Czytaj!

xwl

Fałszywe wiadomości. Zalew internetowych trolli. Jak rzeczywistość odróżnić od jej wirtualnej alternatywy?

Reklama

Kolega był namiętnym zbieraczem książek. Jego biblioteczka ułożona była według osobliwego klucza. Grzbiety książek. Musiały do siebie pasować. Kiedyś chciałem od niego jedną odkupić. Bardzo mi na niej zależało. Nie mogę, powiedział, jej brak popsuje mi półkę. Zrobi się dziura, a inny grzbiet tu nie pasuje. Oczywiście książek nie czytał. Jak powiadają: nabywał mądrości przebywając w pobliżu…

Kardynała Ratzingera czytałem zanim stało się to modne. Pierwszego tekstu nie pamiętam, stąd nie będę się upierał, czy był to artykuł w jednym z pierwszych numerów polskiej edycji Concilium (z kupionego w dubletach egzemplarza jeszcze niekiedy korzystam), czy też jakaś książka. W każdym bądź razie udało mi się zgromadzić i przeczytać większość wydanych w j. polskim pozycji. Piszę nie by się chwalić. Dzięki tym lekturom chyba skutecznie obroniłem się przed medialnymi kliszami, raz umieszczającymi papieża emeryta w nurcie tak zwanej teologii postępu (bez względu na znaczenie terminu), innym razem kreującymi obraz pancernego kardynała. Jego największą moim zdaniem umiejętnością była zdolność stawiania czasem bardzo kontrowersyjnych pytań, z równoczesnym przyjęciem granicy, jaką jest magisterium Kościoła gdy rozum nie znajdował odpowiedzi, a jawiące się możliwości nie do końca były zgodne z oficjalną doktryną.

Z Franciszkiem mamy problem. Nie znamy jego dorobku sprzed wyboru. Dokument z Aparecida został przetłumaczony na nasz język chyba po trzech latach od inauguracji pontyfikatu. O wydanych książkach i napisanych artykułach dowiadujemy się z życiorysów. Dla wielu sensacją pozostaje informacja o tym, że wykładał między innymi literaturę. Z tym, co mówi i pisze dziś też najlepiej nie jest. Nawet poważnym agencjom zdarzało się publikować newsy, redagowane na podstawie omówień w innych redakcjach, przy okazji wypaczając sens pierwotnej wypowiedzi. Tak było na przykład po wywiadzie, jakiego na zakończenie Jubileuszu Miłosierdzia udzielił dla Avvenire. Nigdzie w nim nie powiedział, że trudności z Amoris laetitia świadczą o kłopotach z recepcją nauczania Soboru Watykańskiego II. Nie było nawet pytania o adhortację. Papież odniósł się do niej zaledwie jednym zdaniem, gdy mówił o swoim niezrozumieniu postaw ludzi, dla których wszystko jest białe albo czarne, bez dostrzegania między tymi dwoma kolorami całej gamy odcieni.

Umknął nam gdzieś Jan Paweł II, choć i z nim „przebywający w pobliżu” jego dokumentów mają problemy. Dowodem dyskusja o uchodźcach. Przy okazji wizyty w Polsce założyciela Sant’Egidio to wyszło. Niektórzy przecierali oczy ze zdumienia czytając archiwalne Orędzia na Dzień Migranta i Uchodźcy. Cóż, że Polacy Jana Pawła II kochają, ale jego nauczania nie znają (i prawdopodobnie poznać nie zamierzają) wiadomo nie od dziś.

Czytaj nabiera szczególnego znaczenia w kontekście coraz częściej pojawiających się fałszywych wiadomości. Według badań naukowców brytyjskich około 30% kont na portalach społecznościowych należy do internetowych trolli. Z reguły bez twarzy, bez imienia i nazwiska, potrafią zalać sieć wiadomościami i komentarzami nie zawsze, albo i najczęściej, nijak mającymi się do rzeczywistości, nazywanej przez nich alternatywną. Prawdziwą ma być ta przez nich kreowana.

Piszę o tym mając świadomość, że spora grupa trolli działa również na portalach katolickich. Oczywiście kreując się na obrońców wiary, ostatnio coraz częściej w ramach tak zwanego #ZarządzaniaStrachem. Włoskie media od kilku miesięcy z problemem usiłują się mierzyć prowadząc kampanię edukacyjną. O jej dwóch aspektach (agresja i dobre wieści) już pisałem. Dziś dochodzi trzeci: umiejętność rozpoznania fałszywych wiadomości. Niestety, nasze stowarzyszenia dziennikarzy (także katolickie) mają na głowie inne, ważniejsze problemy (jak chociażby ciągle trwająca lustracja środowiska) i na podobną kampanię nie mają zbytnio czasu a może nawet ochoty.

Pozostaje czytać. Dużo i ze zrozumieniem. Sprawdzając i pogłębiając. Informacje i autorów. Konsultując ze specjalistami. Kierując się – jak na drodze – zasadą ograniczonego zaufania. Wówczas jest szansa oddzielenia plew od ziarna, prawdy od fałszu, a co najważniejsze skutecznej obrony przed logiką strachu i podziałów. Coraz bardziej wdzierającą się także w życie wspólnoty Kościoła. O tym zagrożeniu chyba dość wyraźnie powiedział wczoraj, przy okazji rocznicy poznańskiego czerwca, Przewodniczący KEP, arcybiskup Stanisław Gądecki. Ale to już temat na oddzielny komentarz.

Zatem czytaj. Nie zadowalając się samym przebywaniem w pobliżu. Od „pobliża” bliżej manowcom niż mądrości.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6