Demokracja żąda informacji

Jeśli przedstawiciel mediów pisze o tym, jak powinny funkcjonować media, zawsze prowokuje do stwierdzenia: zamiast gadać, zrób. Niemniej omawiając naukę społeczną Kościoła trudno ten temat pominąć.

Reklama

Kościół – owszem – docenia demokrację. To system, który zapewnia obywatelom (przynajmniej teoretycznie) udział w decyzjach politycznych - możliwość wyboru własnych rządów, ich kontroli i pokojowej zmiany. Taki system odpowiada godności człowieka, jego prawu do współdecydowania o losie społeczności, w której żyje. Pod warunkiem jednak, że człowiek podejmujący decyzję ma poczucie odpowiedzialności związanej z dokonywanym wyborem, że kieruje się dobrem wspólnym, a nie tylko osobistym lub grupowym, w końcu – że wartością wspólnie i jednoznacznie uznawaną za nienaruszalną jest godność każdego człowieka.

To fragment poprzedniego odcinka naszego cyklu. Opisana powyżej wersja byłaby piękna, jednak jej realizacja na co dzień szwankuje. Nie tylko z tego powodu, że i nas i władzę interesują głównie własne sprawy, a dobro wspólne często stoi na ostatnim miejscu. Także dlatego, że żeby o czymś z sensem decydować, trzeba mieć odpowiednią wiedzę. Nie można myśleć o żadnym uczestnictwie bez znajomości problemów wspólnoty politycznej, faktów i różnych propozycji ich rozwiązania – przypomina Kompendium Katolickiej Nauki Społecznej. Istotnie.

Jeśli przedstawiciel mediów pisze o tym, jak powinny funkcjonować media, zawsze prowokuje do stwierdzenia: zamiast gadać, zrób. Niemniej omawiając naukę społeczną Kościoła trudno ten temat pominąć. Pamiętając zatem, że nie ma (a przynajmniej ja nie znam) mediów idealnych, spróbujmy się tematowi przyjrzeć.

Po pierwsze, dostarczana informacja powinna przekazywać prawdę. Celowo nie piszę, że powinna być prawdziwa. To za mało. Przekazany fakt może być prawdziwy, ale wyjęty z kontekstu całkowicie fałszować obraz rzeczywistości. Informacja powinna zatem przekazywać prawdę o rzeczywistości. Nie pomijać niewygodnych faktów. Nie naginać ich do żadnej teorii. Nie mieszać informacji z komentarzem. Pokazywać kontekst i rozwój sytuacji w czasie.

Podręczniki nauki społecznej Kościoła wskazują tu jako niepokojące zjawisko gromadzenie mediów w jednym ręku. Może to prowadzić do coraz silniejszych powiązań między rządzącymi, szeroko pojętym biznesem i informacją - ostrzegają. To prawda. Niestety aktualna dla wszystkich ustrojów i wszystkich rządów. Trzeba jednak też zauważyć, że ze względu na koszty utrzymania koncentracja mediów będzie postępowała. Wymaga to od ich użytkowników większej świadomości tego, z czego korzystają.

Trzeba jednak też zwrócić uwagę, że większość współczesnych mediów w znakomitej większości sytuacji korzysta z informacji agencyjnych. Nie sposób mieć własnych korespondentów wszędzie. Nie zawsze istnieje możliwość zweryfikowania wiadomości w innych źródłach czy szybkiego dotarcia do oryginalnego tekstu wypowiedzi. Wymaga to – zarówno od dziennikarzy, jak i użytkowników mediów – krytycznego podejścia do tego, co czytają. Gdziekolwiek by tego nie czytali.

Czy istnieją alternatywne kanały informacji? Owszem, i są wykorzystywane coraz częściej. To media społecznościowe. W wielu wypadkach szybsze, mają wszystkie zalety i wady relacji naocznego świadka. Mogą być sprzeczne, szybko się zmieniać, nie zawsze są wiarygodne, jednak w sytuacjach nagłych i krytycznych bywają niezastąpione.

Środki społecznego przekazu powinny być wykorzystywane do budowania i wspierania wspólnoty ludzkiej – przypominał Sobór Watykański II. Trzeba zadać pytanie: czemu służą publikowane informacje? Czy faktycznie pod ich wpływem człowiek staje się bardziej dojrzały, świadomy godności swojego człowieczeństwa, bardziej odpowiedzialny, otwarty na innych, gotowy do niesienia pomocy? A może wręcz przeciwnie? Istnieją dwa poglądy: jeden że media powinny kształtować użytkownika, drugi – że powinny za nim podążać. Teoretycznie trwa dyskusja. W praktyce jest tak, że przyciąga sensacja i emocje. Także, a może przede wszystkim negatywne. Przyciąga, to znaczy generuje zyski. Media, które próbują formować czytelnika czy widza, zalicza się do niszowych. Jeśli nie finansuje ich jakiś koncern, mają problemy z przetrwaniem.

Bez wątpienia zależy to od użytkowników, ale zmiana nie dokona się łatwo. Trzeba determinacji wielu osób, uporu i czasu. By było inaczej, sensacja musi się przestać opłacać. Pytanie, czy nam na tym naprawdę zależy?

Trzecia kwestia, o której mówiąc o mediach zapomnieć nie wolno, to dostęp do informacji. Coraz częściej wymaga dostępu do nowoczesnych technologii. W tym momencie status majątkowy decyduje o tym, kto będzie bogaty, a kto ubogi w informację. W dzisiejszym świecie brak dostępu do informacji oznacza z kolei zmniejszenie szans na wyjście z ubóstwa lub jego pogłębianie. Pętla się zamyka.

Bez wątpienia media muszą się utrzymać, a żyją ze sprzedaży informacji. Jak zawsze trzeba jednak spróbować znaleźć środek między koniecznymi zyskami a prawem do informacji czy szerzej: prawem dostępu do kultury, które dotyczy każdego człowieka.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • nieHierarcha
    04.02.2015 11:43
    Hmmm...
    Chciałoby się powiedzieć, że jeżeli przedstawiciel kościoła pisze o tym, jak powinien funkcjonować kościół (a czytać to należy, skoro biskupi i księża jako przedstawiciele kościoła wypowiadają się na temat tego, jak powinna funkcjonować społeczność którą jest kościół, a tym samym, jak należy żyć w zgodzie z przykazaniami i ewangelią), zawsze prowokuje to do stwierdzenia: zamiast gadać, zrób.
    Życzyłbym sobie takich hierarchów i pasterzy, którzy będą świecić przykładem chrześcijanina, a kościół będą tworzyć jako ubodzy dla ubogich.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9