzo nad wszystkim panować, żeby życie we wspólnotach nie mogło się swobodnie rozwijać. Nie chodzi oczywiście o zupełną improwizację czy brak zarządzania. Ale jeśli chcemy, żeby ludzie czuli Kościół jako swoją wspólnotę, to musimy im zapalić zielone światło; pozwolić nawet popełnić błędy w tej służbie, by ucząc się na tych błędach, stali się dobrymi współpracownikami kapłanów i innych odpowiedzialnych osób. Jeżeli z góry zakłada się, że świeccy nic nie potrafią, to zostajemy jako kapłani w Kościele sami. Chcę też dać świadectwo tego, co również jest moim doświadczeniem z parafii, że jeśli pomagamy hojnym i szczerym sercem, to niczego nam nie zabraknie. Pan Bóg to wynagrodzi. Dziś chcę swoimi ramionami objąć całą diecezję. Tak jak kiedyś najważniejsza dla mnie była parafia, tak teraz jest cała diecezja.

Wiele z tych działań w parafii wynikało z fundamentu, jakim był Ruch Światło–Życie.

Przyszło mi żyć w takim czasie, kiedy sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki z ogromną mądrością i otwartym sercem próbował przybliżać ludziom Kościół. Jestem związany z Ruchem Światło–Życie od wczesnych lat młodości. Bardzo dużo mu zawdzięczam, ale już jako proboszcz, żeby ogarnąć opieką duszpasterską całą parafię, nie zawężałem swojego myślenia do tego jednego ruchu. Jestem przekonany, że trzeba popierać wszystkie ruchy odnowy Kościoła. Nasza praca to posługa na żywym organizmie, którym jest człowiek i Kościół jako wspólnota ludzi. Szukajmy najpierw tego, co nas łączy, a nie co nas dzieli. Zasada jest prosta: najpierw jestem człowiekiem, potem chrześcijaninem, a dopiero później kapłanem. Mamy wiele wspólnego z innymi ludźmi przez fakt człowieczeństwa, o wiele więcej niż tego, co nas dzieli.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6