To działa!

xwl

Ksiądz Blachnicki myślał w kategoriach co – jak – z kim. Nas interesuje „z kim”.

Reklama

Zacznijmy od banalnej na pozór informacji, jaka ukazała się we wtorek. Wszystkie miejsca na sobotnie spotkanie młodzieży z Papieżem już zajęte. San Siro zapełnione (100 tys. miejsc). Kto nie będzie mógł przybyć proszony jest o zwrot miejscówki. Kolejka oczekujących długa.

W tym miejscu powinienem zrobić zestawienie statystyk i małe porównanie. Ale pamiętajmy: takie zabiegi prowadzą albo do zgorzknienia, albo do pychy. Dlatego na fenomen spotkania Franciszka z młodymi spróbujmy spojrzeć z nieco innej strony.

Fakt popularności papieża we Włoszech jest niepodważalny. Owszem, czytamy o zakulisowych starciach w Watykanie, rozklejonych na rzymskich ulicach plakatach, wpisach na blogach emerytowanych watykanistów. Ale nie sposób nie zauważyć, że Franciszek dla przeciętnego Włocha jest punktem odniesienia. Prosty przykład. Jego zdjęcie można zobaczyć w większości restauracji. Mimo to śmiało można powiedzieć, że tłumy młodych Włochów na spotkaniach z nim to owoc nie tylko popularności papieża. Co jeszcze?

Przed kilkoma dniami czytaliśmy informacje o procesach beatyfikacyjnych Matteo Fariny i Carla Acutisa. Kolejni po Pier Giorgio Frassatim kandydaci na ołtarze i zarazem wzory do naśladowania dla młodego pokolenia. Mają swoje strony internetowe, swoje fankluby, rzesze naśladowców. Wczoraj (środa) w godzinach wieczornych katolicka TV2000 emitowała poświęcony jednemu z nich film. Eucharystia – Carla Acutisa droga do nieba. Przy czym warto zauważyć, że w tym przypadku film nie buduje popularności kandydata na ołtarze. Jest odpowiedzią na popularność, o czym świadczyć może ubiegłoroczne, sierpniowe, spotkanie w Manoppello. Przyjechali ci, którzy nie mogli być w Krakowie, a spotkaniu patronował właśnie on. Znów liczby – 70 tysięcy młodych. Jaki jest związek młodych świętych z frekwencją podczas spotkań z papieżem?

Od kilku tygodni w polskich mediach pojawia się sporo materiałów o Słudze Bożym Księdzu Franciszku Blachnickim. Mówi się i pisze o charyzmacie założyciela Ruchu Światło-Życie (docenił go Benedykt XVI podczas pierwszego spotkania ad limina z polskimi biskupami), jego wizji Kościoła, ufnej wierze i konsekwencji. Kwintesencją tych cech był telegram, jaki po jego śmierci wysłał święty Jan Paweł II, nazywając go „gwałtownikiem dla Królestwa Bożego”. Czytając i słuchając świadectw odnosi się wrażenie pewnego braku. Ksiądz Blachnicki myślał w kategoriach co – jak – z kim. Nas interesuje „z kim”.

Tu ważny jest wstęp do podręcznika Oazy dzieci Bożych i to, co możemy znaleźć w propozycjach kursu dla animatorów. Ksiądz Blachnicki nie ukrywał, że czerpał ze wzorców skautingu, bazującego na tak zwanym rówieśniczym modelu wychowania. Ten wychodzi z założenia, że najbliższym wzorem do naśladowania są dla młodych ich nieco starsi koledzy i koleżanki. Animator (pierwotnie duktor) ma takim wzorem być. I jest! Wniosek jest oczywisty. Ważna jest wizja, ale równie ważna jest metoda, sposób dotarcia do wychowanka, na tym etapie rozwoju odczuwającego wielką potrzebę identyfikacji ze środowiskiem rówieśniczym.

Pier Giorgio Frassati, Matteo Farina czy Carlo Acutis na tę potrzebę identyfikacji są odpowiedzią. A kogo mamy w Polsce?

Zaprzeszłych świętych kilku się znajdzie. Ich świętości nikt nie kwestionuje. Święty Kazimierz Królewicz też kochał Eucharystię. Święty Stanisław Kostka imponuje radykalizmem. Ale to wzory z epok odległych, nijak nie przystające do współczesnych realiów. Mądrość zaś Kościoła na tym polega, że w osobach kandydatów na ołtarze szuka wzorów na „tu i teraz”. Stąd pilna moim zdaniem potrzeba znalezienia takowych również na naszym polskim gruncie.

Problemów ze znalezieniem raczej być nie powinno. Wspomniany Ruch Światło-Życie ma Grzegorza Mroczkę. Jeszcze paru innych też by się w ostatnich dziesięcioleciach w Oazie znalazło. W innych ruchach i wspólnotach także. Żyją w pamięci rówieśników. Młodzi chodzą na ich groby. Modlą się za ich wstawiennictwem. I w sposób mniej lub bardziej świadomy naśladują, dowodząc tym samym, że to działa. A skoro działa co stoi na przeszkodzie by takich kandydatów na ołtarze znaleźć, rozpocząć procesy beatyfikacyjne i cierpliwie czekać na owoce? Promocję zostawiając młodym. Na portalach społecznościowych prześcigną niejednego kurialnego specjalistę od mediów, robiąc to lepiej.

Dorośli niech dla siebie zarezerwują rolę życzliwie wspierających kibiców. Motywujących i pomagających rozwinąć skrzydła. Jak to zrobił przed kilkoma dniami mój duchowy przewodnik na Wielki Post:

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9