Cud księdza Blachnickiego?

– Światowe Dni Młodzieży to pierwszy cud ks. Franciszka Blachnickiego – mówi ks. Henryk Bolczyk, były moderator Ruchu Światło–Życie. I choć wiadomo, że ojcem ŚDM jest Jan Paweł II, to sam święty papież potwierdził: „Źródłem i inspiracją jest oaza”.

Reklama

W Ruchu Światło–Życie wszyscy znają ten szyfr: „80 i 81. Wstańcie, chodźmy!”. Z pamięci cytuje się tekst z tych stron papieskiej książki. Bo jest on kluczem do genezy Światowych Dni Młodzieży. Jan Paweł II pisze tak: „Ks. Franciszek Blachnicki, dziś już sługa Boży, zainicjował tzw. ruch oazowy. Bardzo się z tym ruchem związałem i usiłowałem go wspierać na różne sposoby. (…) stale bywałem na tzw. oazach (…), to wielkie doświadczenie przyniosłem ze sobą do Rzymu. Tu także szukałem jakiegoś jego spożytkowania, stwarzając okazje do spotkań z młodymi. Światowe Dni Młodzieży wyrastają z tamtego doświadczenia”.

– Czyli z Ruchu Światło–Życie! Dlatego nie waham się mówić, że ŚDM to cud Blachnickiego – mówi mi ks. Henryk Bolczyk. – Jeśli na tych spotkaniach setki tysięcy osób oddaje życie Chrystusowi, tysiące się nawraca i doznaje uzdrowienia duchowego, to jak inaczej nazwać to zjawisko?

Kwestia ujęcia ŚDM w ramy „cudu Blachnickiego” jest poważnie traktowana w Kościele. Kard. Angelo Amato, szef papieskiej dykasterii ds. świętych, dostał nawet sprawę na piśmie: – 27 lutego 2013 r., a więc w tzw. dies natalis, dzień urodzin ks. Franciszka dla Nieba, abp Wiktor Skworc złożył w Watykanie positio, czyli opis życia ks. Blachnickiego – dodaje ks. Bolczyk, który był też postulatorem procesu beatyfikacyjnego ojca oazy na szczeblu diecezjalnym. – Kard. Amato został poinformowany o zapisku Jana Pawła II na temat Blachnickiego i źródeł ŚDM. Czy potrzeba innego cudu do beatyfikacji?

– ŚDM to też cud Jana Pawła II – dodaje bp Adam Wodarczyk, rzymski postulator i były moderator Ruchu. – Franciszek Blachnicki był u źródła ŚDM jako silna inspiracja. I papież powiedział to, zanim napisał na kartach książki „Wstańcie, chodźmy!”. A było to w 1991 r., w czasie ŚDM na Jasnej Górze. Jan Paweł II patrzył na tłum śpiewający „Abba, Ojcze”. Był wzruszony. Wtedy po raz pierwszy spotkała się młodzież Wschodu i Zachodu, 1,6 mln młodych. Do stojącego obok bp. Jeża powiedział: „To wszystko to wielki owoc ks. Blachnickiego!”.

Dzień 13.

W przytoczonym tu fragmencie książki „Wstańcie, chodźmy!” papież przywołuje obrazy ze spotkań z wychowankami Blachnickiego. Cytuje m.in. słynną oazową pieśń „Barka” – to ona „wyprowadziła mnie z Ojczyzny do Rzymu”, „nie rozstawałem się z nią w ciągu całego pontyfikatu” i „zawsze przypominała mi moje biskupie spotkania z młodzieżą”. Jan Paweł II szkicuje tu poniekąd kontury schematu Światowych Dni Młodzieży. Na oazach „przemawiałem, rozmawiałem z nimi (młodzieżą), śpiewałem z nimi piosenki (…), celebrowałem Msze św., często pod gołym niebem”.

– To wszystko wzięło się z naszych dni wspólnoty, czyli spotkań różnych oaz – wyjaśnia bp Wodarczyk. Chodzi o 13. dzień rekolekcji oazowych, czyli dzień zesłania Ducha Świętego. Blachnicki przygotował program oaz według schematu tajemnic Różańca (15 dni rekolekcji odpowiada 15 tajemnicom).

Kard. Wojtyła, a wcześniej biskup, który „bronił Ruch przed władzami komunistycznymi, wspierał finansowo”, stara się przyjeżdżać na dzień wspólnoty. I przemawia, rozmawia z młodzieżą, śpiewa i celebruje Mszę na wolnym powietrzu.

Biskup Wodarczyk: – To tu uczył się dialogu z młodymi, stylu żartów, tzw. łapania za słówka. Przetestował to na oazach i potem przeniósł na ŚDM.

Bez wątpienia idea ŚDM dojrzewała w sercu polskiego papieża długo. – Próbował ją na mniejszą skalę, w ramach pielgrzymek zabiegał, by zorganizować dzień spotkania z młodzieżą na wzór dnia wspólnoty, jaki mieliśmy w Ruchu. Udało się to już we Francji w 1980 r. – dodaje postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Blachnickiego.

– Moim zdaniem przełomem był rok 1984, końcówka Nadzwyczajnego Jubileuszu Odkupienia – mówi ks. Bolczyk. – Jan Paweł II przedłużył obchody do Niedzieli Palmowej, bo był zdziwiony tym, że nie zaplanowano jubileuszu młodych na ten czas. I zaprosił do Rzymu młodzież z całego świata. Pół miliona przyjechało. Papież widział, że to jest to!

Jan Paweł II ofiarował wtedy młodzieży krzyż, który przez rok jubileuszowy stał blisko konfesji św. Piotra. – I potem jest już rok 1985 i spotkanie z okazji Międzynarodowego Roku Młodzieży. Papież pisze list apostolski do młodych i ogłasza Światowe Dni Młodzieży – dodaje bp Wodarczyk.

Pomysł ŚDM budzi na początku różne reakcje w Watykanie. Są obawy i lęki – czy przyjedzie młodzież, czy to się uda, czy to jest możliwe…

Biskup Wodarczyk: – Zwołując pierwsze Światowe Dni Młodzieży, Jan Paweł II nie musiał się zastanawiać. On był pewien. Nie wahał się, czy to jest dobre, czy – mówiąc wprost – „wypali”. On wiedział, że „wypali”, że się uda. Bo udawało się na mniejszą skalę na dniach wspólnoty, na tym, co robił ks. Blachnicki. To był fundament, na którym papież zbudował ŚDM.

Sama idea ŚDM mogła zapalić się jednak w bardzo konkretnym dniu, nad talerzem polskiej zupy przy stole w Watykanie…

Od zapałki do ogniska

Jest 25 października 1978 r. Inauguracja pontyfikatu Jana Pawła II. Późny wieczór. Przy stole w apartamentach papieskich siedzą przyjaciele nowego papieża, m.in. ks. Franciszek Blachnicki, ks. Franciszek Macharski i bp Zbigniew Kraszewski. Papież odkłada w pewnej chwili widelec. „A co będzie z oazami, jak to będzie… wakacje bez oaz?” – wbija wzrok w ks. Blachnickiego. Zapada cisza. Na twarzy papieża Polaka szybko pojawia się iskra nadziei. „Przyjedźcie do Castel Gandolfo! Rozbijcie namioty i zróbcie tu oazę!”. Śląskiemu kapłanowi nie trzeba dwa razy powtarzać. „Zaproszenie zostało przyjęte! – notuje. – Już wtedy zapadła decyzja”. Dwóch proroków Kościoła otwiera nią nowy rozdział nie tylko dla Ruchu Światło–Życie, ale być może dla całego Kościoła. Przeczuwają, że teraz ideę żywego Kościoła, jakim jest Ruch Światło–Życie, będzie można przenieść na Kościół powszechny.

– Wtedy powstał plan tzw. oazy rzymskiej, co potem przekształciło się w oazę III stopnia. Oaza Nowego Życia – „Ecclesia Mater – Mater Ecclesiae” – wyjaśnia ks. Bolczyk. – Miała być realizowana w odniesieniu do zabytków Rzymu. Blachnicki chciał, by była to dla młodych okazja do „poznania tajemnicy Kościoła”. By otworzyć się na szerokie horyzonty.

W czerwcu 1979 r. Jan Paweł II przyjeżdża do Polski. Biskup katowicki Adam Wodarczyk twierdzi, że to mógł być jeden z momentów przełomowych w myśleniu o ŚDM.

Na lotnisku w Nowym Targu, a potem w Balicach, papież mówi wtedy do Blachnickiego: „Mam nadzieję, że mnie odwiedzicie w czasie wakacji w Rzymie”. Kilka dni wcześniej na Podhalu papież powie to do mikrofonów. Robert Derewenda w monumentalnej historii Ruchu Światło–Życie pt. „Dzieło wiary” notuje: wtedy „z sektora oazowego popłynął spontaniczny śpiew »Zwiastunom z gór«. Papież stanął zasłuchany: »Chcę wam powiedzieć, żeśmy to ostatni raz razem śpiewali… – tu głos papieża wyraźnie się załamał – powiem wam nawet gdzie to było. To było na takiej skarpie za Kluszkowcami, z początkiem lipca. Myślę, że mi to zaśpiewacie w Rzymie!«”.

Termin wyjazdu jest przekładany, władze blokują wydawanie paszportów. Papież próbuje pomóc. 22 lipca 1979 r. na placu św. Piotra awansem dziękuje pijarom, że zgodzili się przyjąć u siebie oazy z Polski. Trzy dni później, w czasie audiencji generalnej, wraca do tematu. Taktyka Wojtyły jest przemyślana. Jeśli po publicznych wystąpieniach władze PRL-u odmówią młodzieży wyjazdu do Rzymu, będzie zgrzyt. Papież mówi też o formacji młodych, o konieczności odkrywania Kościoła ponad narodami, żywego Kościoła (to termin zaczerpnięty od Blachnickiego). To przemówienie wskazuje też, że Wojtyła ma już ukształtowaną wizję ŚDM. I że musi łączyć ją właśnie z oazą. Blachnicki zresztą obszernie cytuje to wystąpienie. Jest dla niego ważne.

– Nie byliśmy w stanie śpiewać na tym pierwszym spotkaniu, głos stawał nam w gardle. Ale i papież był wzruszony. Opowiadał światu o oazie, o Fos-Zoe, że to znak dla Kościoła! Zwiastun czegoś wielkiego – mówi ks. Andrzej Madej, który do Rzymu pojechał za Blachnickiego (ks. Franciszek nie dostał paszportu).

W 13. dniu rekolekcji, na dzień wspólnoty, Jan Paweł II zaprasza oazowiczów do ogrodów Castel Gandolfo. Jest ognisko, śpiew.

Jan Paweł II mówi o rzymskiej oazie: to wydarzenie „bez precedensu w dziejach Ruchu Światło–Życie” oraz: „będzie precedensem”. – Precedensem do czego? – pyta nazajutrz dziennikarz watykańskiego dziennika „L’Osservatore Romano”. Po latach przyzna, że papież od jednej zapałki, z doświadczenia polskich rekolekcji oazowych, rozpalił ognisko, jakim stały się Światowe Dni Młodzieży.

– Uświadomiliśmy sobie powszechność Kościoła – mówi Małgorzata Straub, uczestniczka pierwszej rzymskiej oazy. – Papież zaprosił ludzi z Ruchu Focolari, Wspólnoty św. Idziego oraz Komunii i Wyzwolenia. Myśmy się wtedy pierwszy raz zobaczyli. To był ten żywy Kościół, o którym mówił nam Ojciec, ks. Blachnicki.

Marzenia Wojtyły i wizje Blachnickiego o tym, by idea żywego Kościoła rozlała się na świat, stają się dziś faktem na Światowych Dniach Młodzieży. To bez wątpienia ich wspólny cud.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10