Bóg namalowany farbami

Dlaczego biskup z Cypru zrywał zasłony z wizerunkami świętych?

Reklama

Ikony swoją moc czerpią w wielkiej mierze z legendy edeskiej – mówił ks. dr hab. Dariusz Klejnowski-Różycki podczas ogólnopolskiej konferencji naukowej pt. „Święte wizerunki w starożytności chrześcijańskiej” na Wydziale Teologicznym UO (10 i 11 maja). 17, a nawet 12 wieków temu w pewnych regionach świata chrześcijańskiego, opowiadając z takim entuzjazmem o ikonie i przedstawianiu świata boskiego za pomocą środków malarskich, nie zawsze mógłby liczyć na zrozumienie, ba, mógłby spodziewać się wielkich przykrości.

Walka z kultem obrazów

– Potrwało parę wieków, zanim wizerunki święte weszły w świat chrześcijaństwa jako element normalny. W pierwszych trzech wiekach to nie było normalne – mówił ks. prof. Norbert Widok, organizator konferencji. Opowiadał o biskupie Epifaniuszu z Salaminy (Cypr), który w IV wieku zasłynął m.in., walcząc z kultem świętych obrazów.

Biskup wędrujący po Ziemi Świętej zerwał zasłonę z wizerunkami świętych zawieszoną w jednym z kościołów. – Twoja pobożność niech rozważy, czy jest rzeczą właściwą, abyśmy mieli Boga namalowanego farbami – cytował ks. Widok list biskupa Salaminy do cesarza Teodozjusza. Mniej więcej trzysta lat po Teodozjuszu cesarz Leon III, zasiadający na tronie cesarstwa Wschodniego (Bizancjum), wydał otwartą, prowadzoną za pomocą państwowego przymusu, walkę kultowi świętych obrazów.

– Niektórzy chrześcijanie uważali, że samo ozdabianie domu wizerunkami wystarczy do zbawienia. Zamożni ludzie ozdabiali swoje szaty wizerunkami świętych. Obierano święte obrazy za świadków swoich przysiąg czy umów, a nawet jako rodziców chrzestnych. Bywało, że kapłani odrapywali cząstki farby z obrazów i mieszali je z konsekrowanym winem, podając taką miksturę wiernym do spożywania w czasie Komunii św. Inni odprawiali Eucharystię nie na ołtarzu, ale na obrazie. Te nadużycia były genezą sprzeciwu wobec kultu obrazów – tłumaczył ks. dr Piotr Górecki.

W VIII i IX wieku, głównie na terenach Bizancjum, rozwinął się ruch ikonoklastyczny (obrazoburczy, zwalczający kult obrazów). Jego doktrynalnym zakończeniem był Sobór Nicejski II (787 r.) i potwierdzający jego naukę IV Sobór Konstantynopolitański (869–870 r.). Mówiąc najprościej: ogłaszały one, że skoro Bóg stał się człowiekiem, to wolno Go malować.

Święta chusta i słowa jak ogień

Legenda edeska, źródło mocy ikony, o którym mówił ks. Klejnowski-Różycki, opowiada o królu Edessy (dzisiejsza Sanliurfa w Turcji) Abgarze. – Według niej żyjący za czasów Chrystusa król otrzymał chustę, którą Pan Jezus otarł swoją twarz. Dzięki tej chuście król wyzdrowiał – tłumaczy ksiądz. Odbite na chuście oblicze Chrystusa, tzw. Święty Mandylion, stało się wzorem i klasyczną ikoną Zbawiciela. Jednak choć Edessa była centrum chrześcijaństwa tradycji syryjskiej – sięgającej znacznie dalej niż geograficzne granice Syrii, bo aż np. do Chin – to w tej tradycji, obraz nie miał tak wielkiego znaczenia jak słowo.

– Kościoły zdobiono jedynie ornamentyką roślinną, a do dziś w kościołach tej tradycji, jako jedyne przedstawienie figuratywne, wierni umieszczają w świątyniach krzyż bez Ukrzyżowanego – mówił ks. dr Mateusz Potoczny.

– Tradycje syryjskie szczycą się przede wszystkim ojcami duchowości, którzy byli artystami słowa. To oni „malowali” teologię za pomocą poezji. Ich twórczość cechuje bogactwo myśli i nieznanych w innych tradycjach obrazów językowych. To obrazy słowne były świętymi wizerunkami – mówił ks. Potoczny, wzbudzając debatę na temat, co bardziej pozwala zbliżyć się człowiekowi do Boga: słowo czy obraz? – Problem polega na innej koncepcji języka w kręgu kultury syryjskiej. W naszym kręgu kulturowym oczekujemy jednoznaczności języka. A u nich np. coś może jednocześnie być i nie być – podkreślał ks. prof. Jan Żelazny w czasie gorącej dyskusji.

Ks. Żelazny mówił o chrześcijanach męczennikach z południowej Arabii, którzy prześladowani w V w., wyznawali wiarę zarówno słowem – przez odmowę wyparcia się Jezusa, jak i czcią obrazu – nie godząc się na splunięcie na krzyż. Płacili za to życiem.

Dziś nikt – z wyjątkiem marginalnych sekt – nie zwalcza czci, jaką otaczane są wizerunki święte. Jeśli chodzi o zyskującą coraz większą popularność w naszych nabożeństwach ikonę, warto pamiętać uwagę ks. Klejnowskiego-Różyckiego: „ikonograf (malarz ikony – przyp. A.K.) maluje to, w co wierzy, nie to, co widzi”.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7